Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 707 komentarzy

Nowa Architektura Finansowa

Jacek Rossakiewicz - ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' - Zasady monetyzacji gospodarki. Emisja pełnowartościowych pieniędzy - http://www.rossakiewicz.pl /demokracja/ Rzeczy Nowe - http://www.rzeczynowe.pl

Tadeusz Kowalik, PAŃSTWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ (2)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"W artykułach 188 i 191 Konstytucja zawiera postanowienia umożliwiające Trybunałowi Konstytucyjnemu zakwestionowanie zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych." T. Kowalik

  Nowy ład społeczno-ekonomiczny

Polska w 1989 r. miała przed sobą wiele możliwych ścieżek rozwoju. Niestety, wybrano wcielanie w życie czystej doktryny rynku. Społeczne konsekwencje obranego modelu transformacji znalazły wyraz w następujących cechach. Po pierwsze, Polska doświadczyła najwyższej w tak długim czasie stopy bezrobocia pośród krajów Unii Europejskiej oraz w Europie Środkowej. Już w pierwszej połowie lat 90. zarejestrowane bezrobocie osiągnęło u nas poziom 16%, a w szczytowym momencie – 20%. Po chwilowej poprawie sytuacji w wyniku wstąpienia do UE, znów doświadczamy wysokiego bezrobocia z tendencją do jego wzrostu. Istnieje też bezrobocie ukryte, ponieważ spora część bezrobotnych nie widzi sensu rejestrowania się, gdy tylko nieznaczna część z nich ma prawo do zasiłku. W żadnym kraju UE bezrobocie wśród młodzieży nie przekroczyło 40%. W Polsce zaś przed wejściem do Wspólnoty wynosiło 43%, a obecnie znów zmierza w kierunku tego niechlubnego rekordu.Jest to jeden z wielu symptomów świadczących, że elity władzy przyzwyczaiły się do wysokiego bezrobocia. Proponowane obecnie środki nie zapowiadają na najbliższe lata nawet zahamowania wzrostu tej prawdziwej klęski społecznej o wielorakich konsekwencjach. Bezpośrednim skutkiem zaniedbań stała się emigracja zarobkowa o skali największej w czasie pokoju. Tylko cynizm lub niewiedza mogłyby skłaniać do obrony tezy, że korzyści z tego masowego i wymuszonego exodusu przewyższają straty.

Po drugie, transformacji towarzyszy bardzo wysoki poziom ubóstwa, znacznie większy niż w innych krajach Europy Środkowej. Przykładem najbardziej jaskrawym był następujący fakt: w dziesięcioleciu poprzedzającym przystąpienie Polski do Unii, nasz PKB wzrósł o ponad 1/3, a w tym samym czasie liczba osób żyjących poniżej (biologicznego) minimum egzystencji zwiększyła się niemal trzykrotnie, przekraczając 4 miliony osób. Niedawno UE wytknęła Polsce najwyższy we Wspólnocie odsetek dzieci żyjących poniżej linii ubóstwa, wynoszący 26%. Przed recesją lat 2008-2009 sytuacja się poprawiła, ale znów mamy objawy narastania tej patologii. Bezpośrednią przyczyną jest jeden z najniższych w Unii udziałów w PKB wydatków na zabezpieczenie społeczne, a zwłaszcza najniższy udział świadczeń dla dzieci, dla bezrobotnych, na pomoc mieszkaniową i inną pomoc socjalną. Najniższy jest także udział wydatków na aktywną politykę walki z bezrobociem.

Po trzecie, Polskę charakteryzują jedne z najwyższych w Europie nierówności dochodowych, istnienie dużego bieguna ubogich, a także dużych fortun powstałych na styku sfery publicznej i prywatnej. Według Stanisławy Golinowskiej, mamy najwyższy po Portugalii wskaźnik nierówności dochodowych (Giniego) w UE, a porównania z innymi krajami Europy Środkowej brzmią wręcz niewiarygodnie. Wskaźnik ten w Czechach, na Słowacji i w Słowenii jest ciągle jeszcze niższy niż w Polsce przed transformacją, a tylko nierówności Węgier osiągnęły ówczesny ich poziom w naszym kraju. Nie jest więc zasadny często podnoszony argument, że nasze rozpiętości dochodowe są uwarunkowane potrzebami wydajności.

To nie wszystkie cechy nowego ładu społeczno-ekonomicznego. Należałoby jeszcze wymienić zwłaszcza ubóstwo wśród rolników, zapaść budownictwa mieszkaniowego dla osób gorzej sytuowanych, systematyczne ograniczanie i zachwianie stabilności państwa opiekuńczego, przewagę XIX-wiecznych stosunków pracy w nowo powstałym sektorze prywatnym, wreszcie zjawisko korupcji i klientelizmu, objawiające się ze szczególną siłą w procesach prywatyzacji.

Te właśnie fakty, zjawiska i procesy traktuję jako osobliwości konstytuujące system, który będzie nam towarzyszyć przez wiele, wiele lat. Owe cechy systemowe oznaczają daleko idące konsekwencje, w tym czysto ekonomiczne – mają fatalny wpływ na innowacyjność i dynamikę polskiej gospodarki.

 

To nie jest kraj dla zwykłych ludzi

Powyższe wywody prowadzą do wniosku, że nowy ład społeczny zawodzi zarówno jako promotor modernizacji, jak i twórca podstaw dobrobytu społecznego. Jest więc jawnym zaprzeczeniem podstawowych zasad Konstytucji. Wskazywał na to słusznie były rzecznik praw obywatelskich, Tadeusz Zieliński: Sfera ubóstwa w naszym kraju znowu się drastycznie zwiększyła [...]W świetle tych ponurych statystyk [GUS-u] nie ma już wątpliwości, że Trzecia Rzeczpospolita nie jest państwem sprawiedliwości społecznej. Jest to stan niezgodny z ustrojową zasadą wyrażoną w art. 2 konstytucji. W Polsce współczesnej nie jest realizowana idea wolności „od lęku i niedostatku”, do której ponad pół wieku temu odwołało się Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, uchwalając Powszechną Deklarację Praw Człowieka [podkr. T.K.].

Nie chodzi jednak o samo tylko ubóstwo. Wyżej przedstawiłem listę niechlubnych polskich rekordów. Jest to oczywisty wynik działań i zaniechań kolejnych władz. Chodzi tu zarówno o kierunkowe decyzje ustrojowe, jak i o cały splot tysięcy publicznych i prywatnych decyzji. Zaprzeczeniem polityki pełnego zatrudnienia jest masowe i permanentne bezrobocie. Znikoma część bezrobotnych otrzymuje zabezpieczenie z tego tytułu. Nie zapewniono faktycznej wolności tworzenia związków zawodowych w sektorze prywatnym. „Planowe” niedobory w budżecie państwa w licznych wypadkach uniemożliwiają wywiązywanie się z konstytucyjnego i ustawowego obowiązku pomocy materialnej osobom żyjącym w biedzie. Wprowadzany w 1999 r. system emerytalny nawet w elementarnym stopniu nie spełnia kryterium solidarności międzygrupowej i międzypokoleniowej. Dokonane i projektowane reformy nie zapewniają równego dostępu do usług zdrowotnych i edukacyjnych.

Rodzi się zatem fundamentalne pytanie: jaki kapitalizm chcemy mieć w Polsce? Wiąże się z nim wiele innych. Czy wobec braku realizacji zasad sprawiedliwości społecznej RP jest krajem demokratycznym, czy też państwem rządzonym przez oligarchię polityczno-gospodarczą. Czy można stworzyć państwo prawa, ignorując równocześnie postanowienia ustawy zasadniczej w podstawowych kwestiach społeczno-ekonomicznych? Czy można w dobrej wierze głosić zasady etyki w gospodarowaniu, które miałyby obowiązywać poszczególne firmy i jednostki, nie odnosząc się do rażącej sprzeczności pomiędzy konstytucyjnymi zobowiązaniami i politycznymi czynami? Czy można mieć nadzieję, że da się ograniczyć korupcję, klientelizm w mikroskali, nie podejmując wysiłku zmierzającego do uzdrowienia zasadniczych kierunków działalności gospodarczej państwa w makroskali?

Odważne spojrzenie prawdzie w oczy powinno skłonić do porzucenia wzorów anglosaskich i wejścia na lepszą trajektorię rozwoju. Nasza obecność w zróżnicowanej systemowo UE (np. brytyjski ład wolnorynkowy versus socjaldemokratyczny ład krajów nordyckich) zachęca do naśladowania wzorów najlepszych. Konstytucja RP stwarza prawne podstawy do takich dążeń. Deklaruje ona oparcie naszego ustroju na zasadach „społecznej gospodarki rynkowej” i zawiera ich szczegółową eksplikację. Miejsce naczelne zajmuje zasada dążenia do społecznej sprawiedliwości (art. 2), ta zaś ma być realizowana m.in. przez udział związków zawodowych i innych organizacji w procesie decyzyjnym (art. 12). Inne artykuły omawiają liczne uprawnienia pracownicze. Społeczno-ekonomiczna część ustawy zasadniczej stanowi logicznie przemyślaną całość, a wśród konstytucji europejskich wyróżnia się szczegółowością zapisów.

Niezależnie od tego, czy w najbliższych latach realny jest zasadniczy zwrot w polityce kształtowania ładu społecznego, aktualne pozostają dwa ważne zadania. Po pierwsze, w procedurach bieżącego kształtowania prawa, a zwłaszcza w orzeczeniach kontrolnych, powinna być obecna świadomość niezgodności realiów z założeniami Konstytucji. Powinno to skłaniać do znacznie szerszego niż dotąd udziału reprezentacji zainteresowanych grup społecznych, nie tylko w postaci niezależnych ekspertyz, lecz także w formie otwartych debat. Stałyby się one, być może, początkiem społecznego ruchu obrony Konstytucji jako rzeczywistej podstawy ustrojowej również w sferze społeczno-ekonomicznej.

Po drugie, ogromnie ważne jest kształtowanie wyobraźni społeczno-ekonomicznej w duchu legalistycznego naprawiania porządku społecznego. Już kilkanaście lat temu Jacek Kuroń przestrzegał: Kiedy duże grupy społeczne mają poczucie, że zostały wypchnięte poza społeczeństwo, że pozbawiono je szansy udziału w normalnym życiu, że odebrano im możliwość spełnienia swych aspiracji, to zaczynają się buntować przeciwko takim porządkom i mogą je zniszczyć. Obecność zasady społecznej sprawiedliwości w procesie kształtowania prawa oraz dyskursie publicznym może zapobiec ślepym siłom społecznym.

W artykułach 188 i 191 Konstytucja zawiera postanowienia umożliwiające Trybunałowi Konstytucyjnemu zakwestionowanie zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych, co implicite musi się odnosić także do rządzących ugrupowań politycznych. Drugi z przywołanych artykułów upoważnia związki zawodowe do występowania z odpowiednimi wnioskami do Trybunału. Enuncjacje przywódców związkowych świadczą o tym, że dostrzegają oni wymienione wyżej wady systemowe. Może się więc zdarzyć, że związki zawodowe właśnie w Trybunale Konstytucyjnym upomną się o elementarne prawa świata pracy. Wniosek taki dobrze wpisywałby się we wspomniany ruch obrony Konstytucji. Trudno sobie wyobrazić, by w takiej sytuacji Trybunał mógł kontynuować swą praktykę odwoływania się do Konstytucji w sprawach mniej ważnych, czasem nawet drugorzędnych, milczeniem pomijając ułomności ustrojowe o znaczeniu tak kluczowym dla całego społeczeństwa.

 

Warszawa 2010.

 

prof. dr hab. Tadeusz Kowalik

(1926-2012) – profesor ekonomii i nauk humanistycznych, zajmował się głównie analizą porównawczą systemów ekonomicznych; związany z Instytutem Nauk Ekonomicznych PAN oraz Wyższą Szkołą Społeczno-Ekonomiczną w Warszawie. W roku 1968 wystąpił z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w latach 1956-1957 redaktor naczelny „Życia Gospodarczego”. Wykładał na uniwersytetach w Toronto, Nowym Jorku i Oksfordzie. W latach 1956-1962 uczestnik Klubu Krzywego Koła. W latach 70. sygnatariusz kilku apeli do władz w obronie represjonowanych działaczy opozycyjnych. W sierpniu 1980 r. był doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej, a następnie doradcą Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność”. W latach 1989-1992 współtwórca Solidarności Pracy, w roku 1992 współzałożyciel Unii Pracy i członek Rady Programowej tej partii. W roku 1998 współtwórca Stowarzyszenia Studiów i Inicjatyw Społecznych. Zwolennik socjaldemokratycznego modelu gospodarczego. Autor i współautor wielu książek, m.in. „Nierówni i równiejsi” (2002), „Systemy gospodarcze, efekty i defekty reform i zmian ustrojowych” (2005), „www.polskatransformacja.pl” (2009). W 2006 r. otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

 

Powyższy tekst jest zmienioną wersją referatu wygłoszonego w Trybunale Konstytucyjnym w dniu 9 marca 2010 i opublikowanego (w minimalnym nakładzie) w: Trybunał Konstytucyjny, Podstawowe założenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2010.

 

Źródło:

http://nowyobywatel.pl/2011/01/27/panstwo-i-sprawiedliwosc/

 

 

John Rawls  (1921 - 2002), amerykański filozof polityczny, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli XX wieku.

 

John Rawls, Teoria sprawiedliwości, wyd. pol., Wyd. PWN, Warszawa, 1994, s. 107

 

Pierwsza zasada sprawiedliwości:

Każda osoba powinna mieć równe prawo do jak najszerszego całościowego systemu równych podstawowych wolności, dającego się pogodzić z podobnym systemem dla wszystkich

Druga zasada sprawiedliwości:

Nierówności społeczne i ekonomiczne mają być tak ułożone,  aby były z największą korzyścią dla najbardziej upośledzonych oraz aby były związane z dostępnością urzędów i stanowisk dla wszystkich, w warunkach autentycznej równości szans.

Zasada dyferencji –nierówność w dostępie do poprawy życiowego położenia jednostkek może być usprawiedliwiona tylko wtedy, gdy powiązana jest z korzyścią dla jednostek znajdujących się w najgorszym położeniu.

KOMENTARZE

  • @
    //przyczyną jest jeden z najniższych w Unii udziałów w PKB wydatków na zabezpieczenie społeczne, a zwłaszcza najniższy udział świadczeń dla dzieci, dla bezrobotnych, na pomoc mieszkaniową i inną pomoc socjalną. Najniższy jest także udział wydatków na aktywną politykę walki z bezrobociem.//

    Przyczyną ubóstwa jest wejście silnej konkurencji międzynarodowej na polski rynek , blokowanie przedsiębiorczości złym prawem, biurokracja i wysokie podatki od pracy.

    Państwo walczy z przedsiębiorczością. Ja tego zaprzestanie, nie będzie musiało walczyć z bezrobociem, czyli niczym, jak sama nazwa wskazuje.
  • @
    //Czy wobec braku realizacji zasad sprawiedliwości społecznej//

    Czy ktoś zdefiniował czym jest dziwny słowotwór pt. ''sprawiedliwość społeczna''? Na czym ona polega?


    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwo%C5%9B%C4%87#Sprawiedliwo.C5.9B.C4.87_spo.C5.82eczna
  • @Autor
    Cytat z wpisu powyżej: "Zasada dyferencji –nierówność w dostępie do poprawy życiowego położenia jednostkek może być usprawiedliwiona tylko wtedy, gdy powiązana jest z korzyścią dla jednostek znajdujących się w najgorszym położeniu."

    Czemu nie napisać wprost: ZABIEŻMY BOGATYM - DAJMY BIEDNYM.
    *(A potem będzie jak zwykle, proces będzie kontynuowany do skutku, aż wszyscy będą biedni ... ).

    Zresztą mógł Pan od razu sięgnąć po cytaty z Marksa i Engelsa, byłoby to ubrane w przystępniejsze "dla mas" słowa. Niech będzie, dorzucę parę cytatów z Marksa:

    "Swobodny rozwój każdej jednostki jest warunkiem swobodnego rozwoju wszystkich."

    "Co wy uważacie za słuszne lub sprawiedliwe, to nie ma znaczenia".

    Z pozdrowieniami,
  • @wrzask 14:20:49
    Czemu nie napisać wprost: ZABIEŻMY BOGATYM - DAJMY BIEDNYM.

    A dlaczego ma być zabierane biednym i dawane bogatym?
    Trzymajmy sie jakiejs logiki i nie twórzmy nowej ewangelii.
  • @radosław1 15:11:13
    Cytuję: "A dlaczego ma być zabierane biednym i dawane bogatym?
    Trzymajmy sie jakiejs logiki i nie twórzmy nowej ewangelii."

    Proszę Pana - brawo, że Pan to zauwazył.
    Nikt nikomu nie powinien nic zabierać, tylko swoją pracą, zdolnościami (artyści, wynalazcy), czy też szczęściem (hazardziści, czy inni forex'owcy etc.) na miarę realiów (jak nie potrzeba dajmy na to, tysięcy socjologów, to niestety część z nich musi pomyśleć o nowym zawodzie), każdy powinien znajdować sobie miejsce.

    A gdyby jeszcze do tego podatki (bezpośrednie i pośrednie jak akcyzy czy ZUS), były niskie, to ludzie dobrej woli mieliby więcej funduszy na pomoc najbiedniejszym.

    Nie potrzeba żadnych "odbierań", kradzieży czy przymusów. Potrzeba nam jedynie nieco więcej wolności i miejsca by oddychać i robić swoje.

    Mam na prawdę stosunkowo niewielkie dochody, ale wspieram na miarę swoich możliwości organizacje charytatywne. Wiem, że bym to robił w nieco większym wymiarze, gdybym nie był obciążony ZUS'em i podatkami. Chciałbym mieć wybór kupić żonie co miesiąc nieduży złoty pierścionek, niż płacić daninę na ZUS, a za pozostałość (dajmy na to składki na FP) płacić na organizacje charytatywne. Może w ramach poprawiania się mojej sytuacji, wręcz odwróciłbym relacje pierścionków do charytatywności (szczególnie w miarę powiększania ich kolekcji).

    NIKOMU NIC NIE ODBIERAĆ. Dajcie ludziom żyć i robić swoje.
    Każde takie regulowanie prowadzi zawsze do tego samego, do długów i biedy. Nie ma cudotwórców, którzy zrobią tak, by wszystkim było dobrze. Zyskują na każdej regulacji jedynie cwaniacy, co szybko "uczą się nowego systemu".

    Z pozdrowieniami,
  • @wrzask 15:57:43
    Logika prawidłowa. Lecz nie jest to problem nawet ZUS-u czy podatków. Rzecz w tym, ze nas Polaków nie stac na ZUS i podatki i w tym jest problem. Rzecz jest źle ustawiona, że tak jest jak jest. Trzeba odwrócić porządek na taki, żeby nas było stać na to czego od siebie wymagamy i na co pracujemy.
  • @radosław1 20:09:15
    Proszę Pana, proszę sobie zadać pytanie: czy uważa Pan, że ZUS dobrze opiekuje się Pana oszczędnościami? (czy np. nie ma jakiś przesłanek, by miał Pan podejrzenia, że ZUS marnuje Pana środki na jakieś niepotrzebnie rozbudowane, niepotrzebnie drogo wyposażone budynki, nadprogramowych pracowników, albo też pracowników, nieefektywnie wykorzystujących czas pracy itd. itd.).

    Jeśli uważa, Pan, że potrzebuje Pan takiej pomocy, by sobie poradzić z własnymi oszczędnościami i przy okazji uważa Pan większość Polaków za nieporadnych idiotów, którzy pozbawieni tego przymusu wyzdychają w kilka dni po osiągnięciu 67 lat, tylko z powodu własnej niegospodarności, to chyba faktycznie nie mamy o czym dyskutować.

    Nie do końca rozumiem Pana sformułowanie, że "Polaków nie stać na ZUS..." - przecież ZUS odprowadzany jest automatycznie. Chyba, że jest Pan przedsiębiorcą, wtedy jest Pan w tym "potępianym" przez socjalistów gronie "prywaciarzy. Z tym, że to oni finansują urzędników swoją pracą, a nie odwrotnie.

    Generalnie, proszę mnie źle nie zrozumieć. Z pewnością w pewnych realiach ogólnego dobrobytu, można się bawić w socjalistyczne eksperymenty, jak na przykład w Szwecji i takie "ZUSy" testować. W Polsce po prostu niestety trzeba dać ludziom te pieniądze do ręki by je inwestowali lub wydawali - wedle woli. Większość ludzi jest rozsądnych i sami oszczędzą na swoją starość, albo zainwestują w dzieci i wnuki, a tym którym mimo dobrych chęci, nie wyjdzie, albo po prostu przepili to co mogli oszczędzić i tak będzie łatwiej (i taniej) pomóc, niż finansując wielki moloch ZUS'u który przepija nasze pieniądze, czy jesteśmy rozsądni i oszczędni, czy też nie.

    Z pozdrowieniami,

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej