Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 707 komentarzy

Nowa Architektura Finansowa

Jacek Rossakiewicz - ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' - Zasady monetyzacji gospodarki. Emisja pełnowartościowych pieniędzy - http://www.rossakiewicz.pl /demokracja/ Rzeczy Nowe - http://www.rzeczynowe.pl

PIENIĄDZ OPARTY NA PARYTECIE GOSPODARCZYM

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Emisja narodowego pieniądza oparta na parytecie gospodarczym jest prawem Narodów. (Tekst wystąpienia na konferencji "Systemy finansowe na rzecz Społecznej Gospodarki Rynkowej" w dniu 28 czerwca 2012 r.)

 Zasady monetyzacji społecznej gospodarki rynkowej.

Pieniądz oparty na parytecie gospodarczym.

 

Jeśli ekonomia ortodoksyjna jest na fałszywej drodze,

to błędów trzeba szukać w niedostatecznej jasności i ogólności

jej przesłanek, a nie w nadbudowie, która została wzniesiona

z wielką dbałością o poprawność logiczną. [1]
John Maynard Keynes

Współczesny kryzys finansowy to w istocie kryzys cywilizacyjny, wymagający zmiany ludzkich postaw i wyznawanych wartości. Kierunek tej pozytywnej zmiany jest znany od wieków, a jej potrzeba uwidacznia się ze szczególną siłą wówczas, kiedy zejdziemy z drogi wytyczonej w czwartym dziesięcioleciu naszej ery lub o niej w ogóle zapomnimy. To właśnie ma miejsce dzisiaj. Obecny kryzys cywilizacyjny wymaga zatem nie tylko precyzji myślenia, ale także powrotu do pozytywnych wartości i realizowania ich w praktyce.

Niniejszy artykuł dotyczy zmiany sposobu emisji pieniądza, tak aby móc bez przeszkód realizować zapis zawarty w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, o gospodarce rynkowej jako podstawie ustroju gospodarczego[2].

Zmiana zasad emisji pieniądza nie dotyczy jedynie Polski. Jest to problem typowy dla cywilizacji zachodniej, zwanej także ostatnio cywilizacją atlantycką. Określenie cywilizacji w odniesieniu do położenia geograficznego jest jednak mało precyzyjne i nie odzwierciedla jej cech charakterystycznych. Lepszym określeniem jest określenie cywilizacja lichwiarska, bowiem obecne cechy naszej cywilizacji są w coraz większym stopniu uwarunkowane sposobem emisji „pieniądza” w postaci oprocentowanego długu. Taki sposób emisji środków rozliczeniowych determinuje pozostałe cechy cywilizacji zachodniej. Procedura emisji długu dla ludności ogranicza także obrót gospodarczy, ingerując w niego za pomocą procedur kredytowych wymuszających wpłacanie do banku kwot powiększonych o odsetki oraz czyniąc trwałą tezauryzację pieniędzy opłacalną. W ciągu dziesięciu lat statystyczny wskaźnik wielkości obrotu V=PKB/M1 spadł do poziomu 47% z 2000 roku i wynosi obecnie jedynie 3,26[3].

Wskaźnik ten dobitnie ukazuje niekorzystną sytuację w jakiej znalazła się większość Polaków. Nie oznacza on powszechnej zamożności ani posiadania pokaźnych oszczędności na kontach bankowych większości Polaków. Drastyczny spadek obrotu związany jest raczej z maksymalizacją nierówności majątkowych w społeczeństwie, co powoduje trudności w zaspokojeniu ludzkich potrzeb. (Stopa bezrobocia rejestrowanego w kwietniu 2012 roku wyniosła 12,9 %).

Natomiast kredyt oparty na wykreowanym pieniądzu-długu jest udzielany bez ograniczeń i ponad realne możliwości spłaty. W istocie jest on dublowaniem prawa własności do wytwarzanego majątku za pomocą samowolnej kreacji substytutu pieniądza, czyli długu. Wstrzymanie akcji emisyjno-kredytowej (tzw. kryzys finansowy) pozwala zlikwidować prawo własności kredytobiorcy do kredytowanego towaru, poprzez niemożność spłaty zadłużenia[4].

Sposób monetyzacji gospodarki jest jednym z najważniejszych czynników określających jej cechy, to on właśnie przesądza o tym, kto czerpie korzyści z gospodarki.Emisja pieniądza jako długu i jego oprocentowanie powoduje transfer znakomitej części zysku do emitentów takiego pieniądza. Koszty kapitałowe kształtują się średnio na poziomie 30% ceny towarów i usług[5] i nie jest to jedyny zysk emitentów długu.

Emisja pieniądza jako pełnowartościowego środka rozliczeniowego, którego nie trzeba nikomu zwracać, powinna zostać oparta na przyroście wartości dodanej tworzącej PKB, czyli na przyroście ilości dóbr i usług dostępnych na rynku. Przyrost tych dóbr dokonuje się dzięki ludzkiej pracy zorganizowanej społecznie, w której partycypuje znakomita większość osób, często niezwiązanych bezpośrednio z procesem produkcji, ale członków społeczeństwa, mających swój wpływ na produkcję poprzez własną użyteczną działalność. W efekcie wszystkie te osoby tworzą dochód narodowy i uczestniczą w obrocie V.  Nie występuje natomiast w procesie produkcji w żaden sposób samoistne matematyczne pomnażanie dóbr – tak więc nie ma żadnego powodu, aby emisję pieniądza prowadzić poprzez oprocentowanie (stopy procentowe, odsetki, ani przez emisję obligacjiskarbowych i municypalnych). Rezygnacja z oprocentowania podczas emisji pieniędzy jest uzdrowieniem tej emisji.

Prowadzenie emisji pieniądza narodowego stanowi jedno z podstawowych praw każdego Narodu. W Polsce wyłączność emisji dla NBP jest zapisana w Konstytucji R.P.[6]Emisja pełnowartościowego pieniądza warunkuje prawidłowy rozwój gospodarki i całego społeczeństwa, pozwala prowadzić zasadną politykę społeczną i zaspokajać ludzkie potrzeby w skali całego Narodu. Dlatego emisja ta została nazwana emisjąPro Publico Bono i powinna towarzyszyć społecznej gospodarce rynkowej, jako jej atrybut wymagany. Można sformułować postulaty określające dwa sposoby emisji pieniądza:

Sposób pierwszy to monetyzacja wytworzonego majątku, w tymbieżąca monetyzycja przyrostu dóbr konsumpcyjnych: towarów i usługczyli fundusz konsumpcyjny.

Sposób drugi tofundusz inwestycyjny -emisja wyprzedzająca, czyli inwestowanie w przyrost dóbr, opłacanie ludzkiej pracy, dzięki której nastąpi przyrost potrzebnych dóbr,a wówczas wyemitowany pieniądz uzyska swoje pokrycie. Na tym polegały np. zamówienia publiczne w czasie wychodzenia z kryzysu deflacyjnegolat 30. XX wieku.

 

Oba fundusze opierają się na monetyzacji efektów ludzkiej pracy.Pierwszy pracy już wykonanej, drugi pracy, której wykonanie jest potrzebne i możliwe.

 

Wfunduszu konsumpcyjnym nie ma ryzyka gospodarczego ani niebezpieczeństwa monetarnego. Fundusz ten jest zasadny, oczywisty i bezzwrotny, tak jak wynagrodzenie za pracę. Jego wielkość jest gospodarczo określona i wynika z prostego równania:DM=DPKB/V, (w którymD - oznacza oczywiście przyrost). Ilościowa zasadność kwoty emisji zależy od precyzji wskaźnika PKB.Emisja pieniędzy proporcjonalna do wzrostu gospodarczego, (jego globalnego wskaźnika PKB) oraz do istniejącej szybkości obrotu, to wyjście  – moim zdaniem – optymalne[7], określane w Nowej Architekturze Finansowej mianem parytetu gospodarczego[8].

Fundusz inwestycyjny natomiast zawiera ryzyko gospodarcze i monetarne. Jest w swojej istociekredytem społecznymw dosłownym tego słowa znaczeniu, który powinien zostać rozliczony po zakończeniu inwestycji.

Finansowanie udanej - zakończonej sukcesem - inwestycji, która prowadzi do wzrostu dóbr, i która w ten sposób spełniła swoje społeczne zadanie, znajduje swój finał w spłacie kredytu (lub w jego częściowym umorzeniu, wówczas kiedy kredyt zamienia się w monetyzację powstałych dóbr). Dalszy przyrost dóbr z danej inwestycji wymaga nowej monetyzacjj prowadzonej w ramachfunduszu konsumpcyjnego,co wynika z parytetu gospodarczegopieniądza.

W przypadku inwestycji nieudanej, która nie prowadzi do wzrostu gospodarczego lub została przerwana, wyemitowana kwota może stać się czynnikiem inflacjogennym. Potrzebny zatem jest proporcjonalny zwrot środków wyemitowanych na rzecz tej inwestycji. W przypadku, gdy zwrot nie jest możliwy, a inflacja powoduje gospodarcze straty, odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą niekompetentni decydenci: np. urzędnicy państwowi zobowiązani do prowadzenia skutecznej polityki gospodarczej lub oczywiście nieudolni przedsiębiorcy.

Kwotyfunduszu inwestycyjnego są ograniczone w inny sposób niż kwotyfunduszu konsumpcyjnego. Ich poziom wynika z potrzeb społecznych, ale ich realizacja uwarunkowana jest możliwościami gospodarczymi społeczeństwa. Zdolność do wykorzystania emitowanych środków zależy od uzdolnienia i wykształcenia ludzi, i ich zdolności do współdziałania, czyli przede wszystkim od ich etyki i moralności a także od poziomu technologicznego gospodarki. Efektywne posługiwanie sięfunduszem inwestycyjnymwymaga zatem wiedzy i znajomości uwarunkowań gospodarczych. Jest to zagadnienie złożone.

 

Teraz przejdziemy do policzenia kwot emisji wynikającej z potrzeb monetyzacji gospodarki. Jest to jedynie hipoteza, przykład tego, jak kształtują się kwoty emisjifunduszu konsumpcyjnego uwarunkowane przyrostem PKB i statystyczną miarą szybkości obrotu V.

 

W Tabeli 1. zostały przytoczone dane GUS o wielkości PKB, a także dane NBP o wielkości agregatów pieniężnych M0, M1, M2, M3. Na podstawie tych danych została policzona statystyczna roczna wielkość obrotu V według równania V=PKB/M1. (Produkt krajowy brutto został podzielony przez sumę pieniędzy znajdujących się przez dany rok w obiegu; gotówka plus wszelkie pieniądze na kontach, płatne na żądanie. Wynik ukazuje średnią, statystyczną i efektywną gospodarczo wielkość obrotu pieniądzem).

 

Zestawiając dane o PKB z kolejnych lat, (bez względu na zastrzeżenia merytoryczne do tego wskaźnika), można policzyć jego roczny, nominalny przyrost:ΔPKB, zaś dzieląc ten przyrost przez współczynnik V uzyskujemy kwoty należnej, (bezinflacyjnej) emisji, z równaniaΔM=ΔPKB/V. Kwoty emisji Pro Publico Bono(PPB) należnejza lata 1996-2011 ukazane są w kolumnie 9. Stan faktyczny ilości pieniędzy według agregatów M0-M3 ukazują kolumny 3-6.

 

Tabela 1. Emisja Pro Publico Bono (DM) w mld zł. należna za lata 1996‑2011, na tle innych wskaźników; PKB, statystycznego wskaźnika wielkości obrotu V, agregatów pieniężnych M0, M1,M2 i M3, według danych na grudzień każdego roku.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Rok

PKB

 

M0

 

M1

 

M2

 

M3

 

V

DPKB

DM

(PPB)

1995

337,2

 

 

 

 

 

 

 

1996

422,4

34,2

67,9

140,0

140,4

6,2

85,2

13,7

1997

515,4

42,3

79,2

179,4

179,6

6,5

93,0

14.3

1998

600,9

53,6

89,9

223,7

223,9

6,7

85,5

12,8

1999

666,3

52,8

111,4

268,7

268,9

6,0

65,4

10,9

2000

744,3

48,8

106,5

300,4

300,8

7,0

78,0

11,1

2001

779,2

59,7

119,6

329,5

329,7

6,5

34,5

5,4

2002

807,9

62,0

140,8

324,3

326,1

5,7

28,6

5,0

2003

842,1

66.3

163,2

342,9

345,1

5,2

34,2

6,7

2004

922,2

69,2

182,0

368,7

377,5

5,1

80,1

15,7

2005

983,3

70,5

220,6

415,2

427,1

4,5

61,1

13,6

2006

1 060,1

86,8

275,8

418,2

495,3

3,8

76,8

20.2

2007

1 176,7

102,7

335,3

549,3

561,6

3,5

116,6

33,3

2008

1 275,4

126,4

349,9

660,2

666,2

3.6

98,7

27,4

2009

1 344,0

137,5

388,3

714,7

720,2

3,5

68,6

19,6

2010

1 415,4

139,7

449,2

774,7

783,6

3.2

71,4

22,3

2011

1 525,0

138,1

468,0

863,8

881,5

3.3

109,6

33,2

 

wzrost

1187,8

wzrost

103,9

wzrost

400,1

 

wzrost

741,1

 

suma

1187,3

suma

265,2

 

Dane PKB według GUS. (PKB w roku 2011 dane według MF). Dane agregatów pieniężnych M0, M1 ,M2, M3 według NBP.

Kwoty ΔM, czyli kwoty zaniedbanej emisji Pro Publico Bono,z kolumny 9. nie są tożsame z żadnym wskaźnikiem agregatów pieniężnych M0, M1, M2, M3.Stanowią one kwoty emisji pełnowartościowego pieniądza, której niestety nie dokonano,a która zmieniłaby oczywiście wszystkie dane. Porównanie to ma zatem charakter teoretycznyi innego mieć nie może. Emisja Pro Publico Bono (PPB) jest na razie jedynie postulatem.

Najważniejsza różnica jaka występuje pomiędzy kwotami ΔM, a agregatami pieniężnymi M0, M1, M2, M3, to natura tych pieniędzy.Pieniądze pochodzące z zaniedbanej emisji ΔM to pieniądz pełnowartościowy, zależny od efektów pracy i wolny od długu.Emisja nowych, pełnowartościowych pieniędzy jest w istocie rzeczy zapłatą całemu społeczeństwu za wykonaną przez niego pracę. Jej właścicielem jest Naród, całe społeczeństwo. Jest to zapłata za przyrost nowo powstałych dóbr; za wzrost gospodarczy i jest ona niezależna od wynagrodzenia już otrzymanego przez osoby pracujące. Suma kwot funduszu konsumpcyjnego (PPB) z ostatnich szesnastu lat wskazuje na brak zagrożenia inflacją. Jest ona niższa od wzrostu agregatu M1, stanowiąc zaledwie 66% przyrostu M1 i 36% przyrostu agregatu M3. Jednocześnie jednak emisjaΔM nie wymaga zaciągania oprocentowanych długów, których wartość w latach 1996-2011 urosła ze 137 mld zł. do 1100 mld zł., czyli ponad 800%. Pieniądze z emisji PPB nie są wycofywane z obiegu, jak sumy kredytów. Pozostają w rynkowym obiegu, powiększając jego wartość lub stają się oszczędnościami, które mogą zostać przeznaczone na inwestycje. (Wszelkie porównania dokonywane na podstawie tych hipotetycznych danych, bo obliczonych na podstawie przyrostu pieniądza dłużnego, są – jak pisałem – obciążone dowolnością i zbyt wielkim błędem. Emisja Pro Publico Bono to dziedzina sztuki rządzenia i umiejętności finansowania gospodarki, którą trzeba prowadzić na bieżąco, będąc czujnym i przewidującym. (Coś takiego jak trwała, automatyczna samoregulacja mechanizmów rynkowych - „niewidzialna ręka rynku” - nie istnieje w dziedzinie finansów i ekonomii. Panuje natomiast już zbyt długo „niewidzialna ręka bankiera” kierującego procesami finansowej i gospodarczej hossy oraz bessy).

Emisja Pro Publico Bono oparta na parytecie gospodarczym jest zapłatą i wynagrodzeniem realizowanym w skali makroekonomicznej. Jako taka należy się społeczeństwu i nie ma żadnych podstaw prawnych, aby to godziwe wynagrodzenie należne Narodowi za wykonaną pracę, nie zostało zrealizowane. Godziwa zapłata za wykonaną pracę jest prawem naturalnym, a wszelkie przepisy stanowione, sprzeczne z tym prawem – nawet gdyby istniały  nie miałyby obowiązującej mocy.

Zaznaczyć przy tym także dobitnie należy, iż kwoty emisji o jakich piszę, nie są kwotami, które trzeba komuś odebrać, jak to się dzieje np. w przypadku finansowania budżetu jedynie z podatków. Wręcz przeciwnie są to kwoty, które dodatkowo zasilają budżet a więc i społeczeństwo, zwiększając jego potencjał poprzez zaspokojenie naturalnych potrzeb, takich jak wyżywienie Narodu, zaspokojenie jego potrzeb mieszkaniowych, intelektualnych i duchowych. Mogą także zwiększyć potencjał potrzebnych społecznie instytucji: służby zdrowia, szkolnictwa, zakładów budownictwa mieszkaniowego[9] lub mogą być przekazane konkretnym ludziom potrzebującym wsparcia. Kwoty te trafiają zatem do ludzi bezpośrednio lub pośrednio poprzez budżet – zależnie od potrzeb społecznych – powiększając budżet lub zastępując w nim kwoty pochodzące z podatków.  Oczywistość tego wynagrodzenia oraz troska o jego realizację wynika wprost z artykułów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:

Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli

Art.2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Fundusz inwestycyjny natomiast to kwoty przeznaczone na rozwój i inwestycje: potrzebne szczególnie wówczas, kiedy tradycyjne technologie okazują się nieskuteczne lub nieekonomiczne. Inwestycje w naukę i realizację nowatorskich rozwiązań są koniecznością i nie powinno na nie brakować pieniędzy. Temu służy m.in. społeczny fundusz inwestycyjny. To też jest mechanizm finansowy Pro Publico Bono, uzupełniający omówiony fundusz konsumpcyjny, którego szacunkowe kwoty zostały podane wyżej.

Opisane idee emisji pieniądza, oparte na dokonanej lub zakładanej do realizacji zasadzie parytetu gospodarczego powinny zostać wprowadzone w miejsce emisji pieniądza opartego na kreacji oprocentowanego długu. Taka emisja promuje gospodarkę realną – jedyną jaka naprawdę istnieje – bowiem tzw. „gospodarka wirtualna” to tylko spekulacja pieniądzem: manipulacja w zakresie prawa własności.

Gospodarka realna może się opierać na pieniądzu pełnowartościowym. Rządzi w niej zasada realnego zysku. Zysk i odsetki to nie są pojęcia tożsame[10]. Zysk można dzielić i można w nim partycypować na podstawie zawartych umów i udziałów w rzeczywistym zysku. Na świecie występuje wiele mechanizmów finansowych opisujących gospodarkę i bankowość bezodsetkową. Odsetki od powierzonego kapitału to nie jest zysk realny, to „handel czasem”, zwany „uczenie”: preferencją czasową, który ujawnia swoje niszczące oblicze dopiero po upowszechnieniu, podczas kryzysu finansowego. Oprocentowany kredyt to także powszechny zwyczaj transferu ryzyka na klienta banku, a w przypadku emisji pieniądza jako długu: niezgodny z prawem wyzysk.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej nie jest jedynym aktem prawnym regulującym narodowe i społeczne prawo do emisji pieniądza. W prawie Unii Europejskiej w Tytule I Traktatu o Unii Europejskiejzawarto generalne wskazanie: „Niniejszym Traktatem Wysokie Umawiające się Strony ustanawiają między sobą Unię Europejską, zwaną dalej »Unią«. Niniejszy Traktat wyznacza nowy etap w procesie tworzenia coraz ściślejszego związku między narodami Europy, w którym decyzje podejmowane są jak najbliżej obywateli. W Amsterdamie dodano jeszcze do tego akapitu:„z możliwie najwyższym poszanowaniem zasady otwartości[11].  Zapisy Statutu Europejskiego Systemu Banków Centralnych i Europejskiego Banku Centralnego (cytowane poniżej) są sprzeczne z podstawowymi założeniamiTraktatu o Unii Europejskiej.

7. Zgodnie z artykułem 107 niniejszego Traktatu przy wykonywaniu uprawnień oraz zadań i obowiązków, które zostały im powierzone niniejszym Traktatem i Statutem ESBC (Europejski System Banków Centralnych),ani EBC (Europejski Bank Centralny), ani krajowy bank centralny, ani członek któregokolwiek z ich organów decyzyjnych, nie zwracają się o instrukcje ani ich nie przyjmują od instytucji czy organów wspólnotowych, rządów Państw Członkowskich, ani jakiegokolwiek innego organu. Instytucje i organy wspólnotowe oraz rządy Państw Członkowskich zobowiązują się respektować tę zasadę i nie dążyć do wywierania wpływu na członków organów decyzyjnych EBC lub krajowych banków centralnych przy wykonywaniu ich zadań.

8. ESBC jest kierowany przez organy decyzyjne EBC. [12]

Organizacja oparta na wewnętrznie sprzecznym prawie, organizacja nietransparentna, ubezwłasnowolniająca obywateli i europosłów, (którzy nie mają inicjatywy ustawodawczej), nie ma szans na przetrwanie. Społecznie pozytywne cele współpracy pomiędzy Narodami, zostaną oparte, nie na jurydycznym podstępie i etycznym redukcjonizmie, ale na rzeczywistych wartościach etycznych i ekonomicznych, zawartych w objawionej nauce największych proroków.Realia gospodarki narodowej i międzynarodowej, zapewne zostaną zdominowane przez idee społecznej gospodarki rynkowej, opartej na ludzkiej przedsiębiorczości, inicjatywie i talencie, a w dziedzinie finansów na emisji pieniądza Pro Publico Bono, wynikającej z parytetu gospodarczegoi umiejętności zarządzania.

Nie ma sytuacji bez wyjścia. Wiele rozwiązań jest możliwych. Jednym z nich jest założenie w wielu europejskich krajach Społecznych Komitetów Emisyjnychprowadzących działalność edukacyjną na temat emisji pełnowartościowych pieniędzy i przygotowujących Narody do prowadzenia emisji takich pieniędzy. Z czasem może powstać jawna i transparentna dla obywateli EUROPEJSKA UNIA KOMITETÓW EMISYJNYCH.

 

 

Jacek Andrzej Rossakiewicz                          

Warszawa, 10 - 28 czerwca 2012 r.

 

 

 



PRZYPISY:

[1] Ekonomią ortodoksyjną nazwał tutaj Keynes angielską ekonomię liberalną. Pisząc o dbałości o poprawność logiczną Keynes miał na myśli takich ekonomistów angielskich jak Alfred Marshall (1842-1924) i Arthur Pigou (1887-1959). J. M. Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, Warszawa 1985, s. 25.

2Art.20. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

[3] J. A. Rossakiewicz, Nowa architektura finansowa, (2009) Por.: Systemy finansowe w służbie społeczeństwu i gospodarce, (2011), Oficyna wydawnicza Warszawskiej Szkoły Zarządzania – Szkoły Wyższej, s. 150. http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df12.html

[4] Kredytowy środek rozliczeniowy oznaczony symbolem M’’, tamże, s. 140

[5]Margrit Kennedy, Pieniądz wolny od inflacji i odsetek, (2004), Kraków, Wydawnictwo Zielone Brygady

[6] Art..227. 1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza. Zapis ten został wadliwie zinterpretowany w Art. 4. Ustawy o Narodowym Banku Polskim i „ograniczony” do emisji znaków pieniężnych: Art. 4.  NBP przysługuje wyłączne prawo emitowania znaków pieniężnych Rzeczypospolitej Polskiej.

[7] Ponieważ jednak od wieków istnieją poważne utrudnienia w prowadzeniu takiej emisji, wypracowano inne techniki finansowe pozwalające na dystrybucję dóbr, zaspokojenie potrzeb ludności i osiąganie zysku. Te inne strategie finansowe to powiększanie iloczynu MV z równania MV=PKB. Przy stałej ilości pieniądza M można do pewnego stopnia zwiększyć szybkość obiegu V np. wycofując gratyfikacje płynące z oprocentowania pieniędzy (W bankowości bezodsetkowej strategia braku oprocentowania pieniędzy jest obecna z definicji. W teorii Sylvio Gesella oprocentowanie dodatnie jest zastąpione ujemnym). W takim przypadku za pomocą tej samej ilości pieniądza M możemy uzyskać wyższą sprzedaż (dodatkowych towarów) i lepsze zaspokojenie potrzeb ludności, czyli M=DPKB/V’, gdzie V’>V. (Trzeba także pamiętać, że zwiększanie szybkości obrotu V bez dodatkowej masy towarowej, nawet bez emisji pieniądza M, może generować wyższe ceny. Jest to typowe dla wywoływania inflacji poprzez sianie paniki. Taki mechanizm to odwrotność zmniejszania V poprzez podniesienie stóp procentowych, w celu uniknięcia inflacji – najbardziej rozpowszechniony i zwodniczy mechanizm antyinflacyjny, rujnujący gospodarkę).

[8] Termin „parytet gospodarczy” wprowadził polski ekonomista Jerzy Zdziechowski, minister skarbu w latach 1925-1926. Pierwotnie dotyczył on kursu polskiej waluty wobec złota. Zdziechowski, w wydanej wiele lat później pracy pt. Skarb i Pieniądz 1918-1939, napisał: „Pogląd, że dla kursu waluty trzeba znaleźć oparcie w życiu gospodarczym, wypowiadałem na rok przed spadkiem złotego. Dewaluacja polska była pierwszą na świecie po wojnie operacją obniżenia w walucie zawartości w niej złota. Mając za zadanie przeprowadzenie tej operacji nie mogłem nie dojrzeć całego związku między relacją walut i złota, a procesami gospodarczymi, tym bardziej, że na ten związek zawsze kładłem nacisk. Kurs waluty w stosunku do złota, zapewniający poziom cen, na którym mogła być zbudowana rentowność i konkurencyjność produkcji przemys­łowej na rynkach światowych, co określałem jako parytet gospodarczy pieniądza. Celem każdej operacji dewaluacyjnej jest odnalezienie tego kursu i stworzenie warun­ków dla utrzymywania waluty na tym kursie gospodarczo uzasadnionym”. (Cytat za: Marian Szołucha, Jerzy Zdziechowski jako kontynuator reformy walutowej Władysława Grabskiego, http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/Jerzy-Zdziechowski.html) Obecnie termin „parytet gospodarczy” stosujemy jako wskaźnik emisji oparty na PKB (niezależny od parytetu kruszców i koszyka wybranych dóbr).

[9] Art.75. 1. Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania.

[10]Shaikh Mahmud Ahmed, Man and Money. Towards an Alternative Basis of Credit, Oxford,

tłumaczenie:Człowiek i pieniądze.Ku alternatywnej podstawie kredytu, roz 1.

http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df13.html

 

[11] Traktat o Unii Europejskiejpodpisany w Maastricht dnia 7 lutego 1992 r. Tytuł I. Postanowienia wspólne. Artykuł A, akapit pierwszy i drugi. (Akapit drugi uzupełniono tym wtrąconym zdaniem, według: Traktat z Amsterdamu zmieniający Trakt o Unii Europejskiej, Traktaty ustanawiające Wspólnoty Europejskie i niektóre związane z nimi akty.Art. 1 p. 4, tamże,Podkr. moje - J.A.R.).

[12] Protokół w sprawie Statutu Europejskiego Systemu Banków Centralnych i Europejskiego Banku Centralnego Roz. III art.7 i art. 8. (w:) Traktat z Maastricht Protokoły, Akt Końcowy i Deklaracje.Zobacz także: Traktat o Unii Europejskiej, podpisany w Maastricht dnia 7 lutego 1992 r.Art. 107.

KOMENTARZE

  • @Autor
    "Emisja pieniądza jako pełnowartościowego środka rozliczeniowego, którego nie trzeba nikomu zwracać, powinna zostać oparta na przyroście wartości dodanej tworzącej PKB, czyli na przyroście ilości dóbr i usług dostępnych na rynku."
    ============

    Mam nadzieję że wg inaczej niż obecnie naliczanego PKB? Czy mamy liczyć wszystko do PKB? Czy wszystko daje wzrost realny, a nie księgowy w postaci cyferek? Albo czy mamy się cieszyć z coraz większego spożycia alkoholi, papierów, lekarstw, niezdrowej żywności i takich wytworów do użytku będącej rodzajem chyba broni masowej zagłady na raty?

    Co w razie kurczenia się PKB? Czy żołądki ludzi też się mają skurczyć itd? Czego mi tu Jacku jeszcze brakuje, cały czas "czegoś", ale jesteś bardzo blisko. To ma być Boży świat, zatem wartości, człowiek na czele, a nie jakieś cholerne PKB, kreatywna księgowość jak teraz.

    Emisja ma służyć człowiekowi, ma zaprowadzić bardziej sprawiedliwy podział dóbr i poniekąd nowy ład, ale nie NWO, wprost przeciwnie.
  • I jeszcze to
    "Sposób pierwszy to monetyzacja wytworzonego majątku, w tym bieżąca monetyzycja przyrostu dóbr konsumpcyjnych: towarów i usług–czyli fundusz konsumpcyjny.

    Sposób drugi tofundusz inwestycyjny - emisja wyprzedzająca, czyli inwestowanie w przyrost dóbr, opłacanie ludzkiej pracy, dzięki której nastąpi przyrost potrzebnych dóbr, a wówczas wyemitowany pieniądz uzyska swoje pokrycie. Na tym polegały np. zamówienia publiczne w czasie wychodzenia z kryzysu deflacyjnego lat 30. XX wieku.

    Oba fundusze opierają się na monetyzacji efektów ludzkiej pracy. Pierwszy pracy już wykonanej, drugi pracy, której wykonanie jest potrzebne i możliwe.

    W funduszu konsumpcyjnym nie ma ryzyka gospodarczego ani niebezpieczeństwa monetarnego. "
    =========================

    Zagrożenie inflacją z różnych przyczyn ZAWSZE będzie realne, nie lekceważ tej kwestii. Polacy są gotowi na płacenie znacznie więcej w razie większego dopływu gotówki, to się szybko samo nie wyreguluje. Słowem inflacja murowana. Trzeba więc bardzo małe dawki gotówki wrzucać w rynek, kroplówką żeby ten efekt proinflacyjny łagodzić. Rynek musi wchłonąć jak jakaś dziwna, nienasiąkliwa gąbka.... zatem wolno... więcej gotówki, musi to być proces naturalny, to trwa, konkurencja ma zareagować itd To wymaga czasu i wspomagania wolnego rynku, np gdyby u mnie było targowisko, to cena wielu artykułów w sklepach miejscowych musiałaby spaść, dostosować się, zatem brak wolnego rynku powoduje wysokie ceny. Nie wszyscy mają samochody, czas i chęć szukania tańszych towarów w okolicy. Handel sieciowy to jednak koszty przesyłki itd rozmywanie odpowiedzialności niekiedy.

    Bliski mi temat to emisja wyprzedzająca i jednak konsumpcyjna też jest poniekąd niekiedy inwestycyjna. Niektórych towarów, surowców, usług może być w kraju (nawet na świecie w danym roku) FIZYCZNIE za mało w stosunku do potrzeb i to mimo podaży pieniądza z emisji, np nie kupimy sobie nagle 30 mln telewizorów 3D, czy wypasionych samochodów terenowych na prąd. Pieniądz nie może być pusty, za tym ma iść przynajmniej fizyczna ZDOLNOŚĆ do wytworzenia danych dóbr, czy ich importu jeżeli będziemy mieli wymienialną walutę i korzystne kursy dla handlu międzynarodowego w co WĄTPIĘ.

    Import poza tym niszczy krajową wytwórczość i to jest jego niesłychana wada nawet jeżeli jest atrakcyjne cenowo. Pozorne oszczędności na dłuższą metę.

    I kwestia własności. Jeżeli za pożyczkę bez lichwy, a nawet w dużej mierze umarzaną po uruchomieniu pożytecznej działalności... jakaś korporacja coś kosztem miliardów zbuduje i następnie to sprzeda zagranicy, to jak na tym wychodzimy? To kwestia obstawiania rynku. Czy emisje i kredyty bez lichwy z emisji wyprzedzającej mają przysługiwać wszystkim? Czy też przede wszystkim spółkom skarbu państwa, spółdzielniom, samorządom, słowem nam Polakom... a nie zagranicy.

    Może jakieś bariery pomogłyby typu prawo pierwokupu przez skarb państwa, samorząd lokalny po cenie choćby sumy uzyskanej emisji wcześniej...
  • @Jacek Rossakiewicz
    Kiedyś odpowiadałem @andarianowi
    Nową architekturę finansową należy rozpatrywać w kategoriach systemu regulacji nadążnej.
    - stabilizowana powinna być równowaga towarowo - pieniężna przy możliwie stałych cenach.
    - obserwowanymi parametrami powinny być głownie inflacja i wzrost PKB oraz pochodne tych parametrów jak dynamika inflacji, dynamika PKB
    - formuła emisyjna (regulator) powinna dawać możliwość działania jak regulator PID (proporcjonalno różniczkująco całkujący). Ten daje szanse zniwelowania odchyłki ruchem aperiodyczno-krytycznym.
    - częstotliwość próbkowania: co najmniej raz na kwartał,
    - wektor sterujący to "formuła rozproszenia emisji". Tu już trzy razy zmieniałem swojego faworyta a obecnie preferuję budowę z tych funduszy pracowniczego majątku produkcyjnego w spółkach właścicielsko - pracowniczych. Pieniądz trafiałby do tych, którzy w głównej mierze przyczyniają się do wzrostu PKB

    To tyle między nami systemowcami.
  • @Marek Kajdas 14:22:27
    Żeby się tylko nie okazało, że na tym Bożym świecie, wszystkie wskaźniki ekonomiczne są nic niewarte i to, co nam zostaje, to przyjęcie z pokorą, że centralne planowanie gospodarki, w tym pieniądza, przekracza nasze ludzkie możliwości :)

    A co, jeśli tak jest naprawdę? Jeśli nasze wszelkie ekonomiczne udręki wynikają z przywilejów, jakimi niesłusznie ciszą się wybrańcy w imię lepszego świata dla wszystkich?

    A co jeśli jedynym (choć jak każda ludzka instytucja, niedoskonałym) rozwiązaniem jest wolny rynek rozumiany jako brak przywilejów dla kogokolwiek? Czy tak trudno jest dostrzec, że nie jest najważniejsze, kto w danej chwili ma pieniądze, ale dużo ważniejsze jest to, czym te pieniądze są i według jakich reguł się je zdobywa? Czy zniesienie przymusu używania pieniądza fiducjarnego długoterminowo (!) nie uderzyłoby w najzamożniejszych? Człowiek, którego największym kapitałem są ręce i głowa zawsze w normalnej gospodarce będzie miał za co żyć. To ludzie, u których nie ma żadnych zdolności lub chęci do pracy potrzebują mętnej wody, żeby coś tam dla siebie ułowić.
  • Odsetki a preferencja czasowa...
    'Odsetki od powierzonego kapitału to nie jest zysk realny, to „handel czasem”, zwany „uczenie”: preferencją czasową'

    Pojęcie preferencji czasowej nie jest synonimem dla odsetek.

    Preferencja czasowa oznacza, że w pozostałych warunkach niezmienionych człowiek chce zaspokoić swoje potrzeby wcześniej niż później. Tyle i tylko tyle.

    Nie jest to atak na Pana poglądy, tylko próba doprecyzowania pojęć, które są ważne.
  • @nikander 14:52:49
    Wszystko bardzo pięknie, tylko punktem wyjścia jest adekwatny dynamiczny model matematyczny, który uwzględnia wszelkie zmienne decydujące o stanie systemu oraz uwzględnia niepewność.
    Poza tym jeszcze problematyczny jest dobór kryteriów regulacji, bo może okazać się, że mamy spełnione kryterium "równowagi towarowo - pieniężnej przy możliwie stałych cenach" tylko ludzie umierają z głodu.

    Śmiem twierdzić, że takiego modelu w realnym świecie nie da się stworzyć i jak zwykle po pewnym czasie okaże się, że mamy jakiś "dopust Boży" w postaci kryzysu, którego nikt nie potrafił przewidzieć. Ot, "zgubna pycha ludzkiego rozumu"...
  • @p4wel 14:56:34
    Pieniądz fiducjarny nie musi być nieszczęściem. Musimy jednak zmienić jego właściciela. Z wyliczeń Jacka wynika, że rocznie powinno być dosypane do kieszeń obywateli 33 mld zł. Wychodzi to prawie tysiąc zł na osobę. Można się pytać dużo to czy mało. Powiem dużo, bardzo dużo, bo o tę kwotę byłyby rocznie zmniejszane potrzeby pożyczkowe obywateli. Kilka lat zrzucamy garb odsetkowy.
    Ostatnio jednak nie preferuję "dywidendy obywatelskiej". Sądzę, że rozsądniej byłoby wesprzeć tych, którzy do wzrostu PKB najbardziej się przyczyniają http://nikander.nowyekran.pl/post/65563,nowy-ustroj-gospodarczy-testament-ignacego-moscickiego Dawać po to aby promować produkcję w dolinie Rzeki Perłowej to nie jest rozwiązanie rozsądne.
  • @p4wel 15:13:02
    Od czasu do czasu powinna nam dzwonić w głowie zasada optymalności Bellmana. Wszystkiego nigdy się nie przewidzi, jednak ten niszczący wektor oddziaływań zewnętrznych można z dużym prawdopodobieństwem zidentyfikować.
  • PREFERENCJA CZASOWA ...
    "Preferencja czasowa" to nie jakaś tam "teoryjka", lecz FUNDAMENT ROZUMIENIA WSZECHŚWIATA i CZŁOWIECZEŃSTWA !!!!!

    Jeżeli ktoś nie rozumie "preferencji czasowej", to znaczy, że NIC NIE ROZUMIE !!!!

    Otóż wszyscy ludzie konkurują między sobą o WYKORZYSTANIE ZASOBÓW w celu realizacji swoich celów. Ten, kto pierwszy wykorzysta jakiś zasób, ten pierwszy uzyska przewagę (np. zajmie ładniejszą kobietę, będzie miał więcej dzieci, zbuduje wcześniej dom, stanie się silniejszy, mądrzejszy itp.).

    W efekcie uzyskana początkowo mikro-przewaga pozwoli mu na uzyskanie lepszej pozycji w wyścigu o kolejne zasoby.

    Suma tych przewag zamieni się w długim terminie w wyraźną przewagę ewolucyjną. W skrajnym przypadku w teorii gier zawodnik wygrywający pierwszą grę odcina pozostałych zawodników od możliwości wygrywania w następnych grach. Przykładem mogą być kampanie wojenne czy konkurencja rynkowa. Przedsiębiorca po osiągnięciu przewagi na Wolnym Rynku będzie miał tendencje do wprowadzania keynesizmu i SGR-yzmu w celu OCHRONY STANU POSIADANIA (gdyż Wolny Rynek w najmniejszym stopniu umożliwia ochronę stanu posiadania, a keynesizm jest IDEALNY do tego, aby ci, co mają mieli WIĘCEJ lub przynajmniej żeby UTRZYMALI stan posiadania (rozumiany jako pozycja społeczna, a nie jako konkretna ilość dóbr).

    Innymi słowy następuje wówczas TRWAŁA STRATYFIKACJA SPOŁECZNA ...

    Oto PRZYKŁAD !!!!

    wyobraźmy sobie bezludną wyspę zamieszkaną przez 5 rozbitków (nazywają się dla naprzykładu: Marks, Hitler, Michnik, Szymborska i Himmler)

    Na wyspie NIE MA PIENIĘDZY, więc kwestie odsetek nie wchodzą w grę.

    Ale preferencje czasowe NADAL ISTNIEJĄ !!!

    I teraz wyobraźmy sobie, że wszyscy dążą do tego, żeby jak najszybciej przelecieć Szymborską. Ale wiadomo, że jak już pierwszy przeleci, to następni nie mają już po co lecieć ...
  • @nikander 14:52:49
    czy "stabilizacja nadążna" oznacza, że system "nadąża tyle kraść, ile wynosi wzrost produkcji" ?
  • @p4wel 14:59:51
    Racja ! Preferencja czasowa to ISTOTA ŻYCIA ... Ktoś, kto ją ignoruje, kompletnie nie rozumie, o co chodzi ...
  • @Ultima Thule 16:14:16
    Kraść banskerom a rozdawał ludziom to czysta przyjemność. Za to góralki Janosika czciły.
  • @Ultima Thule 16:15:18
    Teoria gier to nie tylko gra o sumie zerowej, czyli tego typu co cały rynek finansowy. Teoria gier przede wszystkim opisuje gry o sumie niezerowej czyli tzw. gry z naturą, gdzie wszyscy mogą wygrać (matematycznie opisuje to Nash, za co dostał Nobla). I to powinno być celem gospodarowania ludzi w taki sposób powinna funkcjonować gospodarka i jej dualna struktura realno-finansowa, czyli prymat realnej gospodarki opartej o grę z naturą nad finansową jej stroną opartą na grze o sumie zerowej.
  • @nikander 16:29:26
    komunizm też zaczynał się od tego, że miano ODEBRAĆ ZŁODZIEJOM to, co ukradli ...

    Skończyło się największym w dziejach ludobójstwem i skrajnym ubóstwem setek milionów ludzi ...
  • @max99 16:39:23
    i ja właśnie o grach o sumie niezerowej piszę !!!
  • @Ultima Thule 16:40:30
    Nie Ty piszesz o grach o umie zerowej. O tym że zysk jednej strony jest bezpośrednim kosztem drugiej strony, jeden traci na korzyść drugiego.
    Pojęcia typu: piękno, mądrość, siła, bogactwo, a nawet czas to pojęcia całkowicie relatywne w całej antropologii człowieka, które oczywiście można próbować porównywać jednak wyłącznie z bardzo subiektywnych punktów widzenia.
  • @nikander 15:23:03
    Chyba, że mamy do czynienia z modelem, który ma cechy chaosu deterministycznego, tzn. że niewielkie zmiany parametrów prowadzą do całkowicie różnych zachowań układu w dłuższym okresie. Oczywiście ciężko to udowodnić, ale jest to prawdopodobne, bo dla tak złożonych systemów jak system ekonomiczny jako całość, powinniśmy mieć układ nieliniowych równań różniczkowych.

    Prawdopodobnie problem polega na tym, że istniejące modele posługują się zbyt dużymi uproszczeniami (modele liniowe zakładające wolnozmienność parametrów modelu), które są poprawne jedynie w niewielkim zakresie pracy modelu, natomiast w przypadku prób planowania długoterminowego całkowicie tracą sens. Do tego dochodzi niepewność poszczególnych ludzkich decyzji, która nakłada się na chaotyczność całego systemu. Bo ludzie to nie elektrony we wzmacniaczu. Elektrony nie mają zmieniających się potrzeb, wewnętrznego życia i wolnej woli. Tutaj problem stabilności układu jest bardziej skomplikowany.

    Moja hipoteza jest taka, że w warunkach wolnego rynku takie lokalne odchylenia od optimum są też lokalnie korygowane (mamy odizolowane problemy ludzi, którzy podjęli błędne decyzje ekonomiczne, ewentualnie przejściowe "problemy społeczne" wynikające z "owczego pędu" - np. świńska górka), natomiast w warunkach centralnego planowania problemy są lokalnie maskowane, nakładają się i dają znać o sobie dopiero wtedy, kiedy problem ma już charakter globalny (powszechny i głęboki kryzys).

    Drugą sprawą jest to, że IMHO, struktura cen na rynku wymusza optymalną alokację dóbr w przestrzeni (pomiędzy uczestnikami rynku w danym momencie), natomiast stopa procentowa umożliwia odpowiednią alokację zasobów w czasie (pomiędzy poszczególnymi etapami procesu produkcji). Dlatego uważam, że konieczne jest sieciowe i dynamiczne spojrzenie na system gospodarczy.

    Natomiast agregaty (np, PKB) powodują zredukowanie całego wielowymiarowego modelu do jakiejś pojedynczej liczby i utratę ważnej czasoprzestrzennej informacji. Proszę zwrócić uwagę, że każdy z przedsiębiorców działających lokalnie ma dużo większą wiedzę o swoim otoczeniu niż centralny planista posiadający zbiór zagregowanych wskaźników! Tak więc rynek (mam na myśli realny rynek, a nie "rynki finansowe") jako całość ma dużo większą wiedzę niż najlepszy rząd. Różnica jest też taka, że rynek optymalizuje swój stan lokalnie i iteracyjnie, natomiast centralny planista globalnie. Dlatego na wolnym rynku normalną rzeczą są małe ludzkie ekonomiczne tragedie (którym można zaradzić zwykłą ludzką pomocą), natomiast w ustrojach centralnie planowanych normalną rzeczą są tragedie całych narodów.

    Tak więc wydaje mi się, że powinniśmy mieć dużo dystansu do wszelkich modeli ekonomicznych, bo one bardziej są w stanie pokazać to, czego nie wiemy, niż to, co wiemy.

    A co do tych wektorów zewnętrznych, to raczej mają one charakter polityczny niż ekonomiczny (choć dotyczą sfery ekonomii) i dlatego względnie łatwo je zidentyfikować. Łatwiej jest z grubsza przewidzieć np. przyszłą cenę rosyjskiego gazu dla Polski niż cenę rynkową gazu, bo ta pierwsza nie zmieni się znacząco bez zmiany polityki Rosji wobec Polski, a ta druga zależy od dużo większej liczby nieprzewidywalnych czynników.
  • @p4wel 17:12:56
    Zgadzam się, ale wracając do systemu walutowego to w obecnie mamy możliwość operowania jedynie wielkością rezerwy cząstkowej i stóp procentowych. Jest to oczywiście sterowanie ręczne. Jakoś to działa. Tylko dlaczego w tak potwornie drogi dla społeczeństwa sposób?

    Prawdopodobnie nie znajdziemy "reguły emisyjnej", której można oddać władze, ale zakładając, że jakość regulacji będzie na podobnym poziomie możemy obniżyć jego koszt. A jest o co walczyć. Nasza gospodarka jedzie na zaciągniętym hamulcu i kosztuje nas to sumę, którą można szacować na jakieś 100 mld zł.
  • @nikander 14:52:49
    A ja Ci napisałem, że wszelkie regulatory nadążne są skazane na oscylacje, które przy dużej histerezie układu będą narastały, w szczególności przy zmiennych warunkach zewnętrznych.
  • @Ultima Thule 16:14:16
    Stabilizacja nadążna polega na tym, że aktualne nastawy regulatora są wynikiem dotychczasowego próbkowania (regulator podąża za sygnałem)
  • @Andarian 17:44:09
    Czasem tak bywa, gdy się o tłumiku zapomni.

    Jednak tu nie mówimy o technicznej realizacji regulatora. To ciągle byłaby jakaś Rada Polityki Pieniężnej działająca wedle określonych reguł.
  • @nikander 17:43:39
    Zgadzam się, że (sub)optymalny system ekonomiczny musimy stworzyć przy istniejących ograniczeniach politycznych.

    Dla mnie np. bardzo interesująca by była analiza ekonomiczna, która pokazywałaby, co się stanie w sytuacji stopniowego podnoszenia rezerwy obowiązkowej do 100%. Spowodowałoby to zmniejszanie się liczby złotówek w obiegu. Myślę, że prowadziłoby to do znacznego umocnienia się złotego i spadku cen. Miałoby to też wpływ na dostępność (ograniczenie) taniego kredytu. Ale może ta sytuacja by była częściowo zrekompensowana wzrostem realnych oszczędności Polaków? Na pewno prowadzenie banków stałoby się znacznie mniej dochodowe, bo zarabiać można by tylko na pożyczaniu realnych oszczędności (z lokat długoterminowych). Nie wiem, czy bankowa międzynarodówka by nam na to pozwoliła. Uciekli byśmy jej spod topora.

    W Polsce zostałyby wyeliminowane monetarne przyczyny tworzenia się baniek. Ale co z sytuacją Polski na rynku międzynarodowym? Problemem jest przede wszystkim konkurencyjność polskiego eksportu. Chyba, że wraz z umocnieniem się złotego i spadkiem cen, nastąpiłby także adekwatny spadek wynagrodzeń nominalnych (nie realnych). Czy to by wystarczyło do zachowania konkurencyjności? I czy to by było możliwe w obecnej sytuacji społecznej i prawnej?

    Mam mniej więcej wyobrażenie, jak zadziałałaby taka zmiana wprowadzona na całym świecie, ale co w przypadku, kiedy jeden kraj się wyłamie z systemu rezerwy cząstkowej?

    Poza tym wydaje mi się, że wysokość rezerwy obowiązkowej jest związana ze stopą procentową. Jeśli podniesiemy rezerwę obowiązkową do 100%, to wzrośnie wartość pieniądza, tak więc stopa procentowa powinna pójść w górę.

    Ja wiem, że z tą stopą procentową to jest taki kłopot, że obecnie służy ona do grabienia ludzi, bo pożycza się pieniądz stworzony z powietrza. Ale wydaje mi się, że w uczciwej gospodarce miałaby ona zupełnie inną funkcję: np. emeryci w postaci odsetek (lub dywidendy) powinni w takiej gospodarce otrzymywać uczciwe wynagrodzenie za oszczędzanie pieniędzy przez całe życie. W takiej sytuacji widać wyraźnie znaczenie preferencji czasowej: pracujący człowiek robi oszczędności, które będą służyć następnym pokoleniom, a one wynagradzają mu to wyrzeczenie w postaci spłacania odsetek. Podstawiając zamiast bankiera - emeryta, a zamiast pustego pieniądza - realne oszczędności otrzymujemy zupełnie inną interpretację stopy procentowej. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Moim zdaniem uczciwe mechanizmy wolnego rynku zostały bezczelnie wykorzystane przez bankowych cwaniaków na spółkę z politykami do stworzenia takiego, niby wolnorynkowego systemu, który z wolnego rynku ma tylko to, co cwaniakom jest na rękę, a więc zyski z procentu. Nie ma natomiast w tym systemie miejsca na to, co jest po drugiej stronie równania, czyli odpowiedzialność za podejmowane przez siebie decyzje z bankructwem włącznie. A bez obu stron równania, system nie będzie działał.

    Proszę wybaczyć mi przydługie wpisy, ale mam dzisiaj jakąś taką wenę na pisanie :)
  • @nikander 18:17:10
    Jedynym tłumikiem mogą być podatki. Jak to sobie wyobrażasz? Przychodzi recesja i w obronie przed inflacją podnosisz podatki i zmniejszasz drastycznie wydatki budżetowe? Międzynarodowa finansjera spekuluje kursem złotego, tym samym powodując wzrost cen towarów importowanych na co RPP drukuje pieniążki? Powoduje tym dalszy spadek kursu i dalszy dodruk pieniążka? Itd.
  • @Andarian 19:03:40
    Trochę mieszasz. Co tu robią podatki? Co tu robią wydatki budżetowe? Co tu robi spadek kursu? To nie byłoby w kompetencji tej nowej rady polityki pieniężnej tak jak nie jest teraz.
  • @nikander 19:27:08
    A czy nie zauważyłeś, że drukowanie pieniądza działa tylko w jedną stronę? Możesz tylko zwiększać jego ilość. Do zmniejszenia potrzebujesz PODATKÓW. Wydatki budżetowe przytoczyłem, bo jeśli chcesz zmniejszyć ilość pieniądza w obiegu musisz zebrać je w podatkach, a potem nie możesz ich wydać. Spadek kursu natomiast ma bezpośredni wpływ na ceny towarów, nie tylko importowanych, ale tych w pierwszej kolejności. To wiąże się z inflacją, którą jak rozumiem też trzeba będzie skompensować dodrukiem pieniądza. Traktujesz system monetarny jakby był autonomicznym systemem oderwanym od gospodarki, ewentualnie jakby tylko on oddziaływał na gospodarkę. Zwracam więc uwagę, że gospodarka oddziałuje też na niego.
  • @max99 16:52:29
    Człowieku !!!! Czytaj ze ZROZUMIENIEM do JASNEJ CHOLERY !!!!

    ja piszę o skutkach PREFERENCJI CZASOWYCH, a nie o grach "o sumie zero" !!!

    Jeżeli ty skorzystasz z jakiegoś OGRANICZONEGO ZASOBU, to ktoś inny z niego NIE SKORZYSTA, ale to nie ma NIC WSPÓLNEGO z "grą o sumie zero" !!!!


    JASNE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????????????????

    CHOLERA !!!!!!!!!!!!!!!!

    NAUCZ SIĘ MYŚLEĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • @Ultima Thule 20:54:33
    Chyba jeszcze nikt ci tego nie powiedział ale jesteś kompletnym debilem nie umiejącym ani dyskutować a tym bardziej nie posiadającym żadnej wiedzy.
    PAS. Z takimi kretynami nie dyskutuję, to czysta strata czasu.
  • @max99 21:40:35
    twoja skandaliczna wypowiedź doczeka się mojej zdecydowanej reakcji, ale dopiero jutro, bo teraz jestem bardzo zajęty.
  • wypowiedzi uczestników konferencji
    w tym p. Jacka
    polecam szerszej uwadze kierunek rozważań dotyczący systemów barterowych
    http://www.youtube.com/watch?v=9wUrv1tjwKw&feature=plcp

    mamy burzę mózgów i dobrze - miejmy więcej zrozumienia dla siebie nawzajem, tutaj nie ma "ostatecznie mądrych"
    jeszcze nie ten czas - ale już wystartowaliśmy!
  • Odpowiedzi:
    1. Marek Kajdas
    Wskaźnik PKB ma swoje wady – zaznaczyłem to w tekście – ale każdy tekst jest ograniczony i więcej o tym nie napisałem. Sprawa preferencji w wydatkach to sprawa świadomości, potrzeb i wartości. Pieniądz jest tylko narzędziem a nie kryterium wyboru. To narzędzie wymiany, aby służyło dobrze, powinno być bezodsetkowe, bo oprocentowanie pieniądza zmienia funkcję tego narzędzia i utrudnia stosowanie go do prowadzenia wymiany dóbr (obrót towarami i świadczenie usług).
    Rola inflacji jest przeceniana. Niewielka inflacja szkodzi tylko osobo tezauryzującym pieniądze, wspomaga natomiast gospodarkę realną – jedyną rzeczywistą – która prowadzi do zaspokojenia potrzeb ludności. W sprawie gospodarowania pieniędzmi zalecam bycie czujnym i przewidującym.

    2. Ultima Thule, p4wel
    „Preferencja czasowa” to przede wszystkim narzędzie lichwiarskiej indoktrynacji. Jest ono używane do reklamy i promocji kredytów w fazie zadłużeniowej hossy. Po skutecznym zadłużeniu następuje wstrzymanie akcji kredytowej, stagnacja gospodarcza, a wraz z postępem deflacji, kryzys zadłużeniowy zakończony spektaklem bankructw i upadłości. Ludzie niecierpliwi tracą swoje pospiesznie nabyte dobra i nie odzyskują pieniędzy, raczej pozostają bez dóbr z oprocentowanym długiem. Nie ma to nic wspólnego ze Wszechświatem i człowieczeństwem. To trywialna manipulacja na którą ludzie nabierają się zazwyczaj raz, ew. kolejny raz w następnym pokoleniu, bo ludzie młodzi lekceważą sobie cnotę cierpliwości i nie uczą się na błędach rodziców. Generalnie jednak wielkie kryzysy zadłużeniowe ludzie pamiętają i trzymają się z dala od lichwiarskich pożyczek – o ile mają możliwość zarobienia pieniędzy. Im mniej pieniędzy na rynku tym większe zapotrzebowanie na kredyty. To właśnie jest walka cywlizacji lichwiarskiej o przetrwanie kosztem podbijanej cywilizacji rodzimej- czyli niszczący proces uzależnienia społeczeństwa od złej strategii przetrwania. Pasożytnictwo - a nie „istota życia”.

    3. Nikander napisał: „Nasza gospodarka jedzie na zaciągniętym hamulcu i kosztuje nas to sumę, którą można szacować na jakieś 100 mld zł.”
    Dokładnie : w latach 1996 – 2011 kosztowało to nas 265 mld zł. i spadek obrotu o 50%.

    4. p4wel napisał: „Podstawiając zamiast bankiera - emeryta, a zamiast pustego pieniądza - realne oszczędności otrzymujemy zupełnie inną interpretację stopy procentowej”.
    Tylko pozornie. Oprocentowanie oszczędności emeryta zapewne nie wyrówna wzrostu cen spowodowanych oprocentowaniem kredytu – bo banki będą chciały (musiały) wypłacić mu odsetki z kwot uzyskanych podczas oprocentowania kredytów.

    5. Ultima Thule, max99
    Uwaga: Inwektywy i argumentacja typu „porno” nie jest przewidywana podczas dyskusji i będzie usuwana z bloga – ostatnie ostrzeżenie!

    Pozdrawiam wszystkich komentatorów i czytelników.
  • @konserwa70 00:44:14 Telewizja NTV
    Wielkie dzięki za nagrania i audycję na żywo po pierwszym dniu konferencji.

    Gratulacje dla prowadzących oraz dla osób udzielejących wywiadów (Sam sobie oczywiście nie gratuluję, ale pozostałym osobom jak najbardziej).
  • @Jacek Rossakiewicz
    Co prawda obiecałem "nikanderowi", że nie będę więcej tego komentował, ale zaryzykuję (mam nadzieję, że on nie zechce się włączyć do ewentualnej dyskusji).
    Mam kilka pytań:
    1. Kilkakrotnie poddawałem NAF krytyce, ale moje uwagi trafiały w próżnię. W związku z tym mam proste pytanie wstępne: czy rzeczywiście jest tak, jak wynika z notek nikandra: NAF ma zostać wprowadzona jako prawda objawiona (sekta) nie podlegająca krytyce?
    2. Cytuję "wielkość [emisji pieniądza] jest gospodarczo określona i wynika z prostego równania:DM=DPKB/V"
    A ja twierdzę, że nie wynika bo dobra składające się na PKB mają różny okres trwałości i różny jest ich udział w obrocie. Niektóre kupujemy raz (owoce), inne są w stałym obrocie, inne w ogóle. Jak w związku z tym w praktyce wyliczyć tą wielkość? Obecny system ma proste mechanizmy regulacji (które zawiodły z uwagi na rozwój instrumentów pochodnych).
    3. Twórcy NAF tracą z pola widzenia podstawową funkcję pieniądza. Nie jest nią monetaryzacja, ale ułatwienie obrotu. Dlatego tego typu zmiany lokalne w zglobalizowanym świecie są nierealne. Czy w związku z tym zmierzamy do nowego Bretton Woods, czy też chodzi tylko o to, aby sobie pogadać?
    4. Odsetki są - podobnie jak podatki - sposobem na redystrybucję wytworzonego bogactwa pomiędzy osoby nie uczestniczące w jego wytworzeniu. Zgadzam się z tym, że nie jest to mechanizm dobry. W szczególności: o ile odsetki od pożyczonego na inwestycje kapitału mają sens, to wysokie odsetki od gotówki na rynku to czysty rozbój. Czy jednak nie prościej naprawić ten system, niż go wywracać? A naprawić można ograniczając zyski finansistów. Na przykład poprzez rozwój lokalnej bankowości, zwiększenie rezerw obowiązkowych, wprowadzenie walut komplementarnych etc... Tyle, że w obecnych czasach nie wygląda na to, by banki były jakimś szczególnym krwiopijcą. Największym problemem jest zadłużenie państwa i to bynajmniej nie w polskich bankach. Dlatego wszelkie dywagacje na temat naprawy finansów trzeba rozpoczynać od problemu zadłużenia. Pomijanie tego uważam za błąd.
    5. Uważam za z gruntu fałszywą tezę, jakoby NAF miala cokolwiek wspólnego z SGR. A tym bardziej - aby była nieodzowną jej cechą. SGR - przynajmniej ta w wydaniu niemieckim - opiera się na zasadzie pomocniczości. A więc to aktywność gospodarcza ludzi ma być źródłem ich bogactwa. A dopiero, gdy sobie nie radzą, mogą zadziałać mechanizmy redystrybucji. Tymczasem NAF proponuje redystrybucję jako mechanizm fundamentalny. Z tym absolutnie nie mogę się zgodzić. "Nikander" postawił nawet kiedyś "dramatyczne" pytanie: kto powinien być właścicielem równoważnika pieniężnego wyprodukowanych dóbr (a wcześniej nawet mówił o samych dobrach). Pytanie uważam za idiotyczne. Właścicielem dóbr są ci, którzy je wyprodukowali. Drukowanie przy tej okazji pieniędzy i dzielnie ich między osoby, które nie miały z tym dziełem nic wspólnego, to taka sama grabież jak w przypadku inflacji (nawet jeśli rzeczywiście inflacji nie powoduje).
    Ja nie jestem przeciwnikiem redystrybucji. Ale pytam, skąd pomysł, że ta będzie bardziej sprawiedliwa, niż redystrybucja jaką można osiągnąć bez rezygnacji z mechanizmu odsetkowego.
  • @Jacek Rossakiewicz 01:19:23
    1. To nie był argument "porno" - robiłem dwa ważne biznesplany na rano.

    2. To, że max nazwał mnie debilem nie jest dla mnie istotne. Upokarzające dla mnie jest to, że on nie chce mi przyznać racji !!!

    A przecież użyłem KONKRETNYCH ARGUMENTÓW, na które on odpowiedział, że ja piszę o "grach o sumie zero" !!!! Jak tak można !!!???

    3. Oto DOWÓD, że nie pisałem o grach "o sumie zero":
    - założenie o preferencji czasowej jest TAK SAMO AKTUALNE w przypadku gier o sumie zero oraz o sumie niezerowej !!!

    Bo w obydwu sytuacjach tek, kto wcześniej zajmie dany zasób, zdobędzie przewagę, której potem może już nie oddać ...
    Przykładem najbardziej oczywistym jest zapłodnienie kobiety przez pierwszego mężczyznę.

    I teraz:

    Jakie ma znaczenie, czy walka o "wcześniejszy dostęp do zasobów" toczy się w ramach gry o sumie zero czy też gry o sumie niezerowej ?

    Nie ma to ŻADNEGO ZNACZENIA !!!

    4. Być może tak jest, że kredyty są wciskane ludziom podstępem i w takim celu, żeby ich potem obrabować.
    Ale nadal uważam, że NIKT ICH DO TEGO NIE ZMUSZA !!!
    No i nie wszyscy dają się na to nabrać ...

    - czy powinniśmy na siłę ludzi uszczęśliwiać i zabraniać im brania kredytu ?
    - czy to będzie sprawiedliwe, że w przypadku kredytów bezodsetkowych wybrańcy dostaną taki kredyt (i wcześniejszy dostęp do zasobów), a reszta ludzi będzie w jakiś sztuczny (no bo jaki inny !?) sposób pozbawiona dostępu do kredytu ?!

    Na dzisiaj odsetki stanowią pewną barierą i rodzaj licytacji w walce o dostęp do kredytu. Bez odsetek KAŻDY będzie chciał wziąć kredyt !!!

    Wygrają oczywiście ci, którzy JUŻ COŚ MAJĄ (zabezpieczenie !!!) i uzyskają jeszcze większą przewagę nad resztą ludzi ...
  • @Andarian 19:36:50
    "Zwracam więc uwagę, że gospodarka oddziałuje też na niego" - NIE gospodarka nie oddziałuje na pieniądz, tylko go tworzy. Jakoś nie możesz zrozumieć, że na pustyni złoto nie ma większej wartości od piasku. Może temu kto zdycha z pragnienia myśli się inaczej ale to już jego problem.
  • @Jerzy Wawro 07:25:46
    To ze jesteś zdecydowanym przeciwnikiem "sekty Locke' Ricardo" i ze chcesz ja stąd wypalić gorącym żelazem wie już każdy i ta notka niczego nowego nie wnosi.
    Pozwól jednak, że spostrzeżona przez Ciebie jakaś wielka i fundamentalna różnica pomiędzy pieniędzmi wydanymi na koszyk truskawek a pieniędzmi wydanymi na zakup lodówki, nie jest ani dla mnie ani chyba dla Jacka - ZASADNA!!!!. Może masz jakieś argumenty przemawiające za nią, więc powiedz.

    "......"Nikander" postawił nawet kiedyś "dramatyczne" pytanie: kto powinien być właścicielem równoważnika pieniężnego wyprodukowanych dóbr (a wcześniej nawet mówił o samych dobrach)....." - i jest to pytanie i zasadnicze i państwotwórcze.

    Jeśli pytamy, to chcemy znaleźć tych którzy są tymi "prawowitymi właścicielami". Może nim być budżet, mogą to być wszyscy obywatele, mogą to być ci obywatele, którzy do tego przyrostu najbardziej się przyczynili. Tu dyskusja jeszcze nie jest zamknięta. Więc to "dramatyczne" pytanie jest ciągle otwarte.

    Jedno jest pewne. Z ludzmi, którzy nie widzą ciężaru "garba odsetkowego" chyba nie będzie nam po drodze. Pertraktacje z banksterami? - to już lepiej iść wyspowiadać się do diabła.
  • @nikander 08:27:16
    A prosiłem, byś się nie wcinał. Twoje zdanie interesuje mnie jedynie o tyle, że chciałbym wiedzieć, czy Jacek je podziela.
    Wystarczy krótkie "tak" z jego strony i już mnie tu nie ma.
  • @nikander 07:54:53
    Tworzenie oznacza, że oddziałuje. To nie jest tak, że stworzy i zapomni. Oddziałuje ciągle, tworzy ciągle, NISZCZY ciągle. Wciąż nie wykazałeś w najmniejszym nawet stopniu w jaki sposób chcecie zmniejszać ilość pieniądza w obrocie w sytuacji recesji. Stwierdzenie: "Jakoś nie możesz zrozumieć, że na pustyni złoto nie ma większej wartości od piasku. Może temu kto zdycha z pragnienia myśli się inaczej ale to już jego problem." świadczy tylko o tym, że całkowicie odrywasz się od rzeczywistości i tego, co ktoś napisał. Pragnę zwrócić uwagę, że to właśnie ja napisałem, że systemu monetarnego nie można traktować jako czegoś autonomicznego, oderwanego od gospodarki. Wykazałem Ci czemu Wasz system nie może działać, na co Ty mnie atakujesz jakimiś bzdetami o złocie na pustyni. To Wy chcecie emitować pieniądz na pustyni. Lub też raczej nie dopuszczacie myśli, że jak obszary pustynnieją to złoto traci na wartości jeśli go nie wyprowadzić z obrotu.
  • @Andarian 08:40:32
    1. Wyobraźmy sobie sytuację, że wyprodukowano ileś dóbr i adekwatną do tego ilość pieniądza. Następnie zniszczono całą produkcję.

    I CO TERAZ ?

    2. Absurdem jest utożsamianie dóbr z wartością pieniądza. Pieniądza może W OGÓLE NIE BYĆ, a gospodarka będzie działać. Pieniądz jest jedynie środkiem UŁATWIAJĄCYM wymianę, ale nie jest niezbędny !!!

    Co więcej !!! Tak naprawdę WSZYSTKO może być pieniądzem (np. w PRL) i rynek sobie świetnie z tym radzi. Jak stworzymy jakiś chory system walutowy, to ludzie uciekną do złota, nieruchomości, akcji itp.

    Pamiętajmy o tym, że zasady wolnorynkowe DZIAŁAJĄ ZAWSZE !!! Tak samo, jak GRAWITACJA !!!

    Ja jestem zwolennikiem parytetu złota nie dlatego, że jest to system sprawiedliwy, lecz dlatego, że urzędnicy i politycy mają na niego minimalny wpływ (a oszustwo da się wykryć ważąc zapasy złota)
  • @Andarian 08:40:32
    Coś mi się wydaje, ze zaczynamy szukać zwady tam gdzie jej nie ma. A co do wycofywania pieniędzy z rynku to mamy potężnego sojusznika. Jest nim pełzająca inflacja.
    Przy 3% inflacji i 3 % wzrostu PKB "potrzeby emisyjne" równe 33 mld (pkb) - 15 mld (inflacja) = 17 mld do rozrzucenia szuflą z samolotu. Inflacja wycofała z rynku 30 mld zł. Saldo: na rynku znalazło się 3 mld zł więcej.
    We wcześniejszym wyliczeniu odjęliśmy inflację powyżej 2%.
  • @Ultima Thule 09:04:14
    moje uwagi są oczywiście głównie do Nikandera ...
  • @nikander 09:21:01
    Jaka będzie emisja przy Inflacji 5% i wzroście PKB 0%?
  • Odpowiedzi:
    Jerzy Wawro:
    1. NAF to teoria, która się rozwija od 2009 roku. Podstawowy artykuł prezentujący genezę teorii i stan obecny systemu finansowego jest tutaj: http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df12.html. Nic mi nie wiadomo o niemożliwości krytyki . Wręcz przeciwnie teoria ta ma wielu krytyków i budzi kontrowersje, bowiem występuje przeciwko dominującej fałszywej świadomości ekonomicznej – w istocie ideologii cywilizacji lichwiarskiej.
    2. Obecny system nie ma mechanizmów regulacji tylko deregulacji, po to aby prowadzić redystrybucję dochodów i majątku od obywateli rodzimej cywilizacji do oligarchii cywilizacji lichwiarskiej i ludzi którzy ją wspierają. Róznorodność dóbr wchodzących w zakres kwot tworzących PKB to dobry wskaźnik makroekonomiczny. Ma on oczywiście swoje wady, ale nieporównywalne z tak uproszczonymi jak np. ilość złota, czy koszyk dóbr. Sumaryczny wskażnik obejmujący całą gospodarkę jest bardziej precyzyjny i bardziej przydatny.
    3. Liczenie wskaźnika obrotu V i uczynienie z niego jednego z podstawowych kryteriów emisji przeczy tezie o traceniu z pola widzenia ułatwień dla obrotu. Emisja Pro Publico Bono ułatwia obrót gospodarczy podczas gdy system odsetkowy go niszczy i zastępując pieniądze długiem.
    4.Emisja PPB pomaga spłacić zadłużenie - przerywa łańcuch kreacji długów. Długi rzekome najlepiej umorzyć, przynajmniej w proporcji równej rezerwie cząstkowej. Pisałem o tym tutaj: http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df07.html Emisja PPB może zmniejszyć podatki lub uczynić je łatwiejszymi do spłacania. Ułatwia także wszelkie inne operacje ekonomiczno-finansowe, zdejmując z pieniądza lichwiarskie oprocentowanie. Bankowość bezodsetkowa operująca realnym zyskiem i inwestycjami w realną rynkową gospodarkę zostaje uprzywilejowana. NAF likwiduje lichwiarski monopol na zysk (wyzysk).
    5. Istota NAF to nie redystrybucja, ale umożliwienie osiągania zysków ludziom pracującym. To zachowanie ich prawa do realnego zysku, poprzez uzasadniony dopływ pieniędzy do społeczeństwa. Wzrost popytu, lepsze zaspokojenie potrzeb Narodów to spodziewany efekt NAF. Jest w tym wiele solidarności społecznej i miłości bliźniego – tak nam obecnie potrzebnej. Nie ma w w NAF miejsca na dublowanie prawa własności do produktu i odbierania go kredytobiorcom poprzez dublowanie prawa własności na rzecz emitentów długu. W tym sensie wprowadzenie NAF jest warunkiem istnienie rzeczywistej SGR. Państwo dba tylko o właściwy ilościowo dopływ pełnowartościowego pieniądza. Pieniądz zasila społeczeństwo i trafia w efekcie do ludzi najbardziej przedsiębiorczych. Nie jest wypłacany bankierom bezpośrednio jak się działo ostatnio, obciążając całkowicie niesłusznie podatników. Na tym polega wyższość NAF nad istniejącą neoliberalną deregulacją finansową.

    Ultima Thule:
    1. Moje zastrzeżenie dotyczyło przykładu z Szymborską. (Ultima Thule 29.06.2012 16:12:50). W dalszą polemikę z Maxem99 nie wnikam.)

    Andarian: 29.06.2012 19:36:50 oraz 30.06.2012 08:40:32
    Pieniądz jest z natury związany z gospodarką a oddziaływania bywają wzajemne. Moim zdaniem pieniądz powinien być „niewolnikiem gospodarki realnej”. Przybywa go tyle ile wynika z rachunku PKB: przyrost M=przyrost PKB/V . W przypadkach szczególnych (klęski żywiołowe, okresowa niegospodarność itp.) kiedy pojawia się impuls inflacyjny, nie trzeba z nim walczyć: wycofywać pieniądza poprzez podatki, ani go uzupełniać - walcząc ze skutkami inflacji (i tym samym ją ewentualnie wzmacniając). Inflacja działa tak samo jak oprocentowanie ujemne. Lepiej cierpliwie zaczekać aż organizm społeczno-gospodarczy wróci do normy. Umiarkowana inflacja nie szkodzi gospodarce, a może ją uzdrowić . Do hiperinflacji – masowy nieuzasadniony dodruk pieniądza - dopuszczać nie można.
  • @Jacek Rossakiewicz 01:19:23
    Odnośnie preferencji czasowej chyba trudno nam będzie dojść do porozumienia. Dla mnie preferencja czasowa jest zjawiskiem naturalnym, wynikającym z natury człowieka. Bo właśnie dlatego cierpliwość jest cnotą, że istnieje preferencja czasowa. Inaczej co to by było za wyrzeczenie na coś poczekać, jeśli nie byłoby preferencji czasowej? To trochę tak, jakby impotent chwalił się wstrzemięźliwością seksualną, prawda? Tak więc nie mam do końca jasności, czy neguje Pan samo zjawisko preferencji czasowej, czy tylko nie uważa Pan, że zjawisko procentu można uzasadnić jej istnieniem.

    Sam Pan pośrednio przyznaje, że za cierpliwość (odroczenie konsumpcji) należy się jakaś nagroda. Nawet, jeśli zabronimy procentu, to każdy człowiek w sposób naturalny będzie miał poczucie, że za cierpliwość i oszczędzanie należy mu się jakaś gratyfikacja w stosunku do kogoś, kto od razu konsumuje wszelkie swoje dochody. A przecież powinniśmy IMHO wspierać oszczędność, bo tylko w ten sposób możemy wytworzyć "klasę średnią", czyli ludzi, którzy ani nie są oligarchami, ani nie żyją na garnuszku państwa. Bo oczy jednych i drugich są zawsze zwrócone w stronę korzyści płynących od państwa, choć oczywiście na inny sposób. A stabilne państwo można zbudować tylko na ludziach niezależnych od kaprysów polityków, a więc na klasie średniej: ludziach, którzy jako wysoko wykwalifikowani pracownicy i przedsiębiorcy mogą coś dać od siebie innym i jednocześnie mają oszczędności.

    Poza tym Pan zakłada, że zysk z odsetek nie ma odwzorowania w rzeczywistym wzroście gospodarczym. W obecnej sytuacji ma Pan oczywiście rację, ale moim zdaniem problemem nie są odsetki, ale pusty pieniądz. Myślę nawet, że pusty pieniądz nawet bez odsetek będzie prowadził do podobnych kryzysów jak teraz.

    Tak więc wypłata odsetek wcale nie musi oznaczać wzrostu cen, jeśli jednocześnie wzrasta realna (!) gospodarka i zwiększa się podaż dóbr i usług. Proszę zwrócić uwagę, że nawet w obecnym szkodliwym systemie, rynek wypracowuje wzrost poziomu życia. Jest on oczywiście nieproporcjonalny do poniesionych nakładów i realnych możliwości wzrostu, ale jednak jest. Myślę, że naprawdę żyjemy na wyższym poziomie niż nasi rodzice i dziadkowie. I to pomimo (!) tego wadliwego systemu.

    I jeszcze jedna uwaga: proszę zastanowić się, czy w przypadku, kiedy złoto jest pieniądzem, wzrost podaży pieniądza nie jest automatycznie regulowany przez rynek? Mnie się wydaje, że w przypadku zbyt dużego wzrostu wartości pieniądza, bardziej opłacalne staje się wydobycie złota, natomiast w przypadku spadku wartości pieniądza, opłacalność wydobycia złota spada, natomiast bardziej opłacalna staje się produkcja innych dóbr. Mamy wiec ujemne sprzężenie zwrotne i system, który się sam reguluje. I żaden FED nie jest w stanie narzucić innym swojego pustego pieniądza. Oczywiście istnieją koszty związane z wydobyciem i przechowywaniem kruszcu, ale nie istnieje perpetuum mobile. To jest właśnie największa zaleta pieniądza kruszcowego, że ze swojej natury jest zsynchronizowany z resztą gospodarki. Trzeba tylko pilnować, żeby nie było możliwości tworzenia pustego pieniądza (czyli zwykłego oszustwa), bo wtedy ta więź pieniądza z realną gospodarką zostaje zniszczona i dalszą historię już znamy...
  • @Jacek Rossakiewicz 12:03:04
    Mimo wszystko jestem pełen obaw. Ba, pewności, że system ten przy pierwszych zawirowaniach się zawali w ogniu hiperinflacji. Przykładowo współczynnik obrotu pieniądza V, z 3,2 wzrośnie w krótkim czasie do 3,6. Spowoduje to inflację ponad 10%, wycofanie lokat i dalszy wzrost prędkości obrotu. Jeżeli to wszystko odbywać się będzie w warunkach recesji (wyprowadzane pieniądze nie pójdą na konsumpcję, a będą lokowane w ziemię i złoto), nawet niewielkiej, to ilość pieniądza w obrocie wzrośnie do takich rozmiarów, że nastąpi ucieczka inwestorów zagranicznych (o ile ona nie będzie początkiem). To wszystko spowoduje taki spadek wartości pieniądza, że skończy się to hiperinflacją.

    Największą bzdurą jest myślenie, że przyczyną hiperinflacji może być tylko i wyłącznie masowy dodruk pieniądza (częściej masowy dodruk jest efektem hiperinflacji).
  • @Jacek Rossakiewicz 12:03:04
    Bardzo dziękuję za odpowiedź, choć nie odnosi się ona do moich pytań:

    ad 1. Wydawało mi się oczywistością, że moje pytanie dotyczy reakcji na krytykę. Słowem, czy to ma być teoria poddana rygorom racjonalności, czy ideologia?

    ad 2.
    Czy zdanie "Róznorodność dóbr wchodzących w zakres kwot tworzących PKB to dobry wskaźnik makroekonomiczny" mam uważać za odpowiedź na moje pytanie? Jak się mierzy tą "różnorodność dóbr"? Kto to publikuje i jak to się ma do prezentowanego wzoru?

    ad 3.
    Jeśli budując dom policzę jego wysokość w zależności od średniej ilości opadów, to nie znaczy, że uwzględniłem czynnik pogody w projekcie.
    Być może nie rozumiesz o co mi chodzi, więc sprecyzuję. Obecnie nasza waluta jest częścią światowego systemu finansowego i możemy dzięki temu bez problemu uczestniczyć w wymianie międzynarodowej. Wprowadzając odmienne zasady emisji pieniądza utrudnilibyśmy tą wymianę.
    Także w obrocie krajowym podmioty uczestniczące w rynku oczekują, że wartość względna ich produktów w jak najmniejszym stopniu zależy od decyzji urzędniczej (a NAF tą zależność zwiększa).

    ad 4.
    Tyle, że długi musimy spłacać w dolarach lub euro. Gdyby je można było spłacić własną emisją, to sposób jej wyliczenia nie miałby znaczenia.

    ad 5.
    Sorry, ale to się kupy nie trzyma. Jak zrobić "dopływ pieniędzy do społeczeństwa" bez redystrybucji? Ci, którzy nic nie robią byliby wykluczeni? Kto by to sprawdzał?
  • @Andarian 12:35:06
    no właśnie !!! Wyobraźmy sobie, że dokonano błędnej alokacji zasobów i ogromne środki stały się bezużyteczne. Stoją fabryki oraz miliony produktów, których nikt nie chce.

    W efekcie powstaje zjawisko inflacji BEZ dodruku pieniądza !!!
  • @Andarian 10:31:37
    Pokrywamy 2% emisją (biorąc za podstawę pieniądz M1). Wartość nabywcza ludności spada o 4%(w stosunku do pieniądza M2). Impuls inflacyjny spada. Produkcja nie jest ściskana za gardło.

    Sytuacji teoretycznie możliwa. Jednak kierując emisję na dokapitalizowanie firm (tworzenie pracowniczego majątku produkcyjnego) mało realna.
  • @nikander 15:40:58
    to wyobraź sobie recesję 10% spowodowaną sytuacją globalną, połączoną z inflacją napędzaną wzrostem cen surowców, odpływem kapitału zagranicznego i spadkiem kursu waluty. Wszystkie systemy pięknie wyglądają w dobrych czasach.
  • @Andarian 15:59:05
    @Andarian. Nie jestem zwolennikiem poglądu "jakoś to będzie, bo jeszcze tak nie było, aby jakoś nie było". Jak recesja będzie 10%, to jakoś to przeżyjemy. Jak będzie 20% też przeżyjemy. Lekarstwa nie będziemy szukać w radzie polityki pieniężnej. Ona nie od tego. Być może okujemy podkaszarki na sztorc i pójdziemy na Warszawę. To co ten sukinsyn Balcerowicz sprezentował nam za czasów pańskich lat pacholęcych było o wiele gorsze: hiperinflacja i kompletna dezintegracja produkcji i jakiś dupek z Matką Boską w klapie. I przeżyliśmy
    Na spotkaniu powołamy zespół i będziemy myśleli, ale tylko o tym co ma w tym przypadku zrobić nasza nowa rada polityki pieniężnej. Formuła emisyjna jest "in statu nascendi". Po to organizujemy to spotkanie. Przyjadą ludzie z kraju i coś przywiozą w swych głowach. Powiem więcej: w drodze powrotnej o niczym innym nie będą rozmawiali, tylko o tym, że jest problem i trzeba go rozwiązać. Co najważniejsze - będą to Polacy i to Polacy twardo chodzący po ziemi.

    Spoko, spoko.
  • @nikander 16:22:20
    Ja tylko wskazuję, że proponowane rozwiązanie może się skończyć dokładnie tym samym co za czasów Balcerowicza. Jeżeli nie będzie mechanizmu wycofywania pieniądza z obrotu to jak w każdym układzie regulacji wyposażonym jedynie w dodatnią pętlę sprzężenia zwrotnego nastąpi nasycenie układu (hiperinflacja).
  • @Andarian 16:32:11
    Pomyśl. Mechanizm redukcji siły nabywczej pieniądza istnieje i nie trzeba go wymyślać. Pisał Ci o tym także Jacek Rossakiewicz. Jest nim inflacja. Inflacja na poziomie 2% działa korzystnie na gospodarkę. Z wyższą trzeba walczyć, a hiperinflacji trzeba zapobiegać.
    Pobudzające gospodarkę "akcje kredytowe banków" będą mogły się odbywać na poziomie realnego oprocentowania rzędu 3-4% a nie obecnych 25%
    To co może obecnie zrobić rada polityki pieniężnej to podnieść stopy procentowe. Skutek: nabijanie kabzy banksterom, bieda i upadki firm.
  • @nikander 17:01:58
    Rzecz w tym, że nie posiadasz narzędzi do walki z inflacją. Zapobiec hiperinflacji również nie jesteś w stanie. Co więcej mechanizm emisji jest inflacjogenny (możesz tylko wywołać inflację, deflacji nie możesz). Taki pieniądz po wprowadzeniu systemu będzie mógł być tylko słabszy. Dla wszystkich inwestorów będzie to oznaczało wycofanie kapitału, póki jest coś warty, tym samym napędzi jeszcze hiperinflację. Nie wspomnę już o tym, że ujemny bilans handlowy Polski stanowi dodatkowy czynnik napędzający ten proces. Przewiduję, że po pięciu latach paliwo byłoby na kartki, a coca-cola dostępna tylko w sklepach dewizowych.
  • @Andarian 17:22:30
    Proszę mi wyjaśnić, dlaczego podatków nie sumujecie z inflacją?
    Pieniądz jest po pierwsze ekwiwalentem produktu wprowadzonego przez pracownika na rynek. Jeśli otrzymuje on wynagrodzenie będące połową ekwiwalentu, to dla niego realna inflaca wynosi 50%.

    Wiem, że inflację liczy się inaczej - ale co taka inflacja ma wspólnego z realizmem?

    A jeżeli podatkami obdzielamy np. emerytów i oni za friko uzyskują prawo pobrania z rynku towaru, którego (ani ekwiwalentu) na rynek nie wprowadzili - to jak to nazwać?
    Dla nich pojawił się i produkt i pieniądz.
    Z nieba.
    Cudowne zmaterializowanie się produktów?
    Bezprzyczynowo?

    Jeśli by pracownikom wypłacić jedynie netto - i NIE OPODATKOWYWAĆ ICH, a emerytom - dodrukować te same kwoty, to co to by gospodarce zaszkodziło?
  • @Andarian 17:22:30
    Dalej...
    Przedsiębiorcom zostałaby - połowa kwot wynagrodzeń w kasie.
    Mogliby tymi pieniedzmi opłacić bezrobotnych niepotrzebnych (już) urzędów skarbowych, którzy - PRACUJĄC u przedsiębiorców otrzymaliby te pieniądze - ALE ZA PRODUKT NA RYNEK.

    INFLACJA BY WZROSŁA?
    CZY SPADŁABY?
  • @Andarian 17:22:30
    Powiem tak. Podaż pieniądza M3, którego obecnie mamy 885 mld zł to potencjalny nawis inflacyjny. Wystarczyłoby kilku pojebów typu Wałęsa i drugi taki ubrany na biało z Wadowic (super wybitny finansista, bo ratował finanse banku Ambrozjano), trochę byśmy sobie postrajkowali i ten potencjalny nawis stałby się nawisem realnym. Na faceta z Matką Boska w klapie nie było siły. Obecnie nie istnieje taka stopa procentowa aby taką panikę zgasić. Dobrze pamiętam czasy, gdy wpadało się do sklepu i mówiło: proszę wszystkie garnitury stąd dotąd. Jednak to było zrobione za pieniądze CIA i Mosadu.

    Więc pytanie jest inne: czy jest taka siła aby przeciwstawić się kolejnej rozpierdusze. Jak zapewnić stabilny rozwój dający zaufanie.

    W swych kalkulacjach uwzględnij, że ostatnia propozycja dotyczy "rozpraszania" emisji po stronie produkcji a nie konsumpcji.
  • @Andarian 17:22:30
    Dalej...
    Cała sfera budżetowa, to płace i zakupy sprzętu dla urzędników.
    Nie powstaje w niej ŻADEN PRODUKT RYNKOWY. (dla społeczeństwa - powstają jedynie bariery i utrudnienia i konieczność ztrudnienia księgowych)

    Gdyby podatki zostawić przedsiębiorcom (np. budowniczym autostrad), to opłaciliby zwonioną budżetówkę i na autostrady nie trzebaby pozyczać.
  • @nikander 18:31:47
    Napisał Pan:
    ""Pobudzające gospodarkę "akcje kredytowe banków" będą mogły się odbywać na poziomie realnego oprocentowania rzędu 3-4% a nie obecnych 25%""
    I przedsiębiorców - nie płacących podatków - trzeba pobudzać sterowaną przez np. (z całym szacunkiem)- Pana - akcją kredytową?
    Wobec tego, co napisałem powyżej?
    -----------------
    I proponuje Pan zamiast zapisu "państwo nie gwarantuje spłat odsetek od pożyczek" - cały skomplikowany, kosztowny - system sterowania kredytami?
    Kto, poza GESTORAMI KREDYTÓW - ma w tym interes?
  • @BTadeusz 18:51:52
    Aj BTadeusz, BTadeusz. Tak trochę chyba dla Ciebie napisałem taką notkę: http://nikander.nowyekran.pl/post/66881,gminny-biznes-po-nowemu Wybacz, ale nie namówisz mnie na frontalny atak na biurokrację w sytuacji gdy Urząd Gminy jest często jedynym pracodawca w okolicy. Działamy w kierunku aby praca w sferze produkcji u usług była pracą bardziej atrakcyjną. Burmistrz nie byłby zapraszany na tyle wesel.
  • @nikander 18:59:26
    Konkurs/ przetarg na burmistrza polegałby na licytacji efektów - z zaproponowanej kwoty budżetu na czas kontraktu.
    Wobec zebrania gminy.
    I nie miałby czasu na wesela...
    Prosze spróbować merytorycznie się odnieść do moich "utopii".
  • @BTadeusz 19:03:50
    Proszę to potraktować tak: ja chciałbym Panu w tych pomysłach tylko pomóc. Pośrednio.

    Proszę zauważyć, że tańczę tylko na boisku gospodarczym naprawę polityki trochę odpuszczając.
  • @nikander 19:09:09
    I to jest Wasza największa słabość.
    Chcecie benzynę zamienić dieslem - nie zamieniąjąc gaźnika na pompę wtryskową i nie zmieniając stopnia sprężania.

    Postuka, postuka i zgasnie na amen...
  • @nikander, Jacek Rossakiewicz
    nikander pisze:
    "Wystarczyłoby kilku pojebów typu Wałęsa i drugi taki ubrany na biało z Wadowic ...."

    Widzisz Jacku, kiedy się zakłada sektę, to trzeba się liczyć z niebezpieczeństwem utożsamiania także z takimi poglądami.
  • @BTadeusz 19:14:19
    Czekamy na wojska odwodowe. Zaciągnij się...
  • @Jerzy Wawro 19:15:48
    O jesteś. Witam.
  • @nikander 19:15:51
    Ale...
    Konstruktywność zobowiązuje... -:), więc:

    Superpozycję wypowiedzi panów Szewczyka, Lachowskiego, należy jak najszybciej ubrać w ramy formalne - w postaci programu.
    Tak - programu, który będzie gotowy w chwili tąpnięcia. (" pieniądz zastępczy", może "Skokowy"... etc)

    I ZA NIM dopiero postulaty konstytucyjne.
    Bo w stanie magla finansowego - władza nad pieniądzem będzie władzą dyktatorską.

    Byleście zdążyli...
  • @nikander 19:18:09
    Zaglądam tu z resztką nadziei na to, że autor tego bloga odpowie w sposób sensowny na moje pytania. Nie po to, by dyskutować z tobą....
  • @BTadeusz 18:44:05
    Ja się spieram z nikanderem o ich system walutowy. Wskazuję w których miejscach mają błąd w myśleniu. Kwestii podatków nie ruszamy. Tu też byłby zapewne spór. Ja uważam, że powinno się możliwie wiele podatków zlikwidować. Do takiego stopnia by po realizacji obecnych zobowiązań SP do budżetu wpływało wystarczająco na sądy, wojsko, policję, trochę stypendiów naukowych i tajne służby.
  • @BTadeusz 18:22:23
    Natomiast nie można inflacji sumować z podatkami, ponieważ podatki wracają do budżetu co rok. Tym samym zmniejszają stale o określony procent siłę nabywczą. Inflacja działa z procentem składanym.
  • 2 uwagi ogólne do wszystkich
    Po pierwsze, Pan Jerzy Wawro ma absolutną rację zwracając uwagę, że taki wskaźnik jak wzrost PKB nie jest odzwierciedleniem rzeczywistego przyrostu dostępnych dóbr i usług - jakkolwiek by nie liczyć wzrostu PKB - nigdy nie będzie to dokładne i rzetelne wyliczenie - jak sobie wymarzyli zwolennicy monetyzacji.
    Wielkość emisji zawsze będzie szacunkiem - a nie żadnym precyzyjnym wyliczeniem.

    Po drugie, zauważam, że wiele osób nie pojmuje co to znaczy "pieniądz w obiegu". Takie zdanie:
    > podatki wracają do budżetu co rok. Tym samym zmniejszają stale o
    > określony procent siłę nabywczą

    jest kompletnie pozbawione sensu.
    Państwo nie chowa podatków pod ziemię, tylko je wydaje - wydaje nawet więcej niż ściąga w podatkach - (co jest patologią, tak na marginesie)
    Jeśli ja sobie czegoś nie kupię, bo oddałem połowę swoich pieniędzy w podatkach - to za te pieniądze KUPI SOBIE COŚ ktoś inny: urzędnik, polityk, pracownik budżetówki, podwykonawca budujący stadion narodowy, itd.
    Raz stworzony (wprowadzony do obiegu) pieniądz ZAWSZE pozostaje w obiegu, chyba że go ktoś fizycznie UNICESTWI
    (spali banknoty w piecu, bank zbanrutuje i powie wierzycielom "pocałujcie mnie w dupę", denominacja na akord jak w latach 90tych, bankructwo spółki akcyjnej, itp. sytuacje)

    Poza takimi ekstremalnymi przypadkami - raz wykreowany pieniądz ZAWSZE pozostaje w obiegu.

    To tak na marginesie tej dyskusji...
  • @Freedom 11:09:50
    Owszem, można stosować wagę aptekarską do ważenia tirów, tylko z sensem nie ma to niczego wspólnego.
  • @nikander 11:36:24
    Masz rację.

    Tyle, że znowu mijasz się z tematem, z sednem. Nie chodzi bowiem o sens - tylko o ŚWIADOMOŚĆ tego co się robi, co się mówi, co się głosi.

    U zwolenników monetyzacji jest cała masa takich "kiwatków" - gdzie coś sobie twierdzą, zakładają, upraszczają, przybliżają - NA CO SIĘ POWOŁUJĄ - budując swoją fantazyjną argumentację - o co jest tylko ich wymysłem lub w najlepszym wypadku pobożnym życzeniem ODERWANYM od rzeczywistości.
    Nie przejmują się oni zupełnie brakiem logiki i rzeczywistych związków przyczynowo-skutkowych - wystarczy im, że napiszą obok siebie 2 prawdziwe zdania - i już są zadowoleni ("przecież oba zdania są prawdziwe")

    :) Tak, może i są prawdziwe, tylko nie mają ze sobą żadnego związku i NIE WYNIKA z nich to, co sobie wymyślili monetyzatorzy :)
  • @Freedom 12:03:49
    Oficjalne nasze stanowisko w zakresie budowy formuły emisyjnej i formy rozproszenia emisji ukaże się wkrótce. Za NAF są już setki naszych ekonomistów. Jesteśmy na etapie doprecyzowywania szczegółów.
  • @Freedom 11:09:50
    Mimo wszystko zmniejszają siłę nabywczą osób opodatkowanych. W odróżnieniu do inflacji podatki nie zwiększają ilości pieniądza w obiegu, a mogą ją zmniejszać ( o czas między pobraniem podatku a wydatkami).
  • Odpowiedzi:
    Jerzy Wawro napisał : „ czy to ma być teoria poddana rygorom racjonalności, czy ideologia?”
    Teoria jest racjonalna. To jest nauka. Twierdzenie są formułowane na podstawie OBSERWACJI i analizy sytuacji, są weryfikowane poprzez odniesienie tematyki ekonomicznej do jak najszerszej wiedzy o społeczeństwie, jego świadomości, wiary i ideologii, łącznie z nauką o cywilizacjach (traktowaną np. w UE jak tabu). NAF jako nauka rośnie z czasem , nie jest to lista życzeń ani ślepego przekonania o pewności swoich ograniczonych przewidywań – jak to ma miejsce często w przypadku jej krytyków.

    P4wel:
    Termin i idea „preferencji czasowej” to - naprawdę! - zjawisko ideologiczne wprowadzone przez kredytodawców, animatorów cywilizacji lichwiarskiej – to ich sposób na swoje utrzymanie (zarobki) i kontrolę nad pieniądzem Narodów, bo w efekcie akcji kredytowej następuje stopniowa wymiana pieniądza pełnowartościowego na pieniądz dłużny. „Preferencja czasowa” nie jest zjawiskiem obiektywnym, ale subiektywną postawą człowieka zależną od jego autonomii i świadomości. Autonomicznym z natury (stworzonym przez Boga) człowiekiem czasami można manipulować i „preferencja czasowa” temu właśnie ma służyć i rzeczywiście sieje intelektualne spustoszenie w świadomości wielu ludzi. Pośpiech zazwyczaj uniemożliwia poznanie i dojrzewanie idei, wszystko bowiem raczej dzieje się we właściwym czasie, a sukces jest tego ukoronowaniem. Pośpiech to pojęcie towarzyszące konkurencji – jako zjawisku rywalizacji społecznej – idea konkurencji jako zaprzepaszczenie idei solidarnej współpracy, braterstwa i miłości międzyludzkiej - to następna manipulacja dokonywana przez zwolenników lichwy na autonomicznym człowieku. Warto zatem analizować idee pod względem ich wartości etycznych, zanim się je przyjmie. Pośpiech jest wskazany w bardzo małej liczbie przypadków w trakcie ludzkiego życia. Nie jest to kluczowe zjawisko w ludzkim doświadczeniu.
    Oszczędzanie z myślą o inwestycji lub zakupie (klasa średnia) nie jest efektem „preferencji czasowej”. Wręcz przeciwnie jest to postawa przeciwna „preferencji czasowej” – zakupowi na kredyt w nadziei na przyszłe zyski, których istnienie może zostać przerwane w czasie kredytowej bessy. Siostrą „preferencji czasowej” jest bowiem: pułapka kredytowa.
    Zysk z odsetek to obecnie podstawowy mechanizm redystrybucji dochodu i powiększania dysproporcji majątkowych. Wielu ludziom żyje się lepiej, ale jeszcze większej ilości ludzi dużo gorzej. Ocena rzeczywistości jest zatem uwarunkowana dochodami i podzielona; dualistyczna. NAF promując pieniądz wynikający z realnego wzrostu realnej gospodarki stanowi lekarstwo na ten dualizm i na niesprawiedliwą redystrybucję, kiedy to klasa średnia i ubodzy składają się na olbrzymi zysk oligarchii finansowej.
    Mechanizm regulacyjny pieniądza złotego (kruszcowego) znamy i działał on w swoim czasie, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Zmiany technologiczne i rozwój gospodarki wygenerowały wzrost populacji ludzkiej w takim stopniu, iż możliwości regulacyjne pieniądza kruszcowego stały się zbyt małe, niewystarczające, utracił on swoją moc. Obecnie możemy go raczej wspominać, niż się nim posługiwać. To jest typowe zjawisko sentymentu – raczej - niż poważna polityka finansowo-ekonomiczna. Wprowadzenie „gorączki złota” dzisiaj byłoby zjawiskiem tragicznym w skutkach.

    Andarian:
    Obecna sytuacja finansowa i społeczna jest chora. Nie powinien się Pan spodziewać, iż zmieni się ona na dobrą lub idealną jak za dotknięciem różdżki. Usunięcie zbyt wielkich dysproporcji majątkowych może skutkować inflacją, bowiem obecne bogactwo będące udziałem niewielu zawiera potencjał inflacyjny. Jeżeli 90% majątku jest w rękach 10% ludzi, a 90% ludzi ma tylko 10% majątku – na podstawie którego ukształtowane są ceny rynkowe podstawowych dóbr konsumpcyjnych to zwiększenie udziału znakomitej większości ludności do 11% majątku oznacza - matematycznie – 10% inflację. W realnym życiu tak być oczywiście nie musi i trzeba zastosować właściwe mechanizmy ekonomiczno-finansowe i prawne. Generalnie, tak jak pisałem w tekście, potrzebne jest uważne i twórcze zarządzanie gospodarką – i nie tylko w jednym kraju, ale chociaż w Europie Środkowej. Zbudowanie autentycznego porozumienia pomiędzy Narodami, a nie uległość wobec prowadzonej koncepcji lichwiarskiej. Inflacja jest stratą lichwiarzy, dlatego uniknięcie inflacji jest dla nich tak ważne. Dla większości ludzi inflacja może być mechanizmem uwolnienia od niewoli zbyt silnego pieniądza, czyli od niewoli wprowadzonej zasadami Konsensusu Waszyngtońskiego. To są ważne kwestie i nie ma miejsca na omawianie ich tutaj.
  • @nikander 12:23:29
    > Za NAF są już setki naszych ekonomistów.

    :) To mnie akurat nie dziwi. I nie jest to żaden argument.

    W kraju wszystko się wali - więc pora nowe opium dla mas przyszykować - pożyteczni idioci wraz z cynicznymi cwaniakami znowu nas wszystkich wykiwają.

    "bezodsetkowa bankowość", "anulowanie długów" oraz "emisja pieniędzy na rozruszanie gospodarki" - brzmi bardzo zachęcająco dla OGŁUPIONEGO społeczeństwa, które łyknie każdą bzdurę przedstawioną jako cudowne lekarstwo przez "autorytety".

    Takie hasła działają jak lep na muchy - niestety dla ludzi, również w tym sensie, że też będą dla nich zabójcze (tak jak lep służy uśmiercaniu much i SPECJALNIE jest tak zrobiony żeby muchy do niego ciągnęły)

    Ciesz się Nikander - jestem pewien, że niedługo Wasz projekt zyska poparcie sitwy, czyli rządzących nami polityków (ciekawe która partia jako pierwsza to podchwyci).
    Marna to dla mnie pociecha, że życie Wam pokaże, jak bardzo się myliliście...
  • @Andarian 12:24:11
    > zmniejszają siłę nabywczą osób opodatkowanych.

    :) Mówimy o sile nabywczej pieniądza - a nie o "sile nabywczej konkretnych osób"
    Od tego, że pieniądze pod przymusem trafią z jednej kieszeni do innej - nie zmienia się ich ilośc w obiegu :)

    > W odróżnieniu do inflacji podatki nie zwiększają ilości pieniądza w obiegu
    > a mogą ją zmniejszać

    Pierwszy wiersz prawdziwy - drugi nie.
    Podatki nie mają wpływu na ilość pieniądza w obiegu :) Ani jej nie zwiększają - ani jej nie zmniejszają.

    Natomiast inflacja (zmniejszenie siły nabywczej pieniądza) jest SKUTKIEM zwiększenia jego ilości w obiegu - a nie przyczyną :)
    (choć zakładam, że o tym wiesz - a to był tylko skrót myślowy, że "inflacja zwiększa ilość pieniądza w odróżnieniu od podatków")
  • Uwaga - errata
    > pożyteczni idioci wraz z cynicznymi cwaniakami znowu nas wszystkich
    > wykiwają.

    Żeby być dobrze zrozumianym wyjaśnię - że to nie o Was chodzi.
    Nie uważam Was - ani za cwaniaków ani z pożytecznych idiotów - ale to oni właśnie wykorzystają niebawem WASZE dobre i szczere intencje połączone z niewiedzą i brakami w logicznym myśleniu - czyli NAF - do swoich celów.
  • @Freedom 12:34:10
    Ma Pan prawo być pesymistą, ale to - moim zdaniem - okresla raczej cechy Pana osobowości niż teorię Nowej Architektury Finansowej, krytykowanej merytorycznie w minimalnym stopniu, za to z maksymalnym ładunkiem negatywnych okresleń lingwistycznych, takich jak: "bzdura, opium dla mas, pożyteczni idioci wraz z cynicznymi cwaniakami, OGŁUPIONE społeczeństwo, lep na muchy, poparcie sitwy"-, itp - rodem z najgorszych koszmarów komunistycznych. Negatywizm emocjonalny to nie jest dobry przepis na naukę.
  • @Freedom; Uwaga - Errata 12:47:56
    Errata nieco łagodzi poprzednia wypowiedż Freedom.

    Rzeczywiscie istnieje możliwość wypaczenia najłuszniejszych nawet idei i dzieje sie to jak świat światem od czasów Abrahama, Jezusa i Mahometa.

    Dotyczy to także nauki ekonomistów, którzy stanowia zagrożenie dla homo rapax. Powodzenie idei zależy od wierności trzem zasadom: pięknu, dobru prawdzie lub w odwrotnej kolejności: Prawda, Dobro, Piękno.
  • @Andarian 22:13:25
    To rozumiem.
    Ale analizując jedynie wartość (siłę nabywczą pieniądza z arbitralnego koszyka dóbr) - nie pobieramy informacji o skuteczności pracy produkcyjnej.
    Intencją moją była inflacja godziny pracy produkcyjnej (dla pracownika).
  • @Jacek Rossakiewicz 12:53:59
    (przeszliśmy ponownie na "pan"?)

    > krytykowanej merytorycznie w minimalnym stopniu, za to z
    > maksymalnym ładunkiem negatywnych okresleń lingwistycznych

    Pan jest niepoważny, Panie Jacku.
    Merytorycznie dyskutowaliśmy bardzo wiele - pod każdym prawie Pana wpisem jest długa merytoryczna dyskusja (albo ze mną, alno z Imranem), która kończy się zawsze tak samo: dochodzi Pan do ściany - i wtedy atakuje Pan rozmówców utartym sloganem: "musicie być lichwiarzami skoro krytykujecie mój NAF" :)
    ..albo poprostu przestaje Pan odpowiadać, i dyskusja umiera...

    Tutaj nie zabierałem więc nawet głosu w dyskusji - bo jesteście głusi na głos rozsądku. Poczyniłem tylko dwie uwagi "ekonomiczne" o charakterze ogólnym.

    Ale mogę w każdej chwili merytorycznie obalić mity NAFu, dla przypomnienia:

    "bezodsetkowa bankowość" - takie coś nie istnieje. Powołuje się Pan na bankowość islamską - i ktoś kto bywa w tych krajach ostatnio wyjaśnił Panu, jak wygląda ta "bezodsetkowa" bankowość: tam poprostu odsetki nie nazywają się odsetkami - tylko inaczej np. opłatą za wynajem mieszkania - i taka jest jedyna różnica - W NAZEWNICTWIE :)

    "anulowanie długów" - jak Pan wziąłby kredyt z banku na kupno mieszkania,powiedzmy ode mnie - to pieniądze które Pan pożycza na kredyt - przekaże Pan mi jako zapłatę za mieszkanie.
    Są tylko dwie możliwości:
    1) albo są to czyjeś oszczędności, które Pan pożyczył za pośrednictwem banku - i wówczas anulowanie Panu długu oznacza, że Pan okradł tych ludzi, którzy Panu pożyczyli swoje oszczędności (za pośrednictwem banku) - tak by było w przypadku uczciwej bankowości
    2) albo są to pieniądze wykreowane przez bank dzięki rezerwie częściowej - i wtedy ten wykreowany kredyt stanowi jednocześnie mój wykreowany depozyt (przypominam, że zapłacił mi Pan nim za mieszkanie) - anulowanie długów w takiej sytuacji oznacza, że albo ktoś (państwo?) będzie musiał ten pieniądz dodrukować, na spłątę zobowiązań banków - albo anulowanie długów oznaczać będzie jednocześnie anulowanie zobowiązań - czyli znowu dokonał się rabunek

    "emisja pieniędzy na rozruszanie gospodarki" - każde zwiększenie podaży pieniądza - w tym emisja - to jest poprostu ukryty podatek.
    Proponuje Pan więc kolejny podatek - na cele "monetyzacji gospodarki"
    Monetyzacja to podatek, nic więcej.

    Pozdrawiam, bez odbioru.
  • @Freedom 13:59:31
    A ty swoje z uporem maniaka.

    NAF w stosunku do obecnejj sytuacji to:

    - zamiana wyemitowanych 97 mld pieniądza dłużnego na 2011 rok stosując regulację poprzez stopy procentowe na 33 mld zł pieniądza realnego według reguły emisyjnej. Jeśli ktoś nie widzi tu zmniejszenia impulsu inflacyjnego, to tylko dlatego, że go zobaczyć nie chce. Albo o systemie finansowym nie na zielonego pojęcia. Przestań wiec pierdolić o jakimś okradaniu, W kółko i koło Macieja.
    - zdjęcie ze społeczeństwa garba odsetkowego na te 97 mld zł rocznie.

    Tkwicie w gównie cywilizacji lichwiarskiej po uszy więc nie spodziewamy się, że coś z tego zrozumiecie. Będziecie pisać o jakichś kredytach o jakichś mieszkaniach. Ludzie miliony lat budowali swe sadyby bez żadnego kredytu i jakoś to chodziło. Mieli za co i nie zastanawiasz się dlaczego? Dopiero przyszedł rzyt i w głowach wam poprzestawiał.
  • @nikander 14:19:51
    Nikander jak zwykle zieje ślepą nienawiścią - zamiast czytać to co napisane.
    Ja piszę o MINUSACH - a właściwie błędach NAFu - a nie o jego zaletach - bo co do zalet się zgadzamy i nie ma o czym dyskutować.

    To oczywiste, że trzeba ZAKAZAĆ bankierom kreaowania pieniądza poprzez dług/kredyt. Przestań się więc niezdrowo emocjonować - bo nie masz o co.

    Również bez odbioru.
  • @Freedom 15:09:51
    To wreszcie zdecyduj się:
    - czy jesteś za 97 mld tego "podatku" czy za 33 mld?
    - czy jesteś za zniesieniem garba odsetkowego czy nie?

    Później szukaj już tych minusów na siódmym miejscu po przecinku.
  • @Jacek Rossakiewicz 12:33:53
    > NAF jako nauka rośnie z czasem , nie jest to lista życzeń ani ślepego przekonania o pewności swoich ograniczonych przewidywań – jak to ma miejsce często w przypadku jej krytyków.


    Odbieram tą tezę w kategoriach bezczelności (sorry).
    Jestem krytykiem tej teorii i nie odnoszę się do żadnych swoich przewidywań, tylko wskazuję na luki i niespójności NAF.
    Wbrew powyższemu twierdzeniu, dyskusja potwierdza, że mamy do czynienia z ideologią. A wygłupy nikandera to wypisz wymaluj reakcja członka sekty, który musi wszelkimi możliwymi sposobami bronić swych dogmatów. Ja tam wolę uważać, że Jan Paweł II był wielkim człowiekiem, niż że był "pojebem".
    Przy całej sympatii - kładę krzyżyk na te wygłupy.
  • @Jerzy Wawro 21:27:16
    O swojej pewności pisal Andarian. Moje slowa nie dotyczą ciebie Jurku.
    Nieporozumienia i spór pomiedzy Tobą a Nikanderem w swoich formach jest czesto absurdalny. Dotyczy to także opinii Nikandera o Janie Pawłe II.
    Dla mnie Jan Paweł II wielkim człowiekiem był. Na podstawie m.in. Jego encyklik powstawała teoria Demokracji Finansowej.
    Nie rozumiem co za fatalność każe sie wam tak kłócić. Obaj jesteście raczej za tymi samymi wartosciami i za spoleczną gospodarką rynkową. Warto zapanowac nad irracjonalnymi motywacjami.
    Pozdrawiam
  • @Freedom 13:59:31
    Przedstawię naszą dawną dyskusję w sposób bardziej syntetyczny i podam nowe argumenty. Może to cos zmieni, albo inni czytelnicy sami wyciągną właściwe wnioski.

    Monetyzacja to nie jest podatek. W przypadku koncepcji pieniądza opartej na parytecie złota każdy dodruk banknotów nie mający pokrycia we wzroście ilości złota w skarbcu, był obniżaniem ilości złota przypadającej na każdego dolara i wówczas ludzie posiadający oszczędności w dolarach tracili złoto. Powstało z tego powodu powiedzenie iż „dodruk to kradzież”, które miało jednak ograniczoną zasadność.

    Obecnie kiedy nie ma parytetu kruszców ani złota (bo MFW dokonał demonetyzacji złota w 1976 roku) można dokonać generalizacji konsekwencji koncepcji pieniądza ze złotym parytetem na nowe, inne stosunki finansowe. Pisze Pan (piszesz): „każde zwiększenie podaży pieniądza - w tym emisja - to jest po prostu ukryty podatek”. Mogłoby to być prawdą, gdyby emisja była realizowana ponad właściwą miarę, bez uwzględnienia wielkości wzrostu gospodarczego. Kiedy wzrost gospodarczy ją poprzedza emisja nie jest podatkiem tylko wynagrodzeniem należnym społeczeństwu za jego owocną pracę. To wynagrodzenie wynika z ilości dóbr, które powstały. Nie jest to pusty pieniądz, ale pieniądz z towarowym pokryciem, pieniądz umożliwiający efektywny popyt, proporcjonalny do statystycznej szybkości obrotu.

    Pieniądz pochodzący z takiej emisji nie obniża niczyjego wynagrodzenia za pracę nie zmniejsza dochodów i nie prowadzi do inflacji. (Warto tutaj doskonalić teorię wprowadzając zmiany w sposobie liczenia PKB).
    W przypadku INWESTYCJI możemy emisję Pro Publico Bono traktować jako podatek na wspólną inwestycję. Podatek ten ma za zadanie sfinansowanie dalszego rozwoju społeczeństwa. Może on zatem przysporzyć korzyści i dochodu osobom opodatkowanym, co będzie zależeć od sprawności zarządzania. Celem nie jest monetyzacja gospodarki, ale lepsze zaspokojenie potrzeb społecznych.

    Powyższe rozumowanie jest zasadne dla osób, które akceptują wartości społeczne i zasadę solidarności międzyludzkiej. Realizacja takiej polityki wymaga uczciwości i akceptacji społecznie ważnych celów. Trudno takie wartości zaakceptować osobom nastawionym jedynie na własny zysk, które spostrzegają innych przez pryzmat swoich interesów np. jako konkurentów, a nie partnerów lub współbraci.

    Bankowość bezodsetkowa, która rozwija się w krajach islamskich od lat 70. XX wieku, (choć nie tylko), jest cenna i nawet gdyby jej nie było, warto byłoby ją stworzyć, bo to idea racjonalna oparta na realnym zysku, a nie na mnożeniu komuś pieniędzy z tego powodu, iż kiedyś je sobie zgromadził. Emisja wynikająca z monetyzacji wzrostu gospodarczego umożliwia istnienie bankowości bezodsetkowej. Bez takiej emisji idea bankowości bezodsetkowej jest niepełna i stąd wynika pewna ograniczona zasadność zarzutów. (Koniem trojańskim islamskiej bankowości bezodsetkowej są lichwiarskie dolary otrzymywane za ropę naftową).

    W przypadku anulowania długów myli się Pan (mylisz się) najbardziej, abstrahując od sposobu kreacji długu przez banki emisyjne. Bank emisyjny (zazwyczaj prywatny, np. FED) dokonuje emisji długów (dla Amerykanów jak i innych Narodów) dublując prawo własności do kredytowanego towaru. Swoją działalność prowadzi na zasadzie monopolu i eliminuje (lub przynajmniej się o to stara) wszelkie inne znaczące formy emisji pieniądza. Stąd właśnie dług narodów dochodzi lub nawet przekracza ilość pieniędzy w społeczeństwie i wartość PKB. Bank nigdy nie pożycza oszczędności depozytariuszy, zawsze kreuje nowy zapis księgowy. (O pieniądze mogą się upomnieć nie kredytobiorcy ale przedsiębiorcy producenci kredytowanego towaru).

    Prawo do emisji nie oznacza prawa do własności wyemitowanych pieniędzy. Dawne mennice otrzymywały wynagrodzenie za swoją działalność: rentę menniczą np. 5%, ale jasne było dla wszystkich iż emisja nie powoduje własności pieniędzy, To co dzieje się dzisiaj przy rezerwie częściowej (na poziomie 3.5 %) to przedstawianie emisji dokonywanej przez banki jako pożyczki z depozytów. Fakt emisji/kreacji zostaje przemilczany i bank oczekuje zwrotu kwoty pomimo zapisania jej już na koncie przedsiębiorcy. Takie stanowisko banku to dublowanie prawa własności jakie posiadał przedsiębiorca i jakie przejął od niego kredytobiorca.

    Dlatego można i trzeba zlikwidować te zapisy dłużne, a pozostawić sumy pieniędzy na kontach klientów kredytobiorców. W ten sposób zlikwidujemy bankowe zapisy dublujące prawo własności kredytobiorcy do towaru. Kredytobiorca pozostanie z towarem a przedsiębiorca z pieniędzmi uzyskanymi za towar na skutek kredytowania. Likwidacja długu (fikcyjnego tytułu własności) nie oznacza likwidacji pieniędzy. Pieniądze zalegalizowane przez państwo pozostają. Taka operacja powinna zostać przeprowadzona i kiedyś przeprowadzona zostanie. Bezzasadny rzekomy dług niszczy bowiem społeczeństwa.

    Prawo banku do wykreowanych pieniędzy można uznać tylko częściowo np. do wysokości rezerwy częściowej np. 3.5 % plus koszty banku – tzw. renta mennicza np. 3 lub 5 %, co trzeba policzyć lub ustalić w negocjacjach, w istocie bowiem to prywatne banki emisyjne są obecnie największymi dłużnikami Narodów, choć w swojej ideologii przedstawiają to odwrotnie.

    Zobowiązania kredytobiorców można zmniejszyć o odsetki, zasilić nimi skarb państwa lub umorzyć w znakomitej części, o ile społeczeństwo uzna oddłużenie samego siebie za właściwe (referendum) – tak jak zrobili to obywatele Islandii.

    Powtórzę: W swoim pkt 2. dotyczącym stanu faktycznego bankowości traktuje Pan dług - nawet w przypadku kreacji na podstawie rezerwy częściowej - jako realne zobowiązanie. I nie oddziela Pan kwoty na koncie od kwoty zobowiązania kredytowego, a oddzielenie to jest potrzebne, aby znieść dublowanie prawa własności do wykreowanych pieniędzy. Umorzenie „należności” kredytowych nie oznacza likwidacji stanu kont deponentów. Likwidacji ulega jedynie żądanie zwrotu pieniędzy bankom. Jest to likwidacja długu a nie likwidacja pieniędzy. Jest to przejście od systemu bankowego wyzysku do bankowości uczciwej.

    Pan rozpatruje przypadek kredytów w odniesieniu do banków nie mających przywileju emisji pieniądza (jaką posiada FED), ale posługujących się rezerwą częściową. Banki te są zależne przede wszystkim od banków emisyjnych, które gwarantują im dopływ gotówki na ewentualne wypłaty. Banki te (np. FED) udają banki państwowe lub współpracują z rządami (np. MFW). Wielkie banki emisyjne mogą spowodować upadłość mniejszego banku wycofując swoje gwarancje np. wypowiadając linie kredytowe.

    Dodatkowy aspekt to rozpatrywanie kredytu w czasie. Nie dostrzega Pan, iż kredyt konsumpcyjny jest udzielany na dobro, które już powstało. Emisja pieniędzy zatem jest uzasadniona i możliwa i jedynie prawo własności jest skonstruowane niewłaściwie. Pan przedstawia to odwrotnie i buduje fałszywy obraz rzeczywistości finansowej: Cytat: „depozyty (oszczędności) – czyli zobowiązania banku do wypłaty naszych pieniędzy to fałszywki, prawdziwe są tylko DŁUGI (kredyty) – czyli zobowiązania kredytobiorców do odpracowania w pocie czoła i oddania bankowi pieniędzy wraz z bezprawnymi odsetkami.” I następny cytat: „Wydaje nam się, że „bierzemy kredyt dzisiaj i wydajemy go dzisiaj.” A tak naprawdę wydajemy dzisiaj to, co dopiero wypracujemy w przyszłości. Coś czego dzisiaj jeszcze nie ma, ale bank tworzy falsyfikat tego czegoś – pożyczając nam na procent NASZE WŁASNE pieniądze z przyszłości.” [http://freedom.nowyekran.pl/post/57054,kreacja-pieniadza-przez-kredyt-kradziez-tak-doskonala-ze-uznajemy-ja-za-legalna]. Zapomina Pan. że bank dokonuje monetyzacji tego co już ktoś wypracował i jest to zasadne, a żądając od nas zwrotu tych pieniędzy przywłaszcza sobie jedynie prawo własności do pieniędzy i odsetek i to jest niewłaściwe.

    To, co ja proponuję w NAF to uzdrowienie bankowości, koniec manipulacji przy prawie własności, wyzwolenie Narodów i mniejszych banków od dyktatu FED i MFW. Pan nie rozumiejąc tego, co ja proponuję i traktując dług wobec banku jako zasadny, głosi pogląd, że obecny system bankowy opiera się na oszustwie, ale my musimy to oszustwo akceptować. W takim stanie rzeczy, wszystkie Pana rozważania sprowadzają się ostatecznie do uzasadnienia istniejącego systemu bankowej lichwy – jako stanu nieuniknionego, choć przykrego. Takie stanowisko to wzmocnienie istniejącej bankowości - a nie jej zasadna i twórcza krytyka, warunkująca zmianę i prowadząca do zmiany. Stąd wynikła niemożność porozumienia pomiędzy nami, choć może to się kiedyś zmieni. Pełen nadziei pozdrawiam!
  • @Freedom 12:39:12
    Mylisz się. Jeżeli pieniądz zostanie przez państwo pobrany w formie podatku w styczniu, a wydany dopiero w listopadzie, to przez ten czas jest wycofany z obiegu, czyli jest zmniejszona ilość pieniądza w obrocie.
  • Jacku,
    Świetny tekst.

    Ale to nie są nowe pomysły.
    Jeden taki co próbował to zrobić bardzo źle skończył...
    Pisałem kiedyś o tym
    http://spiritolibero.nowyekran.pl/post/4770,bezplatne-autostrady-czyli-jak-hitler-drukowal-pieniadze


    Pozdrawiam :)
  • Hmmm...
    Gdyby wprowadzić ten system, to o kryzysach można zapomnieć?

    No naszej bandy pięciorga nie ruszy juz nic.
    Dla utrzymanie gospodarki w równowadze niezbędni bedą wtajemniczeni demiurdzy.
    Z definicji - demokracja zniknie za horyzontem.

    Ciekawe, czym ich koncepcje na szczęście społeczeństwa będą się różniły od koncepcji "bilderbergów".
    Będziemy zasuwać na nowych TKJM-ów.
    (teraz k... jeszcze my)
  • Nie ma mnie...
    Preferencje dla kierunków rozwoju produkcji
    będą w rękach i świadomości nielicznej grupy osób.
    W mojej młodości nazywano to "centralizmem demokratycznym".

    Jeśli większość to zaakceptuje, to na zasadzie podobnej do akceptacji wejścia do U€. bez zrozumienia istoty rzeczy.
    Stanie się niewolnikami nowego "systemu" (sterowanego mniejszością).

    A należy wprowadzić "antysystem". Tak aby większosć i to jak największa, sterowała decyzjami gospodarczymi.
    Wolna konkurencja z chrześcijańskimi preferencjami moralnymi.
    Jako pierwsze nalezy postawić - "nie pożądaj"... a tym bardziej - "nie zabieraj".

    I armie urzędników mogą zacząć dawać produkt - dla społeczeństwa.
    NAF - w tej kwestii - nic nie zmienia.
    Nadal będziemy Jakimś HGW - stawiać pałace...

    --------------------------------
    Że nie rozumiem?

    Może.

    Znam miliony, które tego nie zrozumieją.
    Więc pojawi się możłiwość łatwego ich oszukania.
    A okazja czyni złodzieja.

    Zwolennicy tego powinni zgromadzić się i zorganizować takie "kasyno". Dowieść, że są samowystarczalni i rozwojowi. I wpuszczać, albo nie - "obcych". Wydzierżawić jakiś większy powiat, województwo. Wprowadzić własny pieniądz, prawo.
    I pokazać, że jest lepiej.

    Poprę taki model, który większość zrozumie. Bo wówczas większość będzie go bronić.
    I TO dopiero - jest system stabilny.
  • @Jacek Rossakiewicz 12:33:53
    Wydaje mi się, że Pan zbyt pośpiesznie ocenia pewne zjawiska. Z tego, że pośpiech w niektórych sprawach jest niewskazany oraz że oprocentowanie jest wykorzystywane do nieuczciwej redystrybucji dochodu wnioskuje Pan, że zjawisko preferencji czasowej nie istnieje.

    Niech Pan odłoży na chwilę na bok swoje przekonania i zastanowi się, czy możliwy jest świat, w którym ludziom jest wszystko jedno, kiedy osiągają swoje cele, np. nie ma dla nich znaczenia, kiedy dostaną wypłatę, kiedy wybudują dom, kiedy zjedzą, kiedy odpoczną, kiedy przejdą do następnej klasy itp.

    Przecież każde działanie wiąże się z wysiłkiem. W jakim celu więc mam podejmować wysiłek, jeśli jest mi wszystko jedno, kiedy osiągnę rezultat? Jeśli nie zależy mi na szybszym osiągnięciu celu, to równie dobrze mogę odkładać wysiłek. Chciałby Pan żyć w takim świecie, w którym ludzie nieustannie odkładają podjęcie wysiłku?

    Czy świat bez preferencji czasowej nie byłby podobny do świata np. bez tarcia? Ileż to trudnych rzeczy wynika dla człowieka z istnienia zjawiska tarcia, ale czy świat bez tego zjawiska jest możliwy?

    Twierdzę, że zjawisko preferencji czasowej nie jest sprawą ludzkiej psychiki. Co najwyżej psychika człowieka, który chce przetrwać, musi zaakceptować to zjawisko i uczynić częścią siebie. Inaczej człowiek taki jest skazany na zagładę. Podobnie można odrzucić konieczność jedzenia i odpoczynku. Ale natura szybko zweryfikuje prawdziwość takich założeń.

    Moim zdaniem preferencja czasowa to immanentna cecha ludzkiego działania. Świat ludzi bez tego zjawiska jest wewnętrznie sprzeczny. I nie ma to żadnego związku z moralnością. Tu chodzi o czystą logikę. Bez zjawiska preferencji czasowej podejmowanie jakichkolwiek działań jest z definicji pozbawione sensu. Bo działa się, aby osiągnąć cel. A jeśli cel może być osiągnięty w dowolnym momencie w przyszłości (także w nieskończoności) i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, to nie ma też sensu podejmować jakiegokolwiek działania.

    A co do gorączki złota, to niech Pan sobie pomyśli, co jest jej odpowiednikiem w dzisiejszych czasach i odpowie na pytanie, które z tych zjawisk jest groźniejsze dla całego społeczeństwa.
  • @p4wel 15:25:10
    Uważam że zjawisko „preferencji czasowej” istnieje jako element finansowej doktryny neoliberalnej. Zaś nie istnieje ono jako cecha rzeczywistości obiektywnej, cecha bytu. W rzeczywistości istnieje oczywiście czas – jako zjawisko obiektywne. Czas ma oczywiście duże znaczenie dla człowieka a jego bieg i przemijanie determinuje życie człowieka, od poczęcia aż do śmierci. Dojrzewanie płodu i człowieka po narodzeniu rozgrywa się w czasie i wymaga czasu, na wszystko przychodzi właściwy czas.
    Czy można bycie w czasie nazwać preferencją czasową – pojęciem ukutym w celu promocji kredytu – raczej wątpię - ja bym tego nie czynił. Zjawisko tarcia jakie Pan przytacza to opór, można to porównać do naturalnego biegu czasu. Zaś preferencja czasowa byłaby wówczas zmniejszaniem tarcia.

    W świecie potrzebne jest tarcie i występuje czasami potrzeba jego zmniejszenia, ale nie można generalizować tego pojęcia w taki sposób, iż zmniejszanie tarcia jest potrzebne zawsze, i to im w większym stopniu tym lepiej.

    To prawda, że ludzie się spieszą lub niektórym się spieszy, ale to jeszcze nie powód aby uczynić z pośpiechu obiektywną wartość. W pierwszym zdaniu swojego postu sam Pan przyznaje rację temu co teraz piszę.

    Pozdrawiam
  • @Jacek Rossakiewicz 22:14:07
    "To prawda, że ludzie się spieszą lub niektórym się spieszy, ale to jeszcze nie powód aby uczynić z pośpiechu obiektywną wartość. W pierwszym zdaniu swojego postu sam Pan przyznaje rację temu co teraz piszę."

    Proszę Pana, ja nie twierdzę, że pośpiech jest korzystny. Można się spierać, czy ktoś ma zbyt dużą czy zbyt małą preferencję czasową (choć to każdy powinien sam ponosić skutki własnej preferencji czasowej). Ale Pan próbuje w ogóle zanegować podstawowy fakt ludzkiego działania: że nie odkładamy zaspokajania potrzeb w nieskończoność i nie jest nam wszystko jedno (ceteris paribus), czy zaspokoimy swoją potrzebę wcześniej czy później.

    Nie może Pan stworzyć poprawnej konstrukcji na bazie błędnych założeń, bo wyniknie z tego tylko nieszczęście. Już wielokrotnie w historii proponowano różne rozwiązania ekonomiczne sprzeczne z ludzką naturą i nie doprowadziło to do niczego dobrego. To, że prawidłowo rozpoznaje Pan zagrożenia np. w obecnym systemie bankowym, to nie świadczy jeszcze, że proponowane przez Pana rozwiązania są poprawne.

    Ja nie mam żadnego interesu w obronie procentu. Jestem przeciwnikiem obecnego systemu bankowego. W ogóle jestem przeciwnikiem czynienia z banków jakichś uprzywilejowanych podmiotów wobec innych form działalności rynkowej. Jestem przeciwnikiem czynienia z pieniądza w sposób instytucjonalny czegoś więcej niż tylko jednego z towarów na rynku. Jestem chyba nawet bardziej radykalny w swoich poglądach od Pana! Chciałbym sprowadzić "bankowców" pożyczających pieniądze do takiego samego nieuprzywilejowanego poziomu jak wynajmujących mieszkanie, właścicieli wydzierżawiających ziemię, pożyczających samochód czy narzędzia.

    Dla mnie pieniądz jest po prostu jedną z postaci kapitału. Kapitał zaś jest zmagazynowaną ludzką pracą zachodzącą w czasie. Tak więc pożyczać komuś kapitał, to tak, jakby umożliwić mu korzystanie z wcześniej wykonanej własnej pracy. Dlatego nie można tak radykalnie oddzielić zysków pochodzących z pracy i zysków pochodzących z kapitału (cały czas piszę o realnym kapitale, a nie stworzonym "z powietrza"!). Potępianie ludzi za to, że nie skonsumowali owoców własnej pracy, ale uczynili z nich kapitał i następnie nim obracają, to droga donikąd.

    Kiedy piszę "kapitał", Pan pewnie widzi tłustych banksterów palących cygara. A mnie nie obchodzi, kto ma kapitał. Obchodzi mnie tylko, czy uzyskał go uczciwie. I twierdzę, że w normalnych warunkach każdy członek klasy średniej może być uczciwym kapitalistą, bo to normalne, że człowiek dobrze wykształcony i pracowity zarabia więcej niż konsumuje. Myślę, że nawet zwykłego robotnika w normalnych warunkach powinno być stać na posiadanie oszczędności. I wtedy nikt mu nie będzie robił łaski. Żaden polityk.

    Wydaje mi się, że celem jest poznanie prawdy, a nie walka z wszelką postacią bankowości za wszelką cenę. Bo może się okazać, że stworzy Pan świat, w którym nie będzie nic z obecnych patologii, ale pojawią się zupełnie nowe.

    Ja wiem, że to Panu psuje konstrukcję, którą Pan stworzył, ale moim zdaniem podchodzi Pan do sprawy ideologicznie. Skupia się Pan na grze słów ("zbyt pośpiesznie"), a nie na logice. Zupełnie pomija Pan podstawowe cechy ludzkiego działania. I nie chodzi tu o normy moralne, ani uwarunkowania biologiczne. To czysta logika. Po prostu zakładając brak preferencji czasowej doprowadza się logicznie ludzkie działanie do absurdu.

    Tak naprawdę nie odniósł się Pan w ogóle do logicznych skutków braku preferencji czasowej, ale tylko do tarcia, które tutaj jest podane przeze mnie jako pierwszy z brzegu przykład zjawiska fizycznego i nie doszukuję się tutaj żadnej głębszej analogii.

    Czuję, że nie uzgodnimy tej sprawy, bo poruszamy się jakby w trochę różnych płaszczyznach. Staram się doprowadzać stwierdzenia do ich ostatecznych logicznych konsekwencji. Uważam po prostu, że jeśli stworzy Pan system, który nie będzie uwzględniał naturalnych cech ludzkiego działania, to po prostu zostanie on (np. tak, jak socjalizm) rozsadzony samą siłą natury. Oczywiście przy okazji ucierpią jak zwykle najbiedniejsi. Nie da się wpasować ludzi w abstrakcyjne pomysły. Nawet, jeśli są tworzone w najlepszej wierze.

    Również pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do prawdy.
  • @p4wel 23:00:39
    Cytat:
    „Ja nie mam żadnego interesu w obronie procentu. Jestem przeciwnikiem obecnego systemu bankowego. W ogóle jestem przeciwnikiem czynienia z banków jakichś uprzywilejowanych podmiotów wobec innych form działalności rynkowej. Jestem przeciwnikiem czynienia z pieniądza w sposób instytucjonalny czegoś więcej niż tylko jednego z towarów na rynku. Jestem chyba nawet bardziej radykalny w swoich poglądach od Pana! Chciałbym sprowadzić "bankowców" pożyczających pieniądze do takiego samego nieuprzywilejowanego poziomu jak wynajmujących mieszkanie, właścicieli wydzierżawiających ziemię, pożyczających samochód czy narzędzia”. […]
    „Dlatego nie można tak radykalnie oddzielić zysków pochodzących z pracy i zysków pochodzących z kapitału (cały czas piszę o realnym kapitale, a nie stworzonym "z powietrza"!). Potępianie ludzi za to, że nie skonsumowali owoców własnej pracy, ale uczynili z nich kapitał i następnie nim obracają, to droga donikąd.”

    Odp.
    Proszę Pana jeżeli ktoś posiada oszczędności bo go na to stać, to jego sprawa, niech się tym cieszy. „Preferencja czasowa” to doktryna tych, którzy „tworzą pieniądze z niczego” a także eliminują wszelkie źródła emisji pieniądza pełnowartościowego, żeby zmusić ludzi do korzystania z ich „preferencji czasowej”. Eliminują nie tylko źródła emisji ale i ludzi (emitentów). Dlatego obrona interesów tych ludzi, jakiej się Pan podejmuje, za pomocą idei naturalności preferencji czasowej to mówiąc najdelikatniej wielkie nieporozumienie, a nie sprawa wiedzy czy logiki.

    Ludzie bronią własnych przekonań, staja się bowiem one ich tożsamością, ale właśnie z tego powodu że to ich tożsamość, powinni być bardziej uważni i ostrożni i weryfikować własne przekonania. Czego Panu życzę. Pozdrawiam
  • @Jacek Rossakiewicz 11:01:53
    "„Preferencja czasowa” to doktryna tych, którzy „tworzą pieniądze z niczego” a także eliminują wszelkie źródła emisji pieniądza pełnowartościowego, żeby zmusić ludzi do korzystania z ich „preferencji czasowej”. Eliminują nie tylko źródła emisji ale i ludzi (emitentów). Dlatego obrona interesów tych ludzi, jakiej się Pan podejmuje, za pomocą idei naturalności preferencji czasowej to mówiąc najdelikatniej wielkie nieporozumienie, a nie sprawa wiedzy czy logiki."

    Preferencja czasowa nie ma związku przyczynowo-skutkowego z pieniądzem fiducjarnym. I bez procentu można uczynić wiele zła, kiedy się ma władzę tworzenia pieniądza z niczego. Bo nikt nie ma takiej wiedzy, żeby mógł określić, ile pieniądza potrzebne jest na rynku. Z powodów politycznych i ideologicznych zawsze będą naciski na zwiększanie emisji pieniądza. I będą ludzie skłonni teoretycznie uzasadniać takie szkodliwe postępowanie. Natomiast bez możliwości tworzenia pieniądza z niczego, na procent można pożyczać jedynie realne oszczędności. To pieniądz fiducjarny zrywa więź między systemem finansowym a realną gospodarką, nie procent. Procent jedynie może zostać wykorzystany do potęgowania tego destrukcyjnego zjawiska, ale tylko w przypadku możliwości tworzenia pieniądza z niczego. Bo pierwotną przyczyną problemów jest pieniądz fiducjarny, nie procent. Usunięcie procentu i zostawienie pieniądza fiducjarnego nie rozwiąże problemów. Ludzie i tak będą kalkulować uwzględniając w inwestycjach (np. w firmę, narzędzia itp.) procentowy zwrot nakładów. Bo jak inaczej określić, która z inwestycji jest bardziej opłacalna, jak nie za pomocą określenia procentowego zwrotu nakładów? I zawsze będą porównywać, czy np. czekanie przez rok na zwrot z inwestycji w wysokości 5% jest dla nich bardziej opłacalne niż teraźniejsza konsumpcja. Jak Pan sobie to inaczej wyobraża?

    Mnie nie interesują niczyje interesy. Poglądy mogą być prawdziwe albo fałszywe. I tylko to mnie interesuje. Jeśli ktoś odrzuca logikę, to zajmuje się ideologią. A czy Marks nie mógł bronić swoich skrajnie szkodliwych ideologii w taki sam sposób, jak Pan? Przecież i on mógł mieć wiele trafnych spostrzeżeń na temat marnej kondycji pracowników. I on mógł inaczej myślącym o ekonomii zarzucać obronę interesów burżuazji. A przecież w swoim myśleniu popełnił podstawowe błędy, za które płaciły całe pokolenia. Również pokolenia naszych dziadków i rodziców.

    Rozumiem, gdyby logicznie obalał Pan moje poglądy. Ale Pan nie atakuje moich poglądów, tylko tak naprawdę mnie, twierdząc, że działam na korzyść bankierów. A na czyją korzyść działał Archimedes odkrywając prawo siły wyporu? Nie porównuję się do Archimedesa. Chodzi mi tylko o zasady dyskusji.

    Logika to nie jest kwiatek do kożucha ideologii. Nie można stworzyć dobrego systemu ekonomicznego wbrew logice.
  • @p4wel 12:42:21
    Ja nie atakuje Pana – nie mam nic przeciwko Panu – wręcz odwrotnie szanuję Pana za wnikliwość i kulturalny sposób prowadzenia dyskusji . Piszę tylko o złudzeniu na temat tzw. preferencji czasowej . Jest to pojęcie kredytodawców. Wprowadzone wywołuje inflację, wstrzymane - deflację, ( przy monopolu emisyjnym jaki oni sobie wypracowali). W przypadku braku rezerwy częściowej występują te same zjawiska, tylko są realizowane wolniej, ale konsekwencje są takie same. Kredyt na 5% po 20 latach oznacza brak pełnowartościowego pieniądza – w dużym przybliżeniu. Potem byłyby same długi.

    Zerwanie więzi gospodarki realnej z pieniądzem jest oczywistością podczas kreacji długu (obecna forma pieniądza fiducjarnego) , ale występuje już w zjawisku procentu jako zalążku tej polityki finansowej. Stąd zapisy na temat „grzeszności” lichwy w Starym Testamencie i Koranie. Czym innym jest podział zysku realnego, częściowy lub procentowy, konkretna umowa pomiędzy stronami danego interesu z dziedziny gospodarki realnej, a czym innym kredyt z matematycznym naliczaniem „zysku” i zwyczajowa transmisja ryzyka na kredytobiorcę.

    Nie ma powodów aby eliminować procent jako sposób liczenia w ekonomii. Nie o tym piszę. Nie ma według mnie tylko podstaw do generalnego uzasadnienia naliczania w ten sposób zysku z pożyczki. Zysk z pożyczki może być rozliczony procentowo, ale kwota do podziału (zysk) ma być kwotą realnie wypracowaną, a nie ustaloną podczas zawierania umowy kredytowej, na podstawie kwoty pożyczki . Ustalenie takie jest gospodarką fikcyjną, a nie realną. Z niego właśnie powstają wszelki pułapki kredytowe, kryzysy itp. To w istocie jest różnica pomiędzy gospodarką realną a lichwiarską praktyką ideologizowaną twierdzeniem o preferencji czasowej.

    Marks lansował ideę walki klas, ale nie odrózniał zysku od odsetek. W istocie głosił idee walki pracowników z pracodawcami i milczał na temat tego, iż obie strony wyzyskiwane są przez lichwiarzy, bankierów udzielających kredytu.

    Oczywiście błędy popełniają wszyscy – ja staram się być uważny – i gotów jestem na zawieszenie lub zmianę swoich poglądów, o ile przedstawi mi ktoś poważne argumenty.
  • @Jacek Rossakiewicz 13:55:13
    Poruszył Pan wiele ciekawych kwestii, np.

    - "Kredyt na 5% po 20 latach oznacza brak pełnowartościowego pieniądza – w dużym przybliżeniu. Potem byłyby same długi." - może Pan sprecyzować, jak przebiegałby ten mechanizm? Rozumiem, że opiera się on na samym procencie, a nie na kreacji pieniądza. Jeśli gdzieś to Pan już wyjaśniał, to proszę o link. Szczerze jestem zainteresowany.

    - "Zysk z pożyczki może być rozliczony procentowo, ale kwota do podziału (zysk) ma być kwotą realnie wypracowaną, a nie ustaloną podczas zawierania umowy kredytowej, na podstawie kwoty pożyczki." - tutaj trzeba być ostrożnym. Nie podoba mi się pomysł, że pożyczając komuś pieniądze zawsze muszę być wspólnikiem tej osoby i solidarnie odpowiadać za straty. Bezpieczniej bym się czuł, gdybym wiedział, że to osoba pożyczająca bierze na siebie ryzyko. Proszę zwrócić uwagę, że inne jest oprocentowanie kredytu a inny zwrot z inwestycji. Za udział w ryzyku należy się premia. Tak więc nawet ktoś mógłby woleć wziąć na siebie ryzyko i nie musieć się dzielić zyskiem, ale zapłacić odsetki od pożyczki. W końcu po to bierze się kredyt na inwestycje, żeby zwrot był wyższy niż odsetki. Nie każdy oszczędzający chce też być zaraz wspólnikiem przedsiębiorcy. Większość osób zadowala się bezpieczniejszymi odsetkami. Poza tym jak takie ograniczenie roli pieniądza wpłynie na decyzje ekonomiczne? To też jest ważna sprawa. Jeśli zmusi się ludzi do bycia wspólnikami, to mogą przestać chcieć pożyczać swoje oszczędności.
  • @p4wel 19:40:12
    Oczywiście, że transfer ryzyka gospodarczego na kredytobiorcę jest miły dla kredytodawcy ale znosi zasadę solidarności społecznej. Bowiem to podejmowanie ryzyka daje prawo do zysków, czyli do premii. Żądanie premii odsetkowej bez ryzyka wynika zazwyczaj z uprzywilejowania lub przemocy. Żeby obejść się bez tego ryzyka oligarchia finansowa doprowadza do likwidacji emisji pieniądza narodowego, wówczas kredytobiorca jest zmuszony podejmować ryzyko samodzielnie i akceptować wysoki procent, o ile w ogóle chce otrzymać kredyt, bo mnożenie pieniędzy w banku emisyjnym tak naprawdę nie wymaga prowadzenia akcji kredytowej i zależy od polityki bankierów (dokładnie od ich widzimisię – choć brzmi to jak rzecz niewiarygodna). Rozumiem że dzielenie ryzyka może się Panu nie podobać i woli pan zyski z tradycyjnego, anonimowego oprocentowania. Kredyt czy oprocentowana pożyczka udzielana osobiście wymaga kontaktu osobistego a w banku pański udział w kredycie jest anonimowy. To wszystko zależy od obyczaju, Dawniej ludziom było wstyd brać odsetki. Pożyczki nieoprocentowane były normą. Teraz te dobre obyczaje upadają, tak wielka jest presja bankowości odsetkowej i tak mało pieniędzy wśród ludzi. Od upadku dobrego obyczaju i solidarności społecznej upadają narody, choć ludzie nie muszą o tym wiedzieć i część nie wie.

    (Przykład z 5 % na 20 lat jest oczywiście uproszczony. Gdyby zaciągnięto kredyt równy ilości pieniądza tak by się stało, choć jest to przykład bardzo abstrakcyjny i pomija konkretny sposób liczenia oprocentowania. Przykład miał za zadanie unaocznienie zjawiska przejmowania pieniędzy wspólnoty za pomocą samego procentu. Było to typowe zjawisko np. w dobie pieniądza kruszcowego).
  • @Jacek Rossakiewicz 21:10:09
    "Bowiem to podejmowanie ryzyka daje prawo do zysków, czyli do premii." - tu się z Panem nie zgodzę, bo na zysk przedsiębiorcy składa się wiele czynników. Premia za ryzyko jest tylko jednym z nich. Z drugiej strony, jeśli miałbym podejmować ryzyko razem z pożyczkobiorcą, to oczekiwałbym większego udziału w zyskach. I chyba miałbym do tego prawo. Tylko nie wiem, czy ten pożyczkobiorca też chciałby czynić mnie wspólnikiem. Może on wcale nie potrzebuje mojej solidarności w tej sprawie.

    "Dawniej ludziom było wstyd brać odsetki. Pożyczki nieoprocentowane były normą. Teraz te dobre obyczaje upadają" - jeśli pożycza się pieniądze znajomemu w potrzebie, to często do tej pory zwyczajowo nie bierze się odsetek. W przypadku pożyczki na inwestycję, już bym się zastanawiał. Bo niby dlaczego ktoś ma obracać moimi oszczędnościami przez jakiś czas i mieć z tego zysk, a ja mam nic nie zarobić? Mógłbym przecież inaczej spożytkować te pieniądze w tym czasie. A już w ogóle sytuacja się komplikuje, kiedy moje pieniądze wędrują gdzieś daleko (nawet za granicę) z pomocą pośredników. Czy rzeczywiście mam obowiązek być solidarny wobec ludzi, których nawet nie znam? Może jednak bardziej powinienem zatroszczyć się o dochody własnej rodziny? Chyba jest jednak jakaś kolejność priorytetów?

    "Przykład miał za zadanie unaocznienie zjawiska przejmowania pieniędzy wspólnoty za pomocą samego procentu. Było to typowe zjawisko np. w dobie pieniądza kruszcowego" - no właśnie tak się zastanawiam, czy:
    1. Pieniądz kruszcowy też można wprowadzić do obiegu, produkując go. Im bardziej ktoś wysysa z obiegu pieniądz, tym bardziej opłaca się go produkować.
    2. Poza tym w warunkach wolnego rynku trudno jest zmonopolizować rynek (także bankowy). Nawet najlepsze firmy bankrutują i następuje korzystny dopływ "świeżej krwi". Myślę, że nie można zakładać, że wielcy kapitaliści i bankierzy będą pomnażać swój majątek w nieskończoność. Taka sytuacja jest możliwa jedynie przy aktywnym wsparciu państwa!
    W normalnej sytuacji wyścig o pieniądze konsumentów wygrywa ten, kto najlepiej zaspokaja ich potrzeby.
    3. Na wolnym rynku istnieje także konkurencja między różnymi rodzajami pieniądza. Gdyby mogły w obiegu być różne jednostki pieniężne, to być może taka sytuacja nie byłaby możliwa? Gdyby dostęp do jednego z rodzajów pieniądza był utrudniony, rynek dostarczyłby inny rodzaj pieniądza, żeby zaspokoić potrzeby konsumentów. W końcu pieniądz jest tylko środkiem do zaspokajania ludzkich potrzeb, a nie celem.
  • @Jacek Rossakiewicz 21:10:09
    Jeszcze jedna myśl mi się nasunęła: stopa procentowa była uzasadniana nie tylko zjawiskiem preferencji czasowej, ale również krańcową produktywnością kapitału. Przy czym wydaje mi się, że nawet to drugie uzasadnienie stało się w ekonomii powszechnie obwiązującym. Tak więc jeśli chce Pan udowadniać nieprawdziwość założeń, na których jest oparte zjawisko procentu, to wydaje mi się, że to nie preferencja czasowa jest tu głównym "winowajcą".

    A tak na marginesie, na temat metodologii Szkoły Austriackiej w porównaniu do głównego nurtu można znaleźć informacje choćby tu:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Metodologia_szko%C5%82y_austriackiej
    http://mises.pl/blog/2005/10/24/235/
  • @Autor
    Mam wrazenie, ze pomieszanie wielu roznych definicji, danych i zestawien ma na celu takie zagmatwanie tematu, by dalo sie udowodnic dowolne twierdzenie, np.:

    "emisja ΔM nie wymaga zaciągania oprocentowanych długów, których wartość w latach 1996-2011 urosła ze 137 mld zł. do 1100 mld zł., czyli ponad 800%."

    Czy mam z tego wywniowskowac, ze dany system emisji pieniadza gwarantuje brak zadluzania sie ? Przeciez dlugi panstwa - obligacje rzadowe nie wynikaja z systemu emisji pieniadza, tylko ze oblsuga dlugow wymaga odpowiedniej formy "emisji" zobowiazan panstwa.
    A dlugi wynikaja po prostu z deficytu budzetu centralnego.

    Pieniadz jest zobowiazaniem panstwa (emitenta) i poprzez ten system mozna (poprzez spadek wartosci) obsluzyc czesc deficytu. Jest to niekorzystne dla ludzi, ale jest to proces wtorny do procesu powstania deficytu !

    Moze nie potrafie wszystkiego zrozumiec, ale rozwazanie najlepszego sposobu emisji pieniadza w oderwaniu od sytuacji ekonomicznej emitenta gwarantujacego ta emisje, mija sie z celem.

    Jestem w stanie wyobrazic sobie system "wirtualnego pieniadza" jako platforme gieldowo-aukcyjna, gdzie uczestnicy sami okreslaja ekwiwalenty wymiany towarow definiujac w dowolny sposob stope wymiany bazowej. Tylko czy wowczas takie rozwazania mialyby sens ?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej