Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 707 komentarzy

Nowa Architektura Finansowa

Jacek Rossakiewicz - ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' - Zasady monetyzacji gospodarki. Emisja pełnowartościowych pieniędzy - http://www.rossakiewicz.pl /demokracja/ Rzeczy Nowe - http://www.rzeczynowe.pl

TAJEMNA MOC NIEPRAWOŚCI

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Tym, co najbardziej uderza w metodzie stosowanej przez tych, którzy wzbudzają klimat nienawiści i pogardy wobec religii, Kościoła, duchownych i Boga samego, jest niespotykane dotąd natężenie wulgaryzmu, chamstwa, obsceniczności i trywialności." - JB

 

Zbiorowość egoistycznych, zachłannych ludzi rozpada się, prowadząc do apatii; chaosu i zniechęcenia. Jest to naturalna kolej rzeczy; upadek form życia niezdolnych do rozwoju. Zło jest niszczycielskie także dla samego siebie. Dzisiaj możemy ten proces obserwować, na co dzień, dzieje się to, bowiem na naszych oczach, a ofiarami homo rapax [człowieka drapieżnego] stają się niewinni ludzie. Żyjemy w przededniu „uzewnętrznienia się” homo rapax. W przededniu „objawienia się człowieka niegodziwości — jak pisał o tym św. Paweł w Liście do Tesaloniczan:

 

1. Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia,

2. Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.

 

3. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia,

 

4. Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga.

[5. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem?

6. A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie.

7. Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola.

8. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego.]

9. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów,

10. I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić.

11. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu,

12. Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości.

(2 Tes. 2:1-12 (BW).

Czasy pogan [barbarzyńców] muszą się dopełnić. (Łuk. 21:24). „Uzewnętrznienie” to termin dotyczący tych ludzi, którzy spiskują lub działają podstępnie, kierując się przede wszystkim zasadą interesu własnego, realizowanego ze szkodą dla całej wspólnoty. Rozszerzanie się ich władzy z konieczności prowadzi do ujawnienia ukrywanych zasad, stąd „uzewnętrznienie”, czyli pozorne zwycięstwo. Termin uzewnętrznienie związany jest z masonerią.

 

 

Jacek. A. Rossakiewicz, Demokracja finansowa, 2003, s. 72-73

 

 

 

prof. Jacek Bartyzel

 Działa już tajemnica bezbożności

 

Nie opuszcza nas groza, która musi przejmować osłupiającym zdumieniem każde katolickie i polskie serce, odkąd świętokradcza dłoń dokonała zbezczeszczenia Wizerunku Jasnogórskiej Pani, a tymczasem każdy nieomal dzień przynosi kolejne wieści o podobnych aktach profanacji – ostatnio w Zgierzu oraz na cmentarzu Sióstr Urszulanek w Pniewach. Seryjność tych działań z pewnością nie jest przypadkowa: widać wyraźnie, że chodzi tu w pierwszym rzędzie o wywołanie tej reakcji psychologicznej, bardzo typowej niestety dla osłabionej natury ludzkiej, którą jest przywyknięcie i zobojętnienie wobec wszystkiego, co jest powtarzalne, choćby nawet początkowo wywoływało szok i zgorszenie. Lecz bodaj jeszcze bardziej niepokojące od tej swoistej tresury społecznej, polegającej na stępianiu z zimną metodycznością wrażliwości moralnej, jest zupełnie już nieskrywane pochwalanie i usprawiedliwianie tych czynów, faktycznie zatem podjudzanie do ich ponawiania, jakiego dopuszczają się zorganizowane siły antykatolickie, kaprysem ślepej woli „suwerennego ludu” wyniesione także do godności publicznych.

 

Zainfekowanie sacrum

Tym, co najbardziej uderza w metodzie stosowanej przez tych, którzy wzbudzają klimat nienawiści i pogardy wobec religii, Kościoła, duchownych i wprost Boga samego, jest niespotykane dotąd natężenie wulgaryzmu, chamstwa, obsceniczności i trywialności. Nawet komuniści, i to w szczytowym okresie prześladowań (przynajmniej w Polsce), w zasadzie nie posuwali się do tego; ich wojna z Kościołem toczyła się, by tak rzec, na wyższym diapazonie, a poza tym wielu z nich zachowywało niejako atawistycznie pewien zabobonny lęk wobec sfery sacrum. „Nowi ateiści” w tym jednym (bo oczywiście nie w żałosnej „argumentacji”) są rzeczywiście nowi, że nie znają już hamulców tego rodzaju. Ich język z pełną świadomością i konsekwencją jest zastosowaniem poetyki „twórczości” klozetowej do mówienia o sprawach Boskich i w ogóle o wszystkim, co dotyczy religii. Obrzydliwość nie jest tu ani przypadkiem, ani marginesem: to forma celowo kształtująca materię spraw. Zniszczyć przez zohydzenie – oto strategia nowego bezbożnictwa. W gruncie rzeczy można się było tego spodziewać od dawna, ponieważ wulgaryzacja, schamienie, obsceniczność i trywialność korodowały wcześniej i w końcu zniszczyły świat oraz język polityki, literatury, sztuk wizualnych, także relacji międzyludzkich – w tym miłości i seksualności, a kultura jest przecież systemem naczyń połączonych, byłoby zatem wręcz dziwne, gdyby nie zainfekowano także sfery religijnej.

 

Stylizacja szatana

Ani zawstydzająca trywialność, ani zwykłe socjologiczne odniesienia nie powinny nam jednak przesłaniać eschatologicznego wymiaru zdarzeń, które nas dotykają. Spełnia się bowiem w nich to, o czym nauczał w Drugim Liście do Tesaloniczan św. Paweł, iż „działa już tajemnica bezbożności” (2 Tes 2, 7). Tylko w niektórych epokach – tych, których kultury są na to podatne, jak na przykład kultura romantyczna – szatan lubi się stylizować na heroicznego „światłonoścę” i nieszczęśliwego herolda „wolności ducha”. To oblicze trywialnego wieprza lub skunksa obryzgującego wszystko swoim smrodem, które ukazuje dzisiaj, działając takimi narzędziami jak Ruch Palikota, wierniej przecież oddające jego kondycję po buncie i upadku, zdaje się dowodzić jego poczucia pewności, że jego triumf jest bliski, że nic nie uchroni już zepsutej ludzkości przed powszechną apostazją i entuzjastycznym poddaniem się władzy „człowieka grzechu”, „syna zatracenia”, czyli po prostu Antychrysta.

 

Katechon musi prowadzić

Apostoł Narodów powiada jednak, że ów straszny dzień odstępstwa nie nadejdzie, dopóki w świecie działa siła nazwana przez niego „tym, co powstrzymuje” (gr. katechon, łac. qui tenet). Tę siłę katechoniczną, powstrzymującą – do czasu – Antychrysta chrześcijanie przez wieki wiązali albo z samym Kościołem, a zwłaszcza z jego władzą pontyfikalną, albo z władzą polityczną (zwłaszcza chrześcijańskiego cesarza), albo z jedną i drugą jednocześnie. Strwożeni wzmagającą się dziś tak bardzo „tajemnicą bezbożności” nie możemy nie stawiać sobie pytania, czy katechon już ustąpił, więc zgodnie ze słowami Apostoła: „Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec” (2 Tes 2, 7), czy jednak jeszcze nadal powstrzymuje, a jeśli tak – to gdzie on jest? Musimy wykluczyć, niestety, iżby funkcję tę spełniała jeszcze – i chciała spełniać – władza polityczna. Wystarczy przypomnieć, że żaden z dostojników publicznych, na czele z prezydentem RP, nie zająknął się nawet na okoliczność profanacji na Jasnej Górze. Tym większa więc odpowiedzialność spada na Kościół hierarchiczny jako jedyną już instytucję mogącą być siłą katechoniczną. I w tym wypadku jednak można odnieść uzasadnione wrażenie, że w wypełnianiu tej funkcji katechona naszych biskupów paraliżuje obawa przed posądzeniem o „wtrącanie się do polityki” – jakby owo „wtrącanie się” nie było po prostu obowiązkiem władzy duchownej ze względu na zbawienie dusz. Otoczone zewsząd przez wilki owce muszą tedy wołać o pasterzy, którzy wzmocnią ich zdolność do oporu, wzywając do nieugiętej walki i kierując nią – tak jak to czynił bohaterski biskup męczeńskiego Meksyku José de Jesús Manríquez y Zárate (1884-1951): „Jeśli rewolucja zaatakuje na polu pisma, utwórzmy gazetę przeciwko gazecie, nauczanie przeciw nauczaniu, szkołę przeciw szkole. Jeśli zaatakuje nas przemocą, na tym polu musimy również bronić siebie i naszych dzieci, pomimo znikomości sił, jakimi dysponujemy. Niech rodzice będą niczym lwy, każdy dom niczym forteca, a pierś każdego Meksykanina niczym bastion godności i niezależności”.

 

prof. Jacek Bartyzel

Nasz Dziennik, Środa, 2 stycznia 2013, Nr 1 (4540)

 

(ponad tekstem fragment obrazu Hieronymusa Bosch'a) 

KOMENTARZE

  • Ciekawe że nikt nie komentuje?
    Dla jednych oczywiste, inni nie rozumieją.
  • Autorze
    Jak ma się ten tekst do nazwy Pańskiego bloga?
  • @vortex 07:50:47
    Nie komentuje, bo ludzie śpią i szykują się do wejścia w nowy dzień.
    A tekst jest rzeczywiście wart szerszej publikacji. Nie tyle, zresztą do komentowania, ile do "pomyślunku" i...wejście z tym do realu...
  • @circ 08:22:52
    Pewnie tak jak ja przebranżowił się. Też w pewnym momencie uznałem, że to liczenie pieniążków to zawracanie dupy. Bo są sprawy dużo ważniejsze.
  • JR
    Niedawno pisałem, że walka z polskością odbywa się przez zohydzenie, czyli wykazywanie i podkreślanie najgorszych cech narodu; mało - także insynuacje tyczące cech nie posiadanych - najczęściej tych własnych , najbardziej negatywnych .

    Podobne elementy widzę w Twoim opisie. Ta sama metoda walki z wiarą, religią, wartościami.

    Jednym chyba różnimy się (albo raczej z prof. J. Bartyzelem, którego poglądy przedstawiasz), katechon to obecni nie instytucja zewnętrzna, a siła, która powinna zaistnieć w każdym z nas.

    Przekonanie, że istnieje taka siła zewnętrzna - osłabia w nas wolę walki i niektórzy zapominają, że to ma być nasz wspólny obowiązek, którego nie wykona nikt za nas.

    W tekście jest, że nie ma już praktycznie "katechona", bo żadna z instytucji nie spełnia jego roli. Państwo jest wrogiem wartości, Kościół nie czuje się i nie chce, z wygody i nie tylko, tej odpowiedzialności brać - - dlatego jedynym wyjściem jest, aby tę rolę podjął sie pełnić Naród Polski - wybierając przywódcę (Intronizacja).
  • Katechon
    A`propos:

    http://vod.gazetapolska.pl/2485-mocne-slowa-ewy-stankiewicz
  • @vortex 08:35:27
    Z Jackiem mamy bliskie poglądy; Demokracja Finansowa (tytuł jego książki), ale i Ladislao Dowbora - idea ekonomiczna wdrażana w Brazylii, to forma realizacyjna jednej idei - budowy Cywilizacji Porządku Zgodności.
    Na naszym gruncie - Cywilizacja Polska, trochę szerzej - Słowiańska.

    Przemyślenia JR - są poszerzaniem bazy dla odniesień ekonomicznych.
    Tworząc (opisując) Cywilizacje Polską - też zwracam uwagę na ekonomię, ale nie wolno zapominać, że ekonomia realizuje (pozwala realizować) ideę cywilizacyjną. Ma jej służyć.

    Zatem - jaka idea ma być tą, którą będziemy chcieli realizować tworząc po temu stosowny system ekonomiczny/

    Cywilizacja Polska - to jedyna myśl, która może być u nas realizowana.
  • @circ 08:22:52
    Mój blog dotyczy nie tylko ekonomii i monetaryzmu, ale także światopoglądu, w którym wiara jest elementem najważniejszym, wręcz jedynym, jeżeli rozumie się ją jako jedność z rozumem.

    Prawdy ekonomiczne zawarte w teorii i książce Demokracja finansowa (www.demokracja-finansowa.org.pl) wyrastają wprost z Nauki Jezusa zawartej w Ewangeliach. Są nieskażone manipulacjami lichwiarzy i samowolnych liberałów.

    Niniejszy tekst odnosi się do światopoglądu leżącego u podstaw teorii monetarnych określających nazwę bloga. Polecam ponadto stronę www.rzeczynowe.pl
  • @vortex 08:35:27
    Tak. Sprawa wiary jest najważniejsza, bo to określenie celu. Pieniądz to nie cel, ale jedynie narzędzie, które powinno pomagać w drodze do wcześniej ustalonego celu.

    Właściwym narzędziem monetarnym jest emisja pieniądza, czyli jego dodawanie według zasad parytetu gospodarczego.

    Niewłaściwym narzędziem monetarnym jest mnożenie pieniędzy poprzez ich oprocentowanie. Podczas mnożenia (nawet przez ten sam procent dla wszystkich) realne bogactwo wzrasta u ludzi najbardziej zamożnych. Ludzie bez oszczędności pozostają nadal z zerem na koncie bez względu na stawkę oprocentowania. Oprocentowanie to narzędzie maksymalizacji nierówności majątkowych. Stąd wynika potrzeba pożyczek: kreacja długów i pobieranie odsetek, co jest następnym niewłaściwym mechanizmem finansowym przyczyniającym się do pogłębiania różnic majątkowych. Parytet zdolności kredytowej sprawia, że z tej (niby dogodnej) procedury nie mogą skorzystać ci najbardziej potrzebujący.

    Następuje marginalizacja potrzeb społecznych ludzi ubogich i ich społeczne wykluczenie. Tak działa niegodziwy monetaryzm, który powinniśmy zastąpić procedurami matematycznie poprawnymi i godziwymi.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:56:14
    Krzysztof Wojtas ma wiele racji. Walka cywilizacyjna prowadzona jest m.in. poprzez obrzydzanie wartości. Wynika to ze zróżnicowania celów jakie stawia sobie dana cywilizacja. Ekonomia i monetaryzm służy celowi cywilizacji. Wyzysk ekonomiczny to zazwyczaj przemoc jednej cywilizacji nad drugą, pasożytnictwo, biurokracja itp. W języku nauki: cel jest celem cywilizacyjnym. W istocie: cel jest celem Bożego stworzenia, który został nam ukazany w nauczaniu Jezusa Chrystusa.

    Celem stworzenia jest autonomiczny człowiek z własnej woli realizujący najbardziej pozytywny program społeczny: ideę miłości bliźniego i troski o świat. Stąd tak ważny jest autonomiczny, indywidulany wysiłek każdego człowieka, a nie bierność, podporządkowanie się woli lub samowoli ludzkiej i cedowanie decyzji na innych ludzi. Idea intronizacji Jezusa Chrystusa jest kluczem do zmian, do zajęcia przez Chrystusa należnego mu miejsca, gdyż to on przekazał nam Słowo Boże:

    49. Bo Ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mam mówić. - Jan. 12:49 (BW)

    Wierność objawionemu słowu Bożemu to uzdrowienie teologii z późniejszych zmian, które zasadniczo wypaczyło oryginalne nauczanie Jezusa z Nazaretu.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej