Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 707 komentarzy

Nowa Architektura Finansowa

Jacek Rossakiewicz - ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' - Zasady monetyzacji gospodarki. Emisja pełnowartościowych pieniędzy - http://www.rossakiewicz.pl /demokracja/ Rzeczy Nowe - http://www.rzeczynowe.pl

JERZY ZDZIECHOWSKI, suwerenność finansowa II Rzeczypospolitej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Portrety wybitnych twórców i praktyków ekonomii: Jerzy Zdziechowski - twórca pojęcia parytetu gospodarczego pieniądza, Minister Skarbu Rzeczypospolitej w latach 1925-1926

 

 

Jerzy Zdziechowski, publikacja pt. Skarb i Pieniądz 1918-1939

„Pogląd, że dla kursu waluty trzeba znaleźć oparcie w życiu gospodarczym, wypowiadałem na rok przed spadkiem złotego. Dewaluacja polska była pierwszą na świecie po wojnie operacją obniżenia w walucie zawartości w niej złota. Mając za zadanie przeprowadzenie tej operacji nie mogłem nie dojrzeć całego związku między relacją walut i złota, a procesami gospodarczymi, tym bardziej, że na ten związek zawsze kładłem nacisk. Kurs waluty w stosunku do złota, zapewniający poziom cen, na którym mogła być zbudowana rentowność i konkurencyjność produkcji przemys­łowej na rynkach światowych, co określałem jako parytet gospodarczy pieniądza. Celem każdej operacji dewaluacyjnej jest odnalezienie tego kursu i stworzenie warun­ków dla utrzymywania waluty na tym kursie gospodarczo uzasadnionym”.

 

Marian Szołucha

Jerzy Zdziechowski jako kontynuator reformy walutowej

Władysława Grabskiego

  

Jerzy Zdziechowski urodził się w 1880 r. we wsi Rozdół na Podolu, a zmarł w Krakowie w 1975 r. Był politykiem, działaczem gospodarczym i ekonomistą. Przed rokiem 1914, już jako członek Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, pracował i działał w południowej części Lubelszczyzny, organizując powiązania gospodarcze ze znajdującą się wówczas pod zaborem austriackim Małopolską Wschodnią. W 1915 r. wstąpił w szeregi tajnej Ligi Narodowej i zaangażował się w działalność polityczną na terenie Rosji. Wniósł duży wkład w stworzenie, walczącego od początku po stronie państw Ententy, polskiego korpusu na wschodzie. W latach 1917-1918 był jednym z przywódców Rady Politycznej Zjednoczenia Międzypartyjnego w Rosji. Po odzyskaniu niepodległości działał w Związku Ludowo-Narodowym. W styczniu 1919 r. wziął udział w zakończonej połowicznym sukcesem próbie zamachu stanu gen. Januszajtisa. W latach 1922-1927 Zdziechowski był posłem ZL-N, który miał wówczas najliczniejszą ze wszystkich sił politycznych reprezentację w parlamencie, a od 1923 r. generalnym referentem budżetu i przewodniczącym sejmowej Komisji Budżetowej. Pełniąc te funkcje, uczest­niczył w przygotowaniu reformy walutowej, a potem, po powołaniu Władysława Grabskiego na stanowisko Premiera i Ministra Skarbu, był jej współrealizatorem. Już po wprowadzeniu polskiego złotego 28 kwietnia 1924 r., Zdziechowski wskazywał na nadwartościowy poziom nowej waluty w stosunku do starej i walut zagranicznych. Potwierdzeniem jego obaw stał się kryzys, który pogłębił trudności zaistniałe na skutek szoku stabilizacyjnego i klęski nieurodzaju w 1924 r. Wystąpił spadek produkcji i eksportu, wzrost importu, odpływ rezerw złota i walut zagranicznych z kraju, a także deficyt budżetowy. Wiele przedsiębiorstw popadło w ruinę. Zdziechowski poparł wtedy Stanisława Karpińskiego, ówczesnego prezesa Banku Polskiego, który uważał, że jego podstawowym obowiązkiem jest obrona polskiej produkcji, a nie sztywnego kursu waluty, i wbrew stanowisku Grabskiego – ten był zwolennikiem ustawowego kursu złotego na poziomie 5,18 za jeden dolar amerykański – zdołał w drugiej połowie 1925 r., w oparciu o samoczynnie deprecjonującego się złotego, ewoluującego do realnego kursu, złagodzić skutki kryzysu. Zdziechowski opowiadał się też za stabilizacją gospodarczą dającą podstawy do wzrostu o włas­nych siłach i niedopuszczeniem do oddania gospodarki polskiej, w szczególności waluty i budżetu, pod kuratelę międzynarodową, na co naciskały m.in. Bank Anglii, Rezerwa Federalna USA oraz niemiecki Reichsbank. W tym zakresie zgadzał się z Grabskim, który również zdecydowanie bronił suwerenności ekonomicznej Polski. Proponował jednak inną drogę wyjścia z kryzysu, a swoją ocenę polityki finansowej prowadzonej przez rząd Grabskiego opisał w pracy pt. „Finanse Polski w latach 1924-25”. Opinia Zdziechowskiego była zbieżna ze stanowiskiem kół gospodarczych, w życie których, jako jeden z wice­prezesów Centralnego Związku Polskiego Przemyślu, Handlu i Finansów, był osobiście zaangażowany.

Niedługo potem, bo już 14 listopada 1925 r., przybierający na sile konflikt między rządem a Bankiem Polskim został rozstrzygnięty przez prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. W rezultacie Władysław Grabski podał się do dymisji, a Zdziechowski objął stanowisko ministra skarbu w nowoutworzonym gabinecie Aleksandra Skrzyńskiego i natychmiast przystąpił do realizacji głoszonych przez siebie wcześniej postulatów. Wprowadził koncepcję tzw. „parytetu gospodarczego złotego”, czego wyrazem stało się odnalezienie kursu racjonalnego w wysokości ok. 9 zł/dolar. Faktycznie dokonał więc Zdziechowski dewaluacji złotego o 72% w stosunku do ustawowego kursu z 1924 r. i o ok. 27% w stosunku do notowań kursowych z dnia 20 listopada 1925 r., kiedy został powołany na stanowisko ministra skarbu. Złoty ulegał bowiem stałej deprecjacji od sierpnia 1925 r. w wyniku zaprzestania przez Bank Polski obrony ustawowego, oderwanego od rzeczywistości kursu.

Zdziechowski, w wydanej wiele lat później pracy pt. Skarb i Pieniądz 1918-1939, napisał: „Pogląd, że dla kursu waluty trzeba znaleźć oparcie w życiu gospodarczym, wypowiadałem na rok przed spadkiem złotego. Dewaluacja polska była pierwszą na świecie po wojnie operacją obniżenia w walucie zawartości w niej złota. Mając za zadanie przeprowadzenie tej operacji nie mogłem nie dojrzeć całego związku między relacją walut i złota, a procesami gospodarczymi, tym bardziej, że na ten związek zawsze kładłem nacisk. Kurs waluty w stosunku do złota, zapewniający poziom cen, na którym mogła być zbudowana rentowność i konkurencyjność produkcji przemys­łowej na rynkach światowych, co określałem jako parytet gospodarczy pieniądza. Celem każdej operacji dewaluacyjnej jest odnalezienie tego kursu i stworzenie warun­ków dla utrzymywania waluty na tym kursie gospodarczo uzasadnionym”.

Decyzje Zdziechowskiego spotkały się z dezaprobatą międzynarodowych kół finan­sowych, które naciskały na powrót do nominalnego kursu z 1924 r. i chciały wysłać do Polski swojego eksperta, męża zaufania prezesa amerykańskiego Banku Federalnego, prof. Edwina Kemmerera. Jego przybycie udało się jednak opóźnić do początku stycznia 1926 r., kiedy operacja dewaluacyjna Zdziechowskiego dawała już pozytywne rezultaty bilansowe i stabilizacyjne. Kemmerer stanął więc przed faktem dokonanym, a mimo tego, jeszcze 10 stycznia, proponował Polsce powrót do nominalnego kursu z 1924 r. i obiecywał w zamian przyznanie pożyczki w wysokości 15 milionów dolarów z przeznaczeniem na osłonę operacji deflacyjnej. Zdziechowski nie miał zamiaru schodzić z obranej przez siebie drogi, ale wiedział też, że pożyczka jest Polsce bardzo potrzebna. Postanowił więc zwlekać z ogłoszeniem decyzji aż do całkowitego opanowania sytuacji w kraju. Okazało się, że była to słuszna taktyka. W połowie 1927 r. konsorcjum zagranicznych banków, zgodnie z zaleceniem komisji ekspertów, której przewodniczył prof. Kemmerer, przyznało Polsce, na samą stabilizację, bez szoku odwrotowego, 62 mln dolarów i 2 mln funtów szterlingów, czyli łącznie ok. 72 min dolarów.

Niekwestionowanym osiągnięciem Zdziechowskiego było to, że udało mu się odnaleźć parytet gospodarczy złotego nie w drodze ustawowej dewaluacji – ta bowiem przyniosłaby ze sobą wiele problemów, zwłaszcza konieczność posiadania znacznych rezerw złota i dewiz, potrzebnych do obrony nowego kursu – ale w wyniku zastosowania szeregu sprzężonych działań mających odtworzyć rentowność produkcji, a gospodarkę zabezpieczyć przed falą inflacyjną, która mogłaby zniweczyć pozytywne rezultaty początkowego impulsu inflacyjnego. Poza tym, Zdziechowski, bez nadzwyczajnych pełnomocnictw sejmu, takich jak miał Grabski w 1924 r., potrafił błyskawicznie reagować w warunkach zmuszających do korzystania z drogi parlamentarnej. Przeciw niemu działały natomiast nie tylko czynniki spekulacyjne, chcące zarobić na procesie dewaluacyjnym przez operacje walutowe i windowanie cen powyżej poziomu parytetu gospodarczego, ale również czynniki polityczne, dążące do obalenia rządu Skrzyńskiego. Organizował je Józef Piłsudski, a wspierała nawet część wcho­dzącej do rządu Polskiej Partii Socjalistycznej. Zdziechowski jednak, skutecznie realizując program antydrożyźniany, inicjowany właśnie przez PPS, a zbieżny z jego programem antyinflacyjnym, zdołał wyeliminować polityczne niebezpieczeństwo dla swoich działań aż do ostatniej dekady kwietnia 1926 r. Czynniki destabilizacyjne, wobec skonstruowanego przez Zdziechowskiego, sprężyście działającego mechanizmu finansowego, mogły więc jedynie sporadycznie windować kurs dolara do złotego ponad krystalizujący się parytet gospodarczy.

Na rachunek sukcesów Jerzego Zdziechowskiego jako ministra skarbu należy również zapisać uchwalenie tzw. ustawy antydrożyźnianej (29 grudnia 1925 r.), która zapewniała podaż artykułów powszechnego użytku i upoważniała władze do bezpośredniej ingerencji w ceny podstawowych towarów żywnościowych, odzieżowych i innych artykułów pierwszego użytku. Było to zarazem działanie prospołeczne, jak i wspierające dla stabilizujących operacji walutowych. Kolejnym niewątpliwym osiągnięciem Zdziechowskiego było ograniczenie wydatków budżetowych na 1926 r. o ok. 25% (490 min zł). Utrzymujący się od okresu rządów Grabskiego deficyt budżetowy stwarzał bowiem poważne zagrożenie dla osiągniętej właśnie stabilizacji. Spirala deficytów mogła uruchomić kolejną spiralę inflacji. Poza tym, w sytuacji nakładających się na siebie negatywnych czynników, takich jak nieurodzaj 1924 r. i związany z nim dodatkowy import artykułów rolnych, wojna celna z Niemcami, a przede wszystkim błędny kurs złotego, przyjęty w 1924 r. przez Grabskiego, ciężar podatkowy nałożony na gospodarkę był zbyt wysoki. Należności podatkowe stawały się nieściągalne. Interwencja Zdziechowskiego radykalnie zmieniła ten stan rzeczy.

Oszczędności w wydat­kach państwowych wzbudziły jednak również kontrowersje. 20 kwietnia 1926 r., z inspiracji Piłsudskiego, Polska Partia Socjalistyczna przeszła do opozycji. Rząd Aleksandra Skrzyńskiego podał się do dymisji 5 maja.

Do nowego gabinetu, utworzonego pięć dni później przez Wincentego Witosa, wszedł również, dla kontynuowania skutecznej polityki gospodarczej, Zdziechowski. Wspólnie z ambasadorem RP w Waszyngtonie Janem Ciechanowskim zamierzał on nawiązać współpracę z przychylnym Polsce guberna­torem Rezerwy Federalnej USA Benjaminem Strongiem. Jej celem miało być wzmocnienie międzynarodowej pozycji złotego i rozbicie dotychczasowej solidarności kół finansowych Waszyngtonu, Londynu i Berlina, zmierzającej do narzucenia Polsce międzynarodowej kurateli. Zdziechowski planował spotkać się ze Strongiem 15 maja w Paryżu, a następnie, już przy jego poparciu, omówić z Montagu Normanem, gubernatorem Banku Anglii, projekt pomocy pożyczkowej dla Polski, pozbawiony elementów dyskryminujących ją i oparty o osiągnięte przez nią wyniki gospodarcze. Stanowisko Normana było szczególnie ważne, ponieważ dotychczasowe wysiłki zmierzające do zainteresowania kapitału amerykańskiego rynkiem polskim natrafiały na opór właśnie ze strony Brytyjczyków. Kilka miesięcy wcześniej, na przełomie listopada i grudnia 1925 r., podczas wizyty premiera i ministra spraw zagranicznych Skrzyńskiego w Londynie, Foreign Office zadeklarowało swoje poparcie wobec koncepcji udzielenia Polsce pożyczki, ale pod warunkiem objęcia przez Ligę Narodów kontroli nad jej finansami i wprowadzenia zmian do rozpatrywanego wówczas budżetu. Już wtedy stało się jasne, że międzynarodowe koła finansowe chcą, by Polska przyjęła pozycję otwartą na niemiecki rewizjonizm i akceptującą, w stosunku do wschodu, próżnię gwarancyjną traktatu z Locarno. Część polityków brytyjskich twierdziła bowiem, że bezkompromisowy sprzeciw Polski wobec niemieckich dążeń do rewizji postanowień traktatu wersalskiego w zakresie granicy obu państw, zagraża pokojowi w Europie. Brytyjczycy zmienili swoje stanowisko dopiero w 1927 r., podczas spotkania przedstawicieli banków centralnych USA, Francji, Anglii i Niemiec, na którym, dzięki propolskiej postawie Amerykanów i Francuzów, uzgodniono wreszcie zasady udzielenia Polsce pożyczki stabilizacyjnej.

Rząd Witosa został obalony podczas zorganizowanego przez Piłsudskiego zamachu stanu w dniach 12-13 maja 1926 r. Krótko potem Zdziechowski został napadnięty we własnym mieszkaniu i dotkliwie pobity przez grupę oficerów [dokładnie: nieznanych sprawców ubranych w plaszcze oficerskie - p. m.  J.R.]. Prze­wrót i związana z nim destabilizacja nie zdołały jednak zniweczyć jego dorobku. Polskiej gospodarce, wprowadzonej przez ministra Zdziechowskiego na pewną drogę rozwoju, udało się utrzymać na niej aż do kryzysu z 1929 r. Coraz wyższy, mimo nieudolnych rządów obozu sanacyjnego, poziom zatrudnienia, eksportu, dochodów budżetu państwa oraz wolumenu i konkurencyjności produkcji, a także napływ dewiz i złota, dowiodły ostatecznie, że idea parytetu gospodarczego była słuszna, a jej realizacja niezwykle pożyteczna. Ster polskiej polityki gospodarczej w roku 1926 objęli jednak ludzie wyznający monetarystyczną dok­trynę złotego pieniądza. Można zresztą śmiało powiedzieć, że poglądy ekonomiczne obozu sanacyjnego były pełne wewnętrznych sprzeczności. Rządy twardej ręki i lekkomyślne rozdawnictwo państwowych pieniędzy łączono bowiem, na przykład, ze skrajnym liberalizmem gospodarczym, w szczególności w zakresie polityki walutowej. Bank Polski zaczął tracić pozycję partnera rządu i korektora jego polityki, a sukces zrealizowanego przez Zdziechowskiego programu oszczędnościowego, który doprowadził do zamknięcia budżetu za rok 1926 i I kwartał roku 1927 nadwyżką 169 mln zł, został zmarnotrawiony. Dochody natychmiast przekształcano w nowe wydatki administracyjne. Sam Zdziechowski tak o tym pisał: „Te półtora miliarda złotych wzrostu wydat­ków, z których znaczna część winna była zostać w życiu gospodarczym jako podstawa kapitalizacji, zostało (w latach tłustych – 1926-30 r.) u progu kryzysu wypompowa­nych przez wadliwy system podatkowy”. Szansę, jaką dały „tłuste lata”, bezpowrotnie zaprzepaszczono. W takiej sytuacji perspektywa klęski stała się nieuchronna.

Tymczasem narodowcy, już w grudniu 1926 r., stworzyli kolejną szeroką formację o charakterze społeczno-politycznym – Obóz Wielkiej Polski. W skład jej kierownictwa, tzw. Wielkiej Rady, wszedł również Zdziechowski, którego zadaniem było stworzenie programu gospodarczego nowej organizacji. W rezultacie, już w 1927 r., OWP wydał zeszyt programowy jego autorstwa, zatytułowany Polityka Finansowa. W 1928 r., jako parlamentarna i samorządowa emanacja ruchu narodowego, powstało Stronnictwo Narodowe. Zastąpiło ono Związek Ludowo-Narodowy i stało się uzupełnieniem dla nastawionego na pełnienie roli wychowawczo-strategicznej OWP. Zdziechowski wstąpił naturalnie i do SN, w którym zajął się sprawami bieżącej polityki ekonomicznej, podczas gdy Roman Rybarski skupił się raczej na zagadnieniach teoretycznych. Opierając się na swoim doświadczeniu i znajomości problematyki gospodarczo-finansowej, rów­nież w skali światowej, jednocześnie analizował politykę gospodarczą sanacji oraz formułował zalecenia własnego programu, będącego wyrazem interesu narodowego Polski w ówczesnych warunkach.

Wśród wielu różnych przyczyn ubóstwa i zacofania gospodarczego Polski, Zdziechowski wskazywał głównie na cztery:

-       niskie oprocentowanie majątku narodowego znajdującego się pod zarządem państwa,

-       rola żydów w handlu i kredycie,

-       stopień opanowania przemysłu przez kapitał zagraniczny,

-       stopień kartelizacji.

Jeszcze 10 lipca 1939 r., a więc niecałe dwa miesiące przed wybuchem drugiej wojny światowej i druzgocącą wrześniową klęską zupełnie nieprzygotowanej do tego konfliktu Polski, Zdziechowski wręczył marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu ostatni memoriał dotyczący zmniejszenia niewydolności gospodarki przez odejście od polityki sztywnego parytetu złotego, powiększenie obiegu do granic potrzeb gospodarki i odpowiedzialne potraktowanie przez rządowe władze gospodar­cze potrzeb zbrojeniowych.

Po przegranej wojnie obronnej, Jerzy Zdziechowski, nie mając innej możliwości wpływania na sprawy ekonomicznego kierowania państwem, zdecydował się na emigrację. Nie zaprzestał jednak aktywnej działalności politycznej w Stronnictwie Narodowym, a z jego ramienia w pozostających za granicą organach państwa polskiego. Do końca życia interesował się też sprawami polskiej gospodarki

Źródło: www.endecja.pl/file/25

 

 

Jerzy Zdziechowski, Mit Złotej Waluty

Opublikowanie książki J. Zdziechowskiego Mit Złotej Waluty (1937) wywołało burzę wśród ludzi myślących w Polsce. Książka ta ujawnia mechanizmy kierujące w dwudziestoleciu międzywojennym gospodarką światową i polską, zawiera jednak analizy i tezy programowe przydatne i w pełni aktualne dla naszej współczesnej polityki ekonomicznej. Odpowiada na pytanie dlaczego byliśmy i jesteśmy dzisiaj biedniejsi i słabsi, niż to wynika z naszych zasobów i możliwości.

 

 


rok wydania 2005 
format A5 
str. 279 

cena 34.00 zł.
ISBN 83-60048-30-4

Dom Wydawniczy Ostoja

http://www.ostoja.pl/Polityka/mit/index.html

KOMENTARZE

  • @Jacek Rossakiewicz
    Dobrze Jacku, że przypominasz tę postać. Ja też zaliczam go do patronów Nowej Polski obok Stanisława Staszica (za próbę tworzenia społeczności gospodarczych) i Mariana Wieleżyńskiego za deproletaryzację.

    Oczywiście, że kontynuatorzy bezideowej BBWR-owskiej tradycji będą mieli inne zdanie. Pełno ich tu.
  • HISTORIA SPORTU czy TRENING ?
    Jeżeli chce się zostać dobrym sportowcem, to trzeba studiować biografie dobrych sportowców, czy trenować ?

    Ja bym wolał przeczytać kilka linijek LOGICZNEGO i ZROZUMIAŁEGO uzasadnienia "parytetu pieniądza", niż kilkanaście stron życiorysu, w którym przeplatają się na dodatek sprawy SYSTEMOWE ze sprawami pobocznymi ...

    Ogólnie:
    jaki jest mechanizm ustalania tego parytetu ?
    Skąd wiadomo, że wybrana wielkość parytetu jest WŁAŚCIWA ?

    Jeżeli mamy za zadanie stopić stal, to znając jej skład chemiczny wiemy, w jakiej temperaturze będzie to możliwe. I nie ma takiej możliwości, żeby zrodziła się dyskusja na temat tego, że może ta temperatura "jest taka, albo inna" ... Tutaj po prostu nie ma o czym dyskutować, bo to jest sprawa OBIEKTYWNA ...

    A jak to wygląda w przypadku NAF ? Czy jest możliwość OBIEKTYWIZACJI parytetu ?

    Moim zdaniem NIE ...

    Ale jeżeli ktoś uważa inaczej, to niech mi to uzasadni ...
  • @nikander 09:06:34
    na czym polega lichwa ? Od jakiego % zaczyna się lichwa, a do jakiego momentu oprocentowanie nie jest lichwą ?

    Możesz mi to wyjaśnić ?
  • @Ultima Thule 10:07:05
    Oprocentowanie a lichwa


    Istnieje różnica między oprocentowaniem a lichwą, lecz uległa zatarciu. Z powodu negatywnych konotacji wywodzących się z religijnego zakazu tej praktyki, terminu „lichwa” zaprzestano używać. Trudno powiedzieć, gdzie i kiedy została zapoczątkowana praktyka lichwy. Była ona jednak przedmiotem wciąż nawracających kontrowersji i debat w ciągu co najmniej trzech tysięcy lat. Dobitnie na jej temat wypowiadają się Biblia, Koran i Prawo Kanoniczne. Wszystkie te trzy księgi ustanawiają ciężkie kary za uprawianie lichwy. Dlaczego więc płacenie i pobieranie procentów (lichwa) stały się standardową praktyką i dlaczego prawie wszyscy w tym uczestniczymy? Niestety, w większości historyczne argumenty odnoszące się do lichwiarskiej praktyki nie opierały się na analizie ekonomicznej, lecz raczej zdają się wynikać z perspektywy odgadywania intencji Boga. Naprawdę jest dla nas bardzo ważną rzeczą zrozumienie skutków lichwy dla życia społecznego i gospodarczego ludzkich wspólnot.



    Wszelkie próby podjęcia rozsądnego dialogu na temat lichwy prawie zawsze spotykają się z obronnymi reakcjami ze strony każdego, kto ma rachunek oszczędnościowy, rentę, obligacje rządowe czy przedsiębiorstw, czy też inne inwestycje oprocentowane, to jest prawie każdego z nas.



    Jest to zrozumiałe wobec faktu, że tego rodzaju inwestycje są zazwyczaj wynikiem oszczędności uczciwych ludzi zdobytych ciężką pracą, odłożonych na przysłowiową czarną godzinę. Jeśli dodać do tego fakt chronicznej inflacji, która ustawicznie zmniejsza siłę nabywczą takich finansowych inwestycji, nie można się dziwić istnieniu armii „ciułaczy” gotowych bronić zażarcie prawa do otrzymywania procentów za swoje oszczędności.

    W ten sposób problem nabrał cech zwodniczych. Dla większości ludzi w ogóle kwestie ekonomiczne, a szczególnie dotyczące pieniądza, są niezrozumiałe, wprawiają w oszołomienie
    i nie widzą oni lepszego wyjścia niż zaufać „ekspertom”. Zacznijmy usuwanie niejasności od zbadania różnicy między lichwą a oprocentowaniem.



    Źródłosłowem angielskiego słowa „usury” („lichwa”) jest łaciński termin „usura”. Angielski „interest” („procent”) pochodzi od łacińskiego czasownika „interisse”. Sprawę tak wyjaśnia Sidney Homer w swej A History of interest rates („Historii oprocentowania”), wydanej przez Rutgers University Press, w 1963 r.



    „Łacińskie słowo ‘usura’ oznacza używanie czegoś, w tym przypadku pożyczonego kapitału, stąd ‘usury’ (lichwa) była ceną za używanie pieniądza. Łaciński czasownik „intereo” znaczy „ponieść stratę”. Rzeczownikowa forma „interisse” – ponoszenie straty, przeszła we współczesny „interest” (tj. procent). „Interest” oznacza więc nie zysk, lecz stratę. Średniowieczna teoria oprocentowania rozwinęła się zwolna na podstawie wyjątków od kanonicznego prawa przeciw lichwie. Mianowicie pożyczający nie mógł pobierać opłaty za pożyczkę. Lecz było to dozwolone, jeśli rekompensata nie stanowiła zysku, lecz wyrównanie straty czy kosztów. Panowała przemożnie doktryna intencji.”



    Widzimy więc, że idee zysku i straty miały zasadnicze znaczenie przy ocenianiu legalności danego kontraktu. Należało oczekiwać, że pożyczkodawcy starali się usprawiedliwić wszelkie opłaty, nazywając je „interest” [tj. wynikłe ze strat, przyp. tłum.] i z czasem znaczenia lichwy i pokrywania strat uległy pomieszaniu.



    Lichwiarska pułapka



    Wąs wędkarskiego haczyka lichwy, to co powoduje, że tak trudno się od niej uwolnić, skoro ofiara go już połknie, to lichwa. Narastający efekt oprocentowania [na procent składany, kapitalizowanie, przyp. tłum.] - tj. lichwa - wymaga tylko upływu czasu (i „litościwego” przedłużania terminów przez pożyczkodawcę), aby pogrążyć pożyczkobiorcę coraz to głębiej w ruchomych piaskach zadłużenia. Zamazanie różnicy między „lichwą” a „opłatą za stratę” [„interest”] stało się ważnym czynnikiem w rozwoju obecnego źle działającego, aspołecznego i niesprawiedliwego systemu monetarnego.



    To, co bankierzy nazywają „procentem” [interest] nie może być usprawiedliwiane jako rekompensata za stratę. Także nie może być usprawiedliwieniem wynagrodzenia za świadczone usługi, ponieważ koszty związane z kreacją pieniądza są niewielkie w porównaniu z wysokością pobieranych odsetek. Gdyby nie ich zalegalizowany monopol, bankowy kartel nie byłby w stanie utrzymywać tak wysokich opłat i konkurencja obniżyłaby bankowe zyski do wysokości rozsądnych kosztów za usługi.


    Thomas H. Greco Jr.
    PIENIĄDZ I DŁUG
    Rozwiązanie globalnego kryzysu
  • @ssak 10:34:00
    czyli napisałeś to, o czym ja od dawna piszę (tylko mi na to wystarcza jedno zdanie, a ty musiałeś użyć kilku stron, a sens ma tylko OSTATNIE ZDANIE ...

    Otóż wszystko rozwiążę WOLNY RYNEK !!!

    Natomiast co do monopolu na kreację, to się MYLISZ !!! TO nie banki dokonują kreacji, lecz EMITENT !!! Banki jedynie są SKLEPEM SPRZEDAJĄCYM WYPRODUKOWANE PIENIĄDZE !!!

    A to oznacza, że cała NAF jest bez sensu, bo zmienia ona jedynie tyle, że kreacja ma być w jakiś dziwny sposób skorelowana z produkcją. Taka korelacja jest zupełnie bez sensu, bo ilość pieniądza nie ma żadnego wpływu na gospodarkę, natomiast SPOSÓB DYSTRYBUCJI PIENIĄDZA może powodować, że jedni ludzie będą okradali innych ...
  • @Ultima Thule 11:18:44
    >Otóż wszystko rozwiążę WOLNY RYNEK !!!

    Jeśli masz na myśli, że powinny istnieć lokalne pieniądze, konkurencyjne względem pieniądza narodowego to sie zgadzam.

    >Natomiast co do monopolu na kreację, to się MYLISZ !!! TO nie banki dokonują kreacji, lecz EMITENT !!! Banki jedynie są SKLEPEM SPRZEDAJĄCYM WYPRODUKOWANE PIENIĄDZE !!!

    Kto emituje?? Rządy muszą pożyczać coraz to więcej pod dyktando banków, a te łaskawie mu pożyczają.
  • @Ultima Thule 11:18:44
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że banki nie dokonują kreacji pieniądza??? Jak w ogóle mogłeś napisać taką bzdurę?
  • Nic się nie zmieniło
    "Wśród wielu różnych przyczyn ubóstwa i zacofania gospodarczego Polski, Zdziechowski wskazywał głównie na cztery:

    - niskie oprocentowanie majątku narodowego znajdującego się pod zarządem państwa,

    - rola żydów w handlu i kredycie,

    - stopień opanowania przemysłu przez kapitał zagraniczny,

    - stopień kartelizacji."
    ===================

    Dalej jest to samo. Wróciliśmy do wad gospodarki II RP. Wydaje się że Zamach Majowy był także zamachem na próby tworzenia suwerennej polskiej polityki gospodarczej, finansowej. Władzę nad pieniądzem, kredytem mieli zachować inni tacy. Korzyści i władza.

    Warto książki tego eksperta pokazać w wersji PDF, są w sieci? Jeżeli nie ma, to trzeba przygotować takie PDF-y. Na pewno NE da radę.
  • @Ultima Thule 10:07:05
    Powiem krótko: lichwa zaczyna się wtedy gdy oprocentowanie wkładów przewyższa połowę kwoty inflacji. I wtedy gdy oprocentowanie pożyczek przewyższa o 1% oprocentowanie wkładów. W kasie Stefczyka w mojej wsi przed I wojną światową było to 2% (wkłady) 3% (pożyczki)
    Uzasadnienie.
    Jeśli masz pieniądze to możesz schować je do pończochy. Po roku stwierdzisz, ze część wartości nabywczej zżarła inflacja. Możesz trzymać dalej a możesz pożyczyć, tylko kto ci dał prawo domagania się "konserwacji wartości kapitału" od pożyczkobiorcy. Pożyczkobiorca i tak robi Ci łaskę, że ratuje Ci 50% inflacji.
    Zamiast pożyczać rusz d_pę i wkręć je w gospodarkę realną. Wtedy masz prawo zarobić tyle na ile twój wysiłek wyceni rynek. Ale żeby tak na chama po żydłacku brać lichwę????
  • @Andarian 11:42:15
    pieniądze emituje EMITENT (z przyzwyczajenia zwany "Bankiem Narodowym"). Banki mogą od NBP pieniądze POŻYCZYĆ (na określonym procencie i sprzedać na rynku.

    Tak więc banki NIE EMITUJĄ PIENIĘDZY !!! tak samo, jak biuro wynajmu mieszkań NIE BUDUJE MIESZKAŃ !!!
  • @Ultima Thule 14:22:45
    Czyli Ty zwyczajnie nie rozumiesz obecnego systemu bankowego i rezerwy częściowej.
  • @Andarian 14:34:13
    ROZUMIEM ...

    Ale jeżeli możesz w paru zdaniach, to wyjaśnij mi teraz (tylko bez linków do tysięcy stron na ten temat - mnie nie interesuje bibliofilia, tylko ROZUMIENIE).

    Jak na razie zostaję przy swoim zdaniu: banki NIE EMITUJĄ pieniądza.
  • @nikander 13:17:41
    1. Napisałeś:


    a. "lichwa zaczyna się wtedy gdy oprocentowanie wkładów przewyższa połowę kwoty inflacji"



    I (logiczne "AND")



    b. "wtedy gdy oprocentowanie pożyczek przewyższa o 1% p.p. oprocentowanie wkładów"



    czyli muszą ŁĄCZNIE wystąpić warunki "a" i "b" - czy DOBRZE ROZUMIEM twój tekst ???



    2. A co będzie, jeżeli:


    inflacja = 3%

    oprocentowanie depozytów = 4%



    Czy wówczas oprocentowanie 5% będzie czy nie będzie lichwą ?



    3. Jakiego rodzaju depozyty można wykorzystywać do tej kalkulacji ?



    4. Jak definiujesz inflację ? (o ile mi wiadomo, NIE MA "twardej, matematycznej" definicji inflacji



    5. Dlaczego proponujesz warunki:


    a. r (mniejsze lub równe) i * 0,5
    b. r = % dep + 1 p.p.

    a nie np.:
    a. r (mniejsze lub równe) i * 0,55
    b. r = % dep + 1,17 p.p.

    Na jakiej podstawie, na podstawie JAKICH KRYTERIÓW ocenisz, że twoja propozycja jest lepsza od mojej ?

    Jak mają właściwą decyzję podjąć posłowie ? Skąd mają wiedzieć w sposób OBIEKTYWNY, że twoje wartości są "jedynie słuszne" ?
  • @Andarian 14:34:13
    z wiki:

    "Każda spłata rat kapitałowych jest równoważna trwałemu wycofaniu pieniądza o takiej samej wartości nominalnej z obiegu gospodarczego"

    Więc gdzie tu jest "kreacja" ?
  • @Ultima Thule 14:42:37
    Posłowie nie będą sie zastanawiali nad wielkością stóp procentowych. każdy z nich ma zaciągniętą pożyczkę sejmową na wyjątkowo preferencyjnych warunkach i rodzinę, którą musi ustawić na następne kilkadziesiąt lat. Kto by sobie zawracał głowę jakąś architekturą finansowa.

    A tak poważnie: państwo powinno bronić wartość nabywcza tzw. "wdowiego grosza" zdeponowanego w bankach. Gdybym był carem to ustaliłbym to na 12 średnich płac netto w gospodarce. Wkłady do tej wysokości byłyby oprocentowane do wysokości inflacji przy czym połowa pochodziłaby z obciążenia pożyczkobiorców a druga połowa z emisji pieniądza.
    Większe kwoty musiałyby szukać dla siebie szans w realnej gospodarce. Tam niech zarabiają ile wlezie.

    Przy zerowej inflacji redukowałoby się to praktycznie do bankowości bezodsetkowej.
  • @Ultima Thule 15:21:17
    Więc gdzie tu jest "kreacja" ?


    Wszystkie pieniądze jakie posiadamy pochodzą z pożyczek. Jesteśmy zatem dłużni więcej niż jest wszystkich pieniędzy w obiegu -pieniądze pożyczone + odsetki. Żeby spłacić dług musimy wziąć kolejny kredyt -tym razem większy. Widać wyraźnie, że w ten sposób nie jesteśmy w stanie pozbyć się zadłużenia, tyklo musimy ciągle pożyczać. My nie chcemy, to robi to za nas rząd wymyślając kolejne inwestycje.

    Skąd banki biorą pieniądze, żeby mam pożyczyć???
  • @ssak 15:34:02
    Wyobraź sobie bezludną wyspę. Na tej wyspie jest 5 rozbitków.

    Mają pieniądze - każdy po 100 zł.

    Wymieniają się dobrami w taki sposób, że:
    A sprzedaje B
    B sprzedaje C
    C sprzedaje D
    D sprzedaje E
    E sprzedaje A
    itd.
    (każda transakcja za 100 zł)

    Nie ma znaczenia, czy sprzedają to samo, czy sprzedają wyprodukowane na nowo inne dobro. (a więc czy przybywa dóbr, czy tez jedno i to samo cyrkuluje.

    I teraz:
    wariant 1. w ciągu roku dokonano 2 pełnych cyrkulacji
    PKB = 5*2*100=1 000 zł

    wariant 2: w ciągu roku dokonano 20 pełnych cyrkulacji
    PKB=5*20*100=10 000 zł

    Jak to jest, że przy tym samym poziomie pieniądza:
    - można zrealizować PKB równe 1 lub 10 tysięcy ?
    - można wyprodukować 1 dobro i nim cyrkulować lub wyprodukować 5*20 = 100 dóbr i w każdym przypadku PKB wyniesie TYLE SAMO !!!

    No, jak to jest ?
  • @Ultima Thule 16:29:56
    No, jak to jest ?

    Nie widzę związku z tematem.
    Pieniądz jest towarem, a pkb, to ja nie musze nawet znać, żeby się wymieniać towarem
  • @ssak 17:07:56
    no więc skoro widzisz, że można małą ilością pieniądza zapłacić za znacznie więcej warte towary, to gdzie widzisz problem w spłacie zadłużenia ?
  • @Ultima Thule 17:13:09
    >no więc skoro widzisz, że można małą ilością pieniądza zapłacić za znacznie więcej warte towary, to gdzie widzisz problem w spłacie zadłużenia ?

    No to super, to spłaćmy to zadłużenie jutro i będziemy bogaci:)
  • @Ultima Thule 15:21:17
    Zanim spłacisz ostatnią ratę kredytu hipotecznego, ten wykreowany pieniądz jest przez 30 lat w obrocie. Co więcej Twój kredyt staje się czyimś depozytem, co w praktyce oznacza, że nie istnieje granica mnożenia pieniędzy w obrocie za pośrednictwem rezerwy częściowej. Wpłacasz 100 bank udziela 1000 kredytu, ktoś wpłaca ten 1000 i bank udziela 10000 kredytu i tak do biliona z 1 bidnej stówki depozytu.
  • @Ultima Thule 17:13:09
    Po uzasadnienie parytetu gospodarczego pieniądza z lat 20. XX wieku, możesz sięgnąć do książki Zdziechowskiego. Ona opierała się na ustaleniu kursu waluty wobec złota, takiego który pozwalał prowadzić opłacalną gospodarkę w danym kraju, a nie cieszyć się rzekoma wartością narodowej waluty przy zrujnowanej gospodarce.

    Inna forma parytetu gospodarczego pieniądza jest zasadna dzisiaj po uchyleniu parytetu złota dla pieniądza cywilizacji zachodniej. Wówczas miarą wartości pieniądza staje się iloczyn produktów i cen wraz z uwzględnieniem średniej statystycznej szybkości obrotu według równania Locke/Ricardo: MV=PT
    Zostało to opisane tutaj
    http://jar.nowyekran.pl/post/67007,pieniadz-oparty-na-parytecie-gospodarczym
    Z tym że założenia klasycznej teorii liberalnej jakoby PT=PKB , a M= M1 (agregat M1 gotówka plus wkłady płatne na żądanie) nie są trafnym odzwierciedleniem wielkości z równania Locke/Ricardo, co słusznie wychwycił Andarian i zwrócił na to moja uwagę.
    Trzeba będzie zatem wypracować inne wskaźniki a te już przyjęte i obliczone traktować jako jedynie przybliżone.

    Najbardziej istotne dane w ekonomii to dane mierzone na bieżąco i korygowane w procedurze zarzadzania. To jest stosowane powszechnie i pozwala wypracować rzetelne wskaźniki. W przypadku oprocentowania tego typu błędne założenia są przyczyną kryzysów i cykli gospodarczych. Dzieje się to w wielkiej skali gdyż tendencja do osiągania zysku przez bankierów zaburza ich percepcję i niweczy rzetelność badawczą, naukową oraz rzetelność zarządzania pieniędzmi deponentów i pieniędzmi emitowanymi przez bank.

    Co do „wolnego runku” . Na razie go nie ma. Zgadzamy się co do tego - z tego co wiem. (Nie poruszam kwestii sensowności wiary w „wolny rynek”). Zamiast wolnego rynku jest monopol gospodarczy i emisyjny.
    Gospodarczy nas na razie nie interesuje (to korporacje międzynarodowe, lub nawet jednostki ludzkie bardziej zamożne niż państwa). Piszesz o” Emitencie”. Kim jest emitent obecnie? Nie piszesz kto to jest. Ale wiesz że na pewno nie banki .
    A tu popatrz: to właśnie banki emitują pieniądze, nikt inny tego nie robi - w cywilizacji zachodniej.
    Emitentem dolarów jest konsorcjum 11 prywatnych banków (żydowskich) FED, udających jedynie instytucję federalną. Państwo amerykańskie (USA) nie emituje pieniędzy w ogóle , (miał taką chęć Kennedy, ale zapłacił za to najwyższą cenę), to samo w UE emitentem jest bank EBC pozostający poza kontrolą państw członkowskich, rządów i obywateli. Urzędnicy EBC i ESBC mają zakaz przyjmowania instrukcji od rządów a rządy zakaz udzielania takich instrukcji. Samowola bankierska w 100%.
    Mniejsze banki prywatne emitują elektroniczne środki rozliczeniowe wymienialne na banknoty, na zasadzie rezerwy częściowej.
    W każdym przypadku –prywatny bank centralny czy banki komercyjne emitowany pieniądz jest długiem: państwa (obywateli), firm lub osób prywatnych. W cywilizacji zachodniej (lichwiarskiej) wszystkie pieniądze są długiem i są oprocentowane, czyli ich ilość nieustannie wzrasta, co jest powodem powiększania dysproporcji majątkowych wśród ludzi (redystrybucja pieniędzy i energii od biednych do bogatych) oraz powodem inflacji, która szkodzi wszystkim, jest jednak warunkiem prowadzenia dochodowych interesów przez bankierów. Ich sukces uwarunkowany jest możliwością wstrzymania emisji, wprowadzenia deflacji, kryzysu i przejęciem za bezcen majątku bankrutujących firm a nawet państw. Umożliwia to właśnie emisja oprocentowanych długów – najbardziej zaawansowany mechanizm lichwiarski.

    W ten sposób najbardziej bogaci okradają pozostałych.

    W kwestii NBP.
    NBP według stosowanych kryteriów międzynarodowych, nie ma prawa emisji pieniądza, a jego monopol na emisję zapisany w Konstutucji RP jest martwym zapisem. NBP wymienia pieniądze banków prywatnych głównie zachodnich – dolary i euro na banknoty PLN, jak trzeba zleca wydruk nowych banknotów PWPW, ale nigdy nie jest to emisja pieniędzy tylko zaciąganie długów. Taka praktyka prowadzona jest w cyklu rocznym i w zależności od kursu PLN, NBP zyskuje nieco lub traci np. różnice kursowe wprowadzone przez spekulantów spowodowały w 2007 roku stratę NBP wysokości ok. 12,4 mld. To, że niektóre banki „pożyczają pieniądze z NBP” nie oznacza, że pożyczają od NBP.

    („Argument” z wiki jest tylko prywatną opinią jakiegoś internauty, na dodatek mija się z prawdą. Dług elektroniczny można skasować, bo bank i tak w każdej chwili wykreuje nowy zapis dłużny dla nowego kredytobiorcy, jak go znajdzie lub dopuści do kredytu. Natomiast pieniądz gotówkowy wpłacony jako spłata rat kapitałowych, może być ponownie użyty i wypłacony temu, kto chce zamienić elektroniczny środek rozliczeniowy na gotówkę. Taka zamiana jest blokowana jedynie w przypadku powszechnego runu na bank, co zdarza się wyjątkowo)

    PKB jest zależny od ilości pieniądza i wielkości obrotu - stąd iloczyn MV. Nic tu nie odkrywasz!
    Zaciemniasz za to kwestię zróżnicowania ludzkich potrzeb, ilości potrzebnych transakcji, faktu fizycznych parametrów obrotu, który trwa w czasie. Stąd te proste przykłady to jałowa abstrakcja, a nie ekonomia.
    Potem jest gorzej, bo nie widzisz swojej niekonsekwencji. Jeżeli spłata zadłużenia miałaby rodzić trwałe wycofanie pieniądza z obrotu to nie można byłoby wówczas spłacić zadłużenia bo pieniądz od razu po pierwszej wpłacie zostałby w banku.

    W rzeczywistości dzieje się coś takiego w obecnym systemie lichwiarskim. Obrót się kurczy, na przestrzeni ostatnich 10 lat spadł o 50%. Kreacja coraz to nowych pieniędzy dłużnych prowadzi do podtrzymywania (przedłużania) obrotu i powiększania zadłużenia. Pierwszy wskaźnik spada drugi rośnie. W końcu bankierzy mówią „stop, teraz bankructwo – foreclosure” i ludzie lądują na bruku bez pracy i/lub mieszkań.


    Ty z tego wszystkiego nic nie rozumiesz. Aż nie chce się wierzyć w taki brak inteligencji i przychodzi do głowy myśl , aby posądzić Cię o kłamstwo i cynizm. Ale – kto to wie – może rzeczywiście nie rozumiesz tego lub dokonujesz tzw. wyparcia. (Freud tez wierzył w swoje własne wymyślone kłamstewka, bo wyparł niewygodną dla niego prawdę, która zamiast przynieść mu majątek spowodowałyby wykluczenie społeczne).

    To jest cała odpowiedź dla Ciebie. Reszta jest w artykułach i nie chce jej powtarzać po raz kolejny, Tobie - ani każdemu z osobna.
  • @Nikander, ssak, Marek Kajdas, Andarian
    Dziękuję za komentarze i trud włożony w tłumczenie Ultima Thule zagadnień monetarnych poruszonych w tym temacie.

    Pozdrawiam
  • @Jacek Rossakiewicz 22:38:01
    1. Załóżmy, że NIE ROZUMIEM (albo, że dotychczas otrzymane wyjaśnienia mnie NIE PRZEKONUJĄ)

    2. Jak to jest, że piszesz:
    - założenia klasycznej teorii nie są właściwe
    - trzeba wypracować inne wskaźniki a te już przyjęte i OBLICZONE traktować jako przybliżone"
    - najbardziej istotne dane w ekonomii to dane mierzone na bieżąco i korygowane w procedurze zarządzania.

    Z tego wynika, że cała ta teoria (której ja "nie rozumiem" jest tak naprawdę czymś, czego NIKT nie rozumie !!!

    3. Jeżeli miałoby być tak, jak twierdzisz, to by oznaczało, że banki nie są "bogate", ani nawet "bardzo bogate" -- banki są NIESKOŃCZENIE BOGATE, gdyż posiadają WSZYSTKO, co istnieje na tym świecie, gdyż to one wypuściły pieniądze w ruch i to one są właścicielami tego pieniądza (skoro to banki emitują czyli są właścicielem !!!).

    Tymczasem banki żyją z ODSETEK i co prawda jakoś wiążą koniec z końcem, ale nie żeby im się przelewało ...

    Dlatego uważam, że gdzieś tu jest popełniany błąd w rozumowaniu.

    A tutaj jest potwierdzenie MOJEJ TEZY:

    http://www.aliorbank.pl/resources/res/repozytorium_dokumentow/sprawozdanie_za_2010.pdf

    http://www.sgbbank.com.pl/sgb_gbw_wyniki_pasywa_2010

    SGB: kapitał własny stanowi tylko 4,7% sumy bilansowej
    Alior: 10,5% (z tym że tutaj bardzo duży jest kapitał podstawowy (założycielski))

    W obu bankach aktywa (akcja kredytowa) są finansowane DŁUGIEM, a nie kapitałem własnym !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Czyli to znaczy, że każdy bank bierze pieniądze "skądś" ...

    SKĄD ?

    4. Dlaczego Wolny Rynek nie może rozwiązać problemu "lichwiarskiego oprocentowania" ? Przecież wówczas kapitał kosztowałby najmniej.

    5. Dlaczego tak ważny dla polityków jest "niski kurs swojej waluty", aby "móc eksportować" ? Przecież to jest kompletna głupota ! Nam powinno zależeć na IMPORCIE dóbr, a nie na ich eksporcie !!!
  • @Jacek Rossakiewicz 22:38:01
    i jeszcze jedno dziwisz się, że nie rozumiem, a sam NIE POTRAFISZ mi przedstawić DETERMINISTYCZNEJ METODY ustalania parametrów emisji pieniądza !!! Czyli NIC NIE WIADOMO i ja to mam niby "rozumieć" ?

    Co mam rozumieć ? Coś, czego nikt z tych, którzy chcą mi to wytłumaczyć też tego nie rozumie ?

    Ja twierdzę, że wystarczy WOLNY RYNEK (w tym w zakresie emisji walut) i NIE MA PROBLEMU. Można wtedy tego nadal "nie rozumieć", ale jednocześnie mieć pewność, że system działa DOBRZE !

    Bo na tym polega Wolny Rynek w przeciwieństwie do interwencjonizmu/socjalizmu/keynesizmu/SGR-yzmu, że w tamtych systemach ktoś musi coś "wiedzieć", "wyliczyć", "zrobić", a w Wolnym Rynku niczego nie trzeba "wiedzieć, "wyliczyć", "zrobić" ... Wszystko załatwiają sami ludzie w TRYLIARDACH dobrowolnych transakcji !!!
  • @Ultima Thule 08:46:18
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/42/Fractional_reserve_lending_varyingrates_100base.jpg/360px-Fractional_reserve_lending_varyingrates_100base.jpg

    Może to Ci trochę rozjaśni sytuację. Wyobraź sobie teraz, że więcej aniżeli 10% kredytów jest niespłacalnych, ich zabezpieczenie nie umożliwia regulacji należności.
  • @Ultima Thule 08:55:13
    System rezerwy częściowej umożliwia Ci wielokrotne pożyczanie tych samych pieniędzy. Tym samym odpowiada za rzeczywistą ilość pieniądza w obrocie. Oczywiście "niezależny" (niezależny od rządu to i owszem, zależny natomiast od kogoś innego) bank centralny ma pewien wpływ jako, że buduje bazę monetarną. Jednak w przypadku mnożnika 10, a w niektórych przypadkach nawet 30 to banki odpowiadają na 90-97% ilości pieniądza w obrocie.
  • @Ultima Thule 08:55:13
    W dodatku jeśli się nie mylę wiele instrumentów pochodnych emitowanych "prywatnie" również może stanowić poszerzenie bazy monetarnej, tym samym stanowiąc jeszcze dodatkowy mnożnik.
  • @Andarian 09:50:22
    instrumenty finansowe nie mogą być uznawane za kreację pieniądza.

    abyr
    go zrouzumieć, trzeba sobie uświadomić drugą stronę tej operacji księgowej. wtedy jest jasne, że żadnej kreacji nie ma
  • @Andarian 09:50:22
    i ponawiam moje pytanie: CZYJE są pieniądze po ich "kreacji" ?

    - dla kredytobiorcy są one "bankowe"
    - dla banku - też "bankowe" ? czy WŁAŚCICIEL banku może z nimi postąpić jak ich właściciel, tzn wypłacić je sobie (potrącając rezerwę obowiązkową) i kupić sobie np. jakąś fabrykę ?
  • @Andarian 09:50:22
    jak będzie wyglądało księgowanie wyjęcia przez właściciela banku kwoty "wykreowanych pieniędzy" ? Jak wyciągnięcie zysku ? Opodatkować i można wydawać ?
  • @Ultima Thule 11:36:51
    Pieniądze po kreacji trafiają do obrotu. Stają się własnością tego kto się zobowiązał do ich zwrotu z odsetkami. Bank decydując o tym komu przyznać kredyt decyduje czyje to będą pieniądze zaraz po wykreowaniu.
  • @Andarian 13:12:26
    no ale powiedzmy, że bank umówił się z kimś, że pożycza mu 100 milionów na 1 sekundę. Nalicza odsetki w wysokości 1 zł.
    Kredytobiorca po 1 sekundzie zwraca pieniądze do banku i ....

    I ???!!!!!

    I CO !!!???

    I bank "ma" czy "nie ma" te pieniądze ? Czy teraz emitent (bank) może sobie wypłacić te 100 mln pomniejszone o rezerwę obowiązkową (10 mln) i podatek (20 mln) ??? Czyli na czysto 70 mln "z powietrza" ...

    gdyby było tak, jak to wszyscy piszecie, to by tak właśnie bank mógł zrobić !!!

    Ale ja czytam bilans banku i NIGDZIE tam nie widzę kwot do dyspozycji właściciela banku poza kapitałami własnymi (zwykle 5-10% sumy bilansowej).
  • @Jacek Rossakiewicz 22:38:01
    1. Ponadto napisałeś:

    "miarą wartości pieniądza jest iloczyn produktów i cen"

    A przecież cena to miara pieniądza po przeliczeniu na produkt jednostkowy !!!

    Jeżeli np. zwiększymy o ten sam mnożnik ceny jednostkowe, to logiczne, że miara pieniądza też wzrośnie (przy założeniu ceteris paribus oczywiście), a nie przybędzie z tego powodu żadna realna wartość ...

    2. Ciągle nie rozumiem, dlaczego ma nam zależeć na jak najniższym kursie naszej waluty !? Przecież powinno nam zależeć na tym, aby był JAK NAJWYŻSZY (możliwie nieskończony).

    Jak to jest ?
  • @CAŁY WSZECHŚWIAT
    1. Pieniądza jest ZAWSZE WYSTARCZAJĄCA ILOŚĆ !!!

    2. Popełniacie błąd sądząc, że do spłaty kredytów zabraknie pieniędzy !!!
    Otóż pomyślmy co by się stało, gdyby nagle zaczęto wymagać spłaty od kredytobiorców, a ci nie mieliby pieniędzy:

    otóż wówczas NATYCHMIAST powstałyby waluty alternatywne i banki by po prostu przyjmowały zapłatę w czymkolwiek, co miałoby dla nich jakąś wartość !!!

    A jak było za PRL (zakaz handlu walutą, zakaz spekulacji towarami), a mimo to ludzie sobie radzili !!!

    I to nie to było powodem biedy, tylko rozwiązania SYSTEMOWE związane z DECYZJAMI GOSPODARCZYMI !!!!

    Sama waluta jest dla gospodarki PRZEŹROCZYSTA, a co najwyżej źle stosowana przyczynia się do OKRADANIA jednych ludzi przez drugich !!!

    3. Niektórzy myślą, że wartość pieniądza przy braku nowych emisji prowadziłaby do aprecjacji i zachęcała do tezauryzacji pieniądza. Tylko że w tej analizie nie bierzecie pod uwagę tego, że ludzie by po prostu mogli wybrać inną walutę i inne przeliczniki wartości i rynek (WOLNY RYNEK !!!) sam by to wyrównał !!!

    4. CO NALEŻY ZROBIĆ ?

    a. odebrać politykom wpływ na emisję pieniądza (np. parytet złota) lub prywatne emisje papierów wartościowych (zupełne wycofanie się państwa z polityki pieniężnej)

    b. zderegulować gospodarkę. Ustawa gospodarcza powinna się składać z dwóch zdań:
    - wszystkim wolno robić wszystko (ale zgodnie z Kodeksem Cywilnym)
    - Nikanderowi wolno ponadto zakładać spółki dorazowe (w rycie przeworskim oczywiście)

    c. przestać chronić rynek krajowy przed zalewem tanich towarów ze świata, pozwolić obcemu kapitałowi na dowolne wywożenie zarobionych u nas pieniędzy

    d. zlikwidować ZUS dla młodzieży (do 50 roku życia) - pozostałych objąć systemem państwowych zestandaryzowanych emerytur i zabezpieczyć to obecnie istniejącym majątkiem narodowym

    e. zlikwidować państwową edukację, służbę zdrowia, mecenat państwa nad "sztuką" (jaką sztuką !? Przecież to, co robią dzisiejsi "artyści" i celebryci to jakieś RZYGOWINY !!!)

    f. zlikwidować dopłaty do sportu profesjonalnego (służy jedynie poprawianiu wyników wyborczych partiom rządzącym)
  • Autorze.
    W cytowanym artykule jest ukazana typowa ekonomiczna sprzeczność, dychotomia odmienności racjonalności mikro a makroekonomicznej, która ładnie brzmi jeżeli pisze się o abstrakcyjnych celach makroekonomicznych. Wynika ona z zestawienia dwóch zdań:

    „Na rachunek sukcesów Jerzego Zdziechowskiego jako ministra skarbu należy również zapisać uchwalenie tzw. ustawy antydrożyźnianej”
    oraz
    „ Wśród wielu różnych przyczyn ubóstwa i zacofania gospodarczego Polski, Zdziechowski wskazywał głównie na cztery:
     niskie oprocentowanie majątku narodowego znajdującego się pod zarządem państwa…”
    Niskie oprocentowanie majątku lub kapitału wpływa bezpośrednio na wysokość ustalanych cen, podwyższanie oprocentowania skutkuje wyższymi cenami, tak jak zrobiono w latach 90-tych XX wieku w Polsce kiedy prowadzono wysokie realne stopy procentowe co bezpośrednio wpływało na planowane stopy zwrotu z zainwestowanych kapitałów i jednocześnie prowadziło do wzrostu bezrobocia. Gospodarka jest systemem naczyń połączonych i jeden element zawsze jest powiązany z innym.

    O większości dychotomii w ekonomii pisałem na S24 w notkach: „Dychotomie rynkowe” oraz „Odmienne oblicza racjonalności ekonomicznej” , w szerszej wersji opisuje to J. Stacewicz np. w „Ekonomia na rozdrożu”.
  • @max99 20:11:16
    Zapoznam się z cytowanymi notkami.

    W sprawie „sprzeczności” mam inne zdanie.

    Ustawa antydrożyźniana polegała na ustaleniu cen maksymalnych aby ludność uboga nie popadła w nędzę.

    Niskie oprocentowanie majątku narodowego znajdującego się pod zarządem państwa, to bardziej uniwersalny mechanizm, który wpływa na poziom cen. Natomiast regulacja cen podstawowych artykułów nie ma wpływu na oprocentowanie majątku narodowego.

    Dlatego nie widzę tu sprzeczności, ale raczej przygotowanie do podwyższenia oprocentowania majątku narodowego, wraz z ochroną ludzi ubogich przed jego wpływem. Przewrót majowy 1926 roku uniemożliwił Zdziechowskiemu kontynuowanie swojej polityki finansowej, więc nie wiemy jakie były by kolejne ruchy Zdziechowskiego.
  • @Ultima Thule 16:20:58
    Jesteś uparty i mnożysz pytania w nadziei że trafisz na słaby punkt. Nie zadałeś sobie w ogóle żadnego trudu aby zrozumieć , co zostało już napisane , a chcesz nowe odpowiedzi na wykreowane przez siebie kwestie, które w wiekszości są świadectwem Twojej niechęci rozumienia.

    Ta droga prowadzi donikąd i wikła niepotrzebnie cudzy czas. Moja niniejsza odpowiedź będzie odpowiedzią ostatnią. Nie chcesz rozumieć Twoja sprawa - na szczęście nasz los nie zależy od tego, czy Ty rozumiesz system finansowy.

    Napisałem, że założenia teorii klasycznej iż VM1=PKB nie są właściwe dla odzwierciedlenia równania Locka/Ricardo MV=PT. I to właśnie wymaga wypracowania lepszych wskaźników. Proszę czytać ze zrozumieniem i nie przyjmować rozszerzających interpretacji.

    A fakt, że nieustannie mierzy się PKB, agregaty pieniężne, inflację i dokonuje zmian np., w poziomie ustalanych stóp procentowych – nie oznacza że moja teoria (NAF) ma jakieś specjalne, nie do przebrnięcia wady. Wręcz przeciwnie teoria parytetu gospodarczego M=PKB/V jest zrozumiała, choć ja każda teoria wymaga okresowej weryfikacji. To normalne. Większość ludzi to rozumie, bo to jest oczywiste. Kłopot ze „zrozumieniem" mają jedynie rzecznicy lichwy, bo emisja pieniędzy Pro Publico Bono podważa ich interesy. Więc bronią się przed NAF jak diabeł przed święconą wodą.

    Banki są nieskoczenie bogate. Do kogo należy dług USA i większości innych krajów - do banków emisyjnych FED, EBC i kilku innych, największych.

    To, że mniejsze banki komercyjne i są zależne od gigantów i mogą zostać przez nich doprowadzone do bankructwa poprzez odmowę świadczeń gwarancyjnych, to też fakt oczywisty. Tak został zapoczątkowany obecny kryzys. Morgan doprowadził do upadłości Lehman Bros. Dlatego pisałem o dwóch rodzajach banków prywatnych; tych centralnych emisyjnych i tych stosujących jedynie rezerwę częściową. Im niższa rezerwa tym większy odsetkowy zysk ale i większe ryzyko dla banku. Kiedy mniejszy bank urośnie w siłę, banki centralne chętnie go zlikwidują jako niepotrzebne zagrożenie dla ich pozycji i tzw. „łakomy kąsek.” To spędza sen z oczu prezesom małych banków komercyjnych.

    Tego podziału na dwa rodzaje banków prywatnych nie zauważyłeś lub nie zrozumiałeś – ale oczywiście piszesz, że gdzieś tutaj został popełniony błąd w rozumowaniu - owszem tak - w twoim rozumowaniu zabrakło odzwierciedlenia podanych informacji.

    Akcja kredytowa małego banku komercyjnego posługującego się rezerwą częściową, jest kreacją pieniądza dłużnego dla klienta. Jest także wystawianiem banku na ryzyko niewypłacalności w przypadku odmowy gwarancji ze strony banków emisyjnych. Można więc uznać, iż akcja kredytowa takiego banku jest zaciąganiem długu w banku emisyjnym gdyby ten chciał rozliczyć mały bank komercyjny (w POolsce zajmuje sie tym KNF). Szantaż gigantów na małych bankach to standard, podobnie jak szantaż zadłużonych narodów.

    Napisałem, iż wg twoich założeń: (przytoczonych za wiki; kiedy "Każda spłata rat kapitałowych jest równoważna trwałemu wycofaniu pieniądza o takiej samej wartości nominalnej z obiegu gospodarczego") - obrót nie jest gwarantem spłaty bankowego zadłużenia, w rzeczywistości jest nieco inaczej, ale rzeczywiscie emisja pieniądza jako długu utrudnia lub uniemozliwia splatę zadłużenia, co wynika z tego iż każdy (indywidualnie) spłaony kredyt , jest spłacony pieniądzem z innego długu. Tak więc zadłużenie zmienia tylko społeczną lokalizację i wzrasta wraz z oprocentowaniem.

    Wolny rynek czyli samowola zawierania transakcji - bez żadnej ingerencji w treść umów - prowadzi do powiększania dysproporcji majątkowych, bowiem zamożni dyktują warunki słabszym finansowo, wiedząc iż brak pieniedzy przymusza ich do zawierania niekorzystnych transakcji. Nie ma to nic wspólnego z dobrowolnością zawierania transakcji ani z wolnością, jest za to wykorzystywaniem przewagi, świadectwem sprytu, efektem szantażu i cynizmu.

    Im więcej takiego „wolnego rynku” tym wyższe odsetki, więcej niesprawiedliwości i przemocy finansowej: windykacja, komornicy, przymusowy policyjny zabór mienia itp.

    Idealizujesz wolny rynek i spodziewasz się po nim cudów. To wielka NAIWNOŚĆ a nie mądrość.

    Co do importu, eksportu i kursu rodzimej waluty. Eksport jest preferowany przez polityków ze względu na potrzebę lub podpisanie przez polityka zobowiązania spłaty długów: (warunek kariery). Po wyeliminowaniu emisji pieniądza, dodatnie saldo z eksportu to jedyne źródło pieniędzy, (i transfer długów za granicę). Dlatego politycy preferują export. Niski kurs waluty jest dobry bo export czyni opłacalnym i może się on rozwijać. Wysoki kurs waluty czyni opłacalnym export do nas (czyli import) i to wykorzystują przedsiębiorcy z innych krajów transferujący swoje długi do Polski. Utrzymywanie wysokiego, nadwartosciowego kursu PLN ukazuje intencje polskich polityków i to komu poltycy służom. Zdziechowski zaleciłby dewaluację zlotego o 50%, aby wycofać nadmierny import i odbudowac polski suwerenny rynek.

    Podstawowe zadanie to zaopatrzenie własnego runku i własnych obywateli tylko nadwyżka może być eksportowana. Import jest potrzebny ale tylko tego czego sami nie możemy wyprodukować: np., banany, cytryny, daktyle itp. Wraz z emisja pieniędzy i uruchomieniem produkcji import i eksport ulegają racjonalizacji, to potencjalny skutek NAF

    Czyje są pieniądze po kreacji? Pisałem wielokrotnie iż obecna samowolna emisja pieniądza dłużnego to dublowanie prawa własności do pieniądza i kredytowanego towaru lub inwestycji. Wraz z kreacją pieniądza dłużnego bank zyskuje prawo do zastawu, o ile pieniądz nie zostanie zwrócony. Bank traktuje wykreowany pieniądz jako swoją własność , choć pieniądz ten zasila również konto rzeczywistego sprzedawcy (przedsiębiorcy). To dublowanie pozwala bankowi traktować odsetki od kredytu jako jego prawną własność, choć kwota ta nie istniała przed udzieleniem kredytu. Spłacone odsetki przejmuje jako pokrycie swoich kosztów i zysk, a zwrócona kwotę netto anuluje o ile stanowi ona pieniądz elektroniczny. Zwrot w formie banknotów przeznacza na wypłaty dla klientów. Posiadanie dużych ilości banknotów rzeczywistego pieniądza zmniejsza uzależnienie małego banku komercyjnego od banków emisyjnych. Dlatego one zwalczają te rosnące w siłę banki komercyjne. Nie chcą dzielić się posiadaną władzą finansową i swoim monopolem opartym na rzekomej „wolności zawierania umów”

    Prawo Say’a (przetworzone przez Ciebie do twierdzenie iż pieniądza jest zawsze wystaczająca ilość) jest zasadne w handlu wymiennym. W gospodarce towarowo-pieniężnej jest ono nieprawdziwe.

    Gdyby zaczęto wymagać spłaty kredytów, trzeba byłoby powolać armię komorników i syndyków oraz uruchomić całą policję, aby ludziom odebrać to wszystko co posiadają a i tak zabrałoby pieniędzy. Garstka ludzi albo okradłaby 80% społeczeństwa albo sprowokowałaby rewolucję finansową. Dlatego takie akcje połączone są z dzialaniem zbrojnym NATO.

    Ad. 4 Twoje zalecenia są powielaniem twoich początkowych tez.

    Ad. a. Państwo nie ma żadnego wpływu na emisje pieniędzy. Ono się go już wyzbyło i teraz trzeba ten wplyw przywrócić wraz z odzyskaniem państwa dla narodu.

    Ad. b. Gospodarka jest kompletnie zderegulowana. Do tego stopnia iż polskiej gospodarki praktycznie nie ma. Niemal wszystko jest w rękach zagranicznych.

    Ad.c. Otwarty rynek to fakt. To się dzieje i już dawno przybrało formy patologiczne. Zalecenie idiotyczne.

    Ad. d. Młodzież - do 50 roku życia – ciekawe

    Ad. e. Mecenatu państwa nad sztuką od dawna nie ma. Dlatego artyści często schlebiają innym mecenason lubiącym nekro-art i antypolonizm.

    Ad. f Sport profesjonalny ma swoje początki w szkole. Więc Twój postulat likwidacji państwowej edukacji obejmuje i tę dziedzinę.

    Myślę że starczy tych odpowiedzi. Mnożyć bezzasadne wątpliwości każdy potrafi szczególnie wówczas kiedy łączy się to z dowolnością interpretacji otrzymanych odpowiedzi.

    Zalecenia, które zalecają to, co dzieje się obecnie, nie są zaleceniami. Ten fakt i treści zdań świadczą o kompletnej ignorancji - U.T.

    Na tym możemy zakończyć tę dyskusję. Dalsza polemika nie ma żadnego sensu. Nie pisz proszę. Przeczytaj uważnie i przemyśl.
  • @Jacek Rossakiewicz 21:08:52
    Ależ oczywiście, że „regulacja cen podstawowych artykułów nie ma wpływu na oprocentowanie majątku narodowego”. Napisałem, że jest całkowicie odwrotnie to oprocentowanie ma wpływ bezpośredni na ceny, każdy rodzaj ceny, oczywiście jeżeli ceny są odzwierciedleniem ponoszonych kosztów a przepływ pieniężny nie generuje zatorów płatniczych tak jak to było w latach 90-tych XX wieku w Polsce. Zatory płatnicze wystąpiły najsilniej w przemyśle wydobywczym, które zostały spowodowane przez z jednej strony gwałtowny wzrost oprocentowanie kredytów, zresztą pobranych przez poprzednie przedsiębiorstwa państwowe pod przymusem, bowiem taki panował mechanizm parametrycznego zarządzania, a z drugiej strony przez administracyjne właśnie zatrzymanie cen węgla, doprowadziły do upadku większości polskiego przemysłu. Nastąpiły tzw. nożyce cenowe, które nawarstwiały długi firm dużych a małe firmy, zwłaszcza prywatne poupadały, nie ze względu na brak popytu jedynie z powodu pułapki płynności, firmy zaprzestawały płacenia swoich zobowiązań z powodu braku gotówki a nie z powodu braku zamówień. Typowy efekt braku środka wymiany na rynku doprowadził, że w skali mikroekonomicznej właściwie nic nie było opłacalne. To usprawiedliwiało każdą wycenę majątku publicznego, który został zakumulowany przez dziesięciolecia a w danej chwili był wyceniany za przysłowiową „złotówkę”. Wyłącznie z powodu wspomnianych „nożyc cenowych”.
  • @max99 21:49:33
    Oprocentowanie ma wpływ na ceny. Jest tak jak Pan napisał. Ja tez to zaznaczyłem w poprzedniej odpowiedzi.

    Teraz napisał Pan więcej o polityce finansowej w okresie najnowszej transformacji. Tę politykę oceniam negatywnie. Dobrze Pan opisuje jej mechanizm. Wzrost oprocentowania wraz z blokadą cen i emisji pieniądza doprowadził do upadłości wiele polskich firm na czele z kopalniami i hutami. Było to, (nie tylko moim zdaniem), robione na zlecenie firm zachodnich i wpisywało się w projekt likwidacji polskiego przemysłu. Grabieżcza prywatyzacja była prezentowana w mediach jako skutek dawnej nieudolnej socjalistycznej gospodarki i zalecana jako środek zbawienny dla uleczenia polskiego przemysłu. Tak oszukano polski Naród i tak próbuje się go nadal oszukiwać. Do czasu!
  • @Ultima Thule 13:34:59
    Tu nie chodzi o to, że bank przywłaszcza sobie wykreowane pieniądze. Owszem, czerpie korzyści z kreacji, ale nie przywłaszcza sobie tych pieniędzy.

    Chodzi TYLKO I WYŁĄCZNIE o to, że banki mają zasadniczy wpływ na ilość pieniądza w obrocie. Jeżeli od banków zależy 90% pieniądza w obrocie( w Polsce obecnie około 80%) to to właśnie wpływ banków jest zasadniczy na takie czynniki jak inflacja. Ograniczając akcję kredytową banki mogą gwałtownie zmniejszyć ilość pieniądza w obrocie.
  • @Ultima Thule
    Używając Twojego przykładu z mieszkaniami. Emitent "buduje mieszkania", a banki je "wynajmują" ludziom. Rzecz w tym, że banki widząc, że nikt nie spędza całego dnia w mieszkaniu wynajmują to samo mieszkanie kilku różnym lokatorom.
  • @Andarian 09:27:34
    i nic lepszego by się nie mogło stać, niż gdyby ktoś "skupił" wszystkie banknoty i "wycofał je z obrotu".

    Bo ktoś, kto "wykupuje" pieniądze musi za nie zapłacić PRODUKTAMI.

    A jeżeli nie będzie banknotów na rynku ? To ktoś coś wymyśli !

    Lokalne wspólnoty wyemitują swoje banknoty, duże spółki oparte o majątek surowcowo-nieruchomościowy swoje itp.

    Można by tez skorzystać z waluty zagranicznej (to by się stało NATYCHMIAST).

    Zmniejszenie akcji kredytowej NIE SPOWALNIA GOSPODARKI !!!

    Powoduje jedynie zmianę struktury montażu finansowego, np.:
    - finansowanie długiem u dostawców
    - finansowanie papierami dłużnymi
    - finansowaniem produkcji przez odbiorców (np. praca na materiale powierzonym)

    Zauważ też, że sama emisja NIE ZMIENIA NICZEGO, o ile każdy dostawałby proporcjonalną do posiadanych już pieniędzy kwotę.

    A skoro "nie zmienia niczego", to nie zmienia niczego ani MAŁA (MIKRO) emisja, ani średnia emisja, ani emisja "politycznie i SGR-owo poprawna - NAF ani emisja-GIGANT.

    Natomiast jeżeli zmienimy PROPORCJE emisji trafiającej do każdej osoby, to to się nazywa KRADZIEŻ ...

    No więc stoimy z argumentacją POD ŚCIANĄ:
    - albo uznamy, że jakakolwiek emisja jest BEZ SENSU (a tym samym cały NAF do kosza)
    - albo uznamy, że jest to po prostu ZŁODZIEJSTWO (a tym samym również DO KOSZA)

    Otóż problemem nie jest kwestia emisji !!!

    Problemem jest kwestia WOLNOŚCI GOSPODARCZEJ !!!

    Odwróćcie się od fałszywego "bożka monetarystycznego" i spójrzcie w stronę stronę GOSPODARKI !!!

    PIENIĄDZE (podobnie jak bezrobocie czy import/eksport) NIE ISTNIEJĄ !!!!

    Wyobraźmy sobie, że mamy np. 100 mld zł w obiegu. I podejmujemy decyzję, że NIE EMITUJEMY NIGDY ŻADNYCH PIENIĘDZY.

    Co by się wtedy wydarzyło ?

    ZGADNIJCIE ! Czekam na wasze przewidywania biegu wydarzeń w takiej sytuacji !!!
  • @Andarian 10:42:09
    ta sytuacja to po prostu hotel ...

    Nie jest to nic nadzwyczajnego.

    Pamiętaj też, że mylisz pieniądz z konkretną wartością. Wprowadzenie do obrotu pieniądza, gdy "nikt go nie używa" jest niemożliwe, bo n=pieniądz ZAWSZE Ktoś używa !!! (a raczej używa skutki transakcji nim dokonane).

    Myślenie o pieniądzu w kategorii wartości samej w sobie jest ABSURDEM !!!

    Pieniądz służy do miary zasobów, a miara zasobów jest niezbędna do PODZIAŁU ZASOBÓW, ale sam pieniądz NIE JEST ZASOBEM !!!
  • @Ultima Thule 14:11:14
    Nie mów mi co myślę i co mylę i przestań pieprzyć głodne kawałki.

    Zachowujesz się jak kretyn, który przeczytał podręcznik młodego socjalisty i na wszystko ma jedną odpowiedź - "Partia", z tą różnicą, że Ty używasz całkowicie pozbawionego sensu określenia "wolność gospodarcza".

    Nie mylę pieniądza z wartością. Samo posądzenie mnie o to sprawia, że dostaję trzęsiawki i mam ochotę rzucić czymś w monitor.

    Pieniądze nie istnieją? Emisja nie ma znaczenia?

    Oczywiście inflacja też nie ma znaczenia, a może nawet nie istnieje.

    Mam w dupie wszelkie monetarystyczne bożki, czy inne pierdoły. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że poziom cen jest zależny od ilości pieniądza w obrocie, wartość miary zależy od długości miarki. Patrz - ceny nieruchomości. Napompowano bańkę spekulacyjną poprzez kreację pieniądza w postaci kredytów hipotecznych i ceny nieruchomości poszły w górę. Ograniczono akcje kredytowe i na rynku nieruchomości zrobiła się padaka, tylko czekać aż upadłości pogrążą całą gospodarkę w chaosie.

    Na Twoją zagadkę niestety nie zrozumiesz odpowiedzi. Skoro pieniądze nie istnieją takie pojęcie jak deflacja również nie istnieje, czy nie ma znaczenia, wsio rawno.
  • @Andarian 15:00:32
    DEFLACJA :

    A gdyby nie było monopolu emisyjnego, to co by nam przeszkadzała deflacja ? (a nawet inflacja) ?

    Jeżeli pompowano bańkę nieruchomościową, to zauważ, że następował wzrost cen, ale najpierw ci, którzy pierwsi dostali kredyty mogli kupić nieruchomości po starej cenie !!!

    A więc mieliśmy do czynienia z wersją "kradzieżową" emisji pieniądza.

    Gdyby każdy właściciel już istniejących pieniędzy dostawał wzrost PROPORCJONALNY, to oczywiście wartość nieruchomości by "rosła", ale NIKT NIE BYŁBY POKRZYWDZONY, ani NIKT BY NA TYM NIE SKORZYSTAŁ !!! Nawet, gdyby właściciele nieruchomości nie mieli wcześniej gotówki i nie otrzymaliby by na początku ani grosza z nowych emisji, to odczuli by co prawda wzrost wartości nieruchomości, ale ponieważ popyt byłby jednakowo obdarowany pieniędzmi w tym samym czasie, to nie byliby w stanie nic na tym wzroście skorzystać (ale też nic by nie stracili).

    Problemy inflacji/deflacji oraz nowej emisji lub jej braku pojawiają się tylko wtedy, gdy nie ma proporcjonalnej emisji oraz gdy są grupy uprzywilejowane w otrzymywaniu nowych emisji
  • @Ultima Thule 15:57:30
    Rzecz w tym, że w przypadku kredytów hipotecznych nie mieliśmy do czynienia z emisją, a właśnie z kreacją bankową (owszem, dodatkowo wspartą programem rządowym, ale to tylko trochę pogłębiło patologię).

    Ja jestem przeciwnikiem monopolu emisyjnego. Mnie w tym zakresie nie musisz przekonywać.

    Nawet w odniesieniu do Jerzego Zdziechowskiego mam całkiem przeciwne zdanie od prezentowanego przez pana Rossakiewicza. To nieistotne.

    Mylisz się natomiast w kwestii "proporcjonalnego wzrostu"- to jest de facto pomysł, który propaguje pan Rossakiewicz (w tej czy innej formie, z częściową redystrybucją lub bez, bez znaczenia). Rzecz w tym, że proporcjonalny wzrost nie mógłby być proporcjonalny do cen nieruchomości (inne towary podrożały mniej), gdyby był proporcjonalny do ogółu cen (obliczanych na podstawie jakiegoś koszyka czy innego badziewia) również byliby pokrzywdzeni, ponieważ wzrost cen nieruchomości był większy od wzrostu cen innych towarów. Zyskaliby posiadacze nieruchomości, stracili Ci, którzy dopiero chcą kupić.
  • @Andarian 16:25:22
    no więc wniosek jest jeden, że żadna dodatkowa emisja ani kreacja nie jest niczym uzasadniona !!!

    I nie ma czegoś takiego, jak "brak środków płatniczych" ...

    Ludzie zawsze coś wymyślą, byle im nie zabraniać !!!

    A kluczem jest WOLNOŚĆ DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ - a nie "monetaryzm" ...
  • @Ultima Thule 17:30:44
    >I nie ma czegoś takiego, jak "brak środków płatniczych" ...

    Trakrtujesz środki płatnicze jak continuum liczbowe. W ten sposób można udowodnić, że z jednej kuli da sie zrobić dwie takie same co pierwotne. Udowodnił to już Stefan Banach.

    Tylko, że środków płatniczych jest skończona ilość i nie można ich dzielić na nieskończenie małe wielkości.
  • @Ultima Thule
    Mylisz się bardzo i niestety z uporem promujesz swoje bezzasadne poglądy na moim blogu. Próbujesz nawet podsumować dyskusję w moim imieniu lekceważąc przy tym kompletnie poglądy moje. Postępujesz jak słoń w składzie porcelany. Każdy ruch to tragiczna pomyłka i gruby błąd ekonomiczny. Takie zachowanie możesz realizować siebie - u mnie nie będziesz robił ludziom „wody z mózgu”. Żegnam na dobre.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej